Kawal O Blondynce Kwejk

PRAWIE JAK MARTYNA

Idę sobie dziś z żoną i weszliśmy razem na parking a tam naprzeciwko piękne czerwone ferrari zaparkowane przed pizzerią. No to mówię do żony:
- Ty, patrz jakie superfajoskie czerwone ferrari.
A moja żonka (blondyna) na parkingu pełnym szaroburych Fordów, Fiatów, Daewoo, Opli, Toyot, Nissanów itp. zapytała:
- Które?

W tańcu facet zwraca się do partnerki:
- Widzi pani tego starego bałwana, który tańczy z tą farbowaną blondyną? To mój szef. Nie znam większego kretyna.
- A czy pan mnie zna?
- Nie.
- Jestem żoną pańskiego szefa.
- A czy pani mnie zna?
- Nie.
- No to chwała Bogu!

Przyleciał Edek z Moniek do Chicago. Zdecydował się na emigrację, pościemniał w konsulacie i się udało. Na ulicy zaczepia kolesia:
- Och, mój ty piękny Amerykaninie. Dzięki takim jak ty, mogę tu zamieszkać! Dzięki!
- Fakju, men. Jestem Meksem - odpowiada facet.
Edek idzie dalej. Zagaja blondyna z czerwonym nosem:
- Ameryka to piękny kraj!
- Idi w ch**, bladź, ja nie Amierikanin, ale Ruskij!
W końcu Edek zobaczył piękną dziewczynę, która przycupnęła na ławeczce. Podchodzi i nieśmiało pyta:
- Amerykanka?
- Nie, z Afryki.
- Ja pie*****ę... Gdzie są wszyscy Amerykanie?!
- Chyba w pracy.

Siedzi dwóch facetów w barze.
Są narąbani jak nie wiadomo co.
Nagle wchodzą dwie kobiety i jeden mówi:
- Patrz Stefan ta blondyna to moja żona, a ta w czarnych włosach to kochanka.
Stefan przygląda się uważnie i mówi:
- U mnie jest na odwrót.

Dwaj znudzeni krupierzy siedzieli przy stole z ruletką, gdy do kasyna weszła bardzo atrakcyjna blondynka. Podeszła do stołu i zadeklarowała zakład na 20 tys. dolarów na konkretną liczbę.
Zaraz potem dodała:
- Mam nadzieję, że to wam nie będzie przeszkadzać, ale naprawdę szczęśliwe zakłady obstawiam kompletnie nago.
Po czym zrzuciła z siebie suknię, bieliznę i buty, i rozkręciła talerz ruletki z okrzykiem:
- Mamusia potrzebuje pieniążki na nowe ubranko!
Chwilę później już wykrzykiwała:
- Tak! Tak! Wygrałam! Naprawdę wygrałam!
Podskakiwała przy tym jak mała dziewczynka i obejmowała każdego z krupierów. Zaraz potem zebrała wszystkie pieniądze i swoje rzeczy, i prędko opuściła kasyno. Krupierzy nieco zakłopotani popatrzyli na siebie, po czym jeden z nich zapytał drugiego:
- Ty, a co ona właściwie obstawiała?
- Nie mam pojęcia, myślałem, że Ty to sprawdzasz! - odparł tamten.

Do lekarza przychodzi blondynka z rozerwanym palcem wskazującym u lewej reki.
- Jak to się stało? - pyta lekarz.
- Próbowałam się zabić, panie doktorze.
- Strzelając sobie w palec?
- Nie, najpierw wycelowałam w serce, ale jak sobie przypomniałam, ile kosztowała mnie operacja biustu, wycelowałam w usta, wtedy przypomniałam sobie, ile zapłaciłam ortodoncie no i wycelowałam w ucho, ale jak wyobraziłam sobie ten huk, postanowiłam trochę go wyciszyć, więc zatkałam lufę palcem...

W księgarni do sprzedawcy podchodzi blondynka i prosi o polecenie jakiejś książki. Ekspedient proponuje:
-No to może coś z klasyki powieści przygodowej. Mamy „W pustyni i w puszczy”.
-Dobra. Wezmę „W puszczy