Ksiądz chodzący po kolędzie...

Ksiądz chodzący po kolędzie puka do drzwi mieszkania:
- Czy to Ty, aniołku? - pyta namiętnie kobiecy głos.
- Nie, ale z tej samej firmy.

Komentarze

Podobne

Ksiądz chodzący po kolędzie puka do drzwi. Otwiera mu mała dziewczynka i mówi:
- Rodziców nie ma w domu.
- Nie szkodzi, wejdę tylko pomodlić się i zaraz pójdę.
- Niech ksiądz wejdzie.
Po wspólnej modlitwie ksiądz pyta:
- A gdzie poszli twoi rodzice?
- Do znajomych.
Ksiądz:
- Jeśli następnym razem rodzice będą szli do znajomych, powiedz im żeby zabrali swoje nogi spod łóżka.

Boże Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki. Czytaj dalej »

100 rzeczy które możesz zrobić w windzie

1. Wydawaj odgłosy samochodu, za każdym razem, gdy ktoś wchodzi lub wychodzi z windy.

2. Uściśnij dłoń osoby wchodzącej do windy.

3. Pogratuluj wszystkim, że są razem z Tobą w tej windzie.

4. Wydmuchaj nos i zaoferuj innym pokazanie zawartości chusteczki.

5. Spoliczkuj się mówiąc pod nosem: "Zamknijcie się już wszyscy!".

6. Nucić Hymn Polski.

7. Sprzedaj ciasteczka Skautów.

8. Podczas dłużej jazdy windą, kołysaj się na boki, jak byś był na statku.

9. Gól się.

10. Otwórz torebkę, zajrzyj do środka i zapytaj: "Masz wystarczająco dużo powietrza w środku?".

11. Oferuj wszystkim identyfikatory, swój noś do góry nogami.

12. Stój twarzą do ściany, w rogu windy, milcząc.

13. Gdy winda dojedzie na Twoje piętro, próbuj ją sam otworzyć, a gdy zrobi to sama, udawaj zdziwienie i zakłopotanie.

14. Nachyl się do kogoś i szepnij: "Oni nadchodzą".

15. Jednym słowem: Wzdęcia! Czytaj dalej »

6 lekcji pomocnych w życiu

Przedstawiciel handlowy, sekretarka oraz menedżer idą na obiad i nagle ich oczom ukazuje się cudowna lampa Aladyna.
Pocierają naczynie, a z niego wyskakuje dżinn i mówi: „Każde z Was może mi przedstawić jedno swoje marzenie”.

"Będę pierwsza!" – krzyczy sekretarka. "Chcę opalać się na plaży na Wyspach Kanaryjskich i pić przez słomkę schłodzone mojito".
Ciach! i znika.

"A teraz kolej na mnie" – odzywa się przedstawiciel handlowy. "Chcę trafić na Hawaje. Piña colada w wydrążonym ananasie, seksowna murzyńska kobieta robi mi masaż, palę najlepsze kubańskie cygara klasy premium".
Ciach! i znika.

"Teraz kolej na Ciebie" – mówi dżinn do menedżera.

"Chcę, aby ta dwójka już po obiedzie stawiła się u mnie na dywanik".

Jaki jest morał? Zaczekaj, aż Twój szef wypowie się jako pierwszy.

Lekcja nr 2 Czytaj dalej »

Chodzi ksiądz po kolędzie. Gospodyni nie miała pieniędzy, żeby dać księdzu, więc poszła pożyczyć od sąsiadki. W tym czasie ksiądz poprosił córeczkę o coś do picia.
- A może być winko domowej roboty? - pyta się dziewczynka.
Ksiądz się zgodził i po chwili dziewczynka przyniosła dzbanek pełen wina.
- Hmmm, bardzo dobre, a dużo tego winka jeszcze macie? - pyta się ksiądz.
- No, jak ostatnio szczur utopił się w beczce i mama weszła do niej, żeby go wyciągnąć to sięgało jej do nosa - odpowiada dziewczynka.
Na to księdzu z wrażenia dzbanek wypadł z rąk i się potłukł. Dziewczynka załamuje ręce:
- Co też ksiądz narobił ?! Dziadek nie będzie miał teraz w co sikać!!!

Gorące z tych samych kategorii

W kościele cztery kobiety czekają przed konfesjonałem do spowiedzi.
Podchodzi pierwsza i mówi do księdza:
- Zgrzeszyłam palcem.
- Jak to palcem?
- No wzięłam, dotknęłam palcem narządu męskiego.
- Palec do święconej wody, jedna zdrowaśka i grzech będzie odpuszczony.
Podchodzi druga i mówi:
- Proszę księdza zgrzeszyłam ręką.
- Jak to ręką?
- No wzięłam narząd męski do ręki i jeszcze ruszałam parę razy.
- No to ręka do święconej wody, jedna zdrowaśka i grzech będzie odpuszczony.
Do konfesjonału powoli podchodzi trzecia kobieta, ale nagle zrywa się czwarta i głośno krzyczy do księdza:
- Proszę księdza! Proszę księdza! Jak ona tam umoczy dupę to ja tego nie wypiję.

Żonaty facet przyszedł do spowiedzi.
- Mam romans z pewną kobietą - mówi.
- A coś bliżej? - zaciekawia się ksiądz.
- No, spotykamy się, ale tylko ocieramy się o siebie, jeszcze nie bylo penetracji!
- Tarcie to jest to samo co włożenie! Odmówisz 5 zdrowasiek i dasz na ofiarę 100 zł.
Gość odmówił modlitwę i kieruje się do wyjścia, a ksiądz caly czas go obserwuje. Wybiega z kofesjonału i krzyczy:
- Widziałem! - Nie wsadził pan 100 zł na ofiarę!
- Ale potarłem stówką o puszkę. Sam ksiądz mówił, że tarcie to to samo co włożenie!

Spowiada ksiądz w konfesjonale i tak wyszło, że w kolejce ustawiły się same kobiety. Pierwsza mówi:
- Byłam na pielgrzymce i straciłam cnotę.
- 3 zdrowaśki.
- Byłam na pielgrzymce i uprawiałam seks.
- 3 zdrowaśki.
- Byłam na pielgrzymce i uprawiałam seks oralny.
Przy dziesiątej ksiądz nie wytrzymał i wybiegł z konfesjonału krzycząc:
- Jak dobra pielgrzymka to mnie nigdy nie biorą.

Jan Paweł II trafił do nieba. Niestety okazało się, że jest tam bardzo marne jedzenie. Przechadzając się po niebie zajrzał przez dziurkę od klucza do czyśćca i wydało mu się, że tam mają lepsze jedzenie. Zajrzał też przez dziurkę od klucza do piekła. Patrzy, a tam zabawa w najlepsze: świnka na grillu, zimne piwko, muzyka, po prostu wspaniała uczta. Idzie do Boga i mówi:
- Panie Boże! Jak to jest, że u nas jest tak marnie z jedzeniem? W czyśćcu już mają lepsze jedzenie, a w piekle mają same smakołyki.
- Bo widzisz... Dla nas dwóch nie opłaca się gotować.