Podobne

Złowił rybak złotą rybkę.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia! - mówi tradycyjnie rybka.
- Oke! Trzy?
- Nom, wal.
- Chcę piękną żonę... nie... wróć... 72 piękne żony, ogromny dom, ba, strzeżoną willę i aby nigdy nie zabrakło mi mamony!
- Oke! Się zrobi. Idź do domu, a jutro rano obudzisz się w nowym świecie!
Tak jak wskazała rybka, tak rybak zrobił. Co rusz udał się do obskórnego domu i wgramolił się do łóżka swojej przebrzydłej żony. Następnego ranka... budzi się, a tu nic! Wszystko po staremu! Wrócił więc nad rzekę i łowi... dzień... drugi... trzeci... ziup! Złapał złotą rybkę!
- Co to ma, k***a, być! Miałem mieć super dom, ekstra żonę i masę kasy! Tymczasem jestem nędzażem w biedocie we wszystkich przypadkach z 120kg wielorybem na drugiej poduszce! Co jest, psia mać!?
- Te, sorry guy. Ja jestem rybka z PIS'u, ja tylko obiecuję.

Co myśli Ryszard Rembiszewski gdy siedzi na sedesie?
- Komora losowania jest pusta, następuje zwolnienie blokady...

Złowił wędkarz złotą rybkę.Rybka złota więc mówi
-wypuść mnie dobry człowieku a spełnię trzy twoje życzenia, a wędkarz na to:
-nie chcę nic od ciebie- i wrzuci rybkę do wody..
Rybka płynie i myśli -kurcze nie tak było w tej bajce...
Wychyliła łepek nad wodę i cicho szepcze:
-gdy rano wstaniesz trzy pierwsze twoje życzenia zostaną spełnione..
Wędkarz rano wstaje.odsłania okno....przeciąga się i mówi:
-ch** w dupę!Kotwica w plecy!Byle pogoda była!

Małgosia poznała Jasia.
Po kilku spotkaniach Małgosia postanawia zaprosić Jasia w niedziele na obiad.
Jasiu zgodził się, ale był drobny szczegół.
Pochodził z biednej rodziny i nie wiedział za bardzo jak się ubrać.
Po chwili zastanowienia przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc po połączeniu ze starymi dżinsami i skórzaną kurtką będzie git.
Poszedł więc do szopy, ogarnął całe siano którym pojazd był przykryty i zamarł.
Junak był cały zardzewiały.
Na to Jasiu wpadł na genialny pomysł.
- Wysmaruje go wazeliną.
Tak więc zrobił i Junak świecił się jak po wypolerowaniu.
W niedziele pojechał do Małgosi gdzie czekała na niego przed wejściem i mówi:
- Tylko pamiętaj Jasiu! Po zjedzeniu obiadu nie wolno ci się odezwać. Kto odezwie się pierwszy myje wszystkie gary, taka jest u nas tradycja.
- No dobra, niech będzie. Chyba ich porypało że ja gość będę gary mył.
Weszli więc do domu, zasiedli do stołu, zjedli obiad i cisza.
Ojciec sobie myśli. Czytaj dalej »