Kawały O Imionach

Matematyka, Pitagoras i nieskończoność
• Trójkąt równoramiennny ma równe ramiona, jednak jeden z boków jest krótszy.

• Całka całki to tak jak córka córki, czyli wnuczka.

• Linijka, kątomierz i cyrkiel to narządy matematyczne.

• Z nauki matematyki wynika wiele korzyści, np. można zostać nauczycielem matematyki.

• Pitagoras może i znał się na matematyce, ale do innych rzeczy nie miał mózgu.

• W życiu Pitagorasa liczyło się tylko liczydło oraz kalkulator, którego wtedy jeszcze nie znano.

• Linijka 20-centymetrowa ma ponad 20 centymetrów długości.

• Prostokąt różni się od kwadratu tym, że raz jest wyższy, a raz szerszy.

• Pierwszy człowiek na Ziemi nie czuł się samotny, bo nie umiał liczyć.

• Nieskończoność jest pojęciem trudnym dla człowieka, a co dopiero dla ucznia.

Amerykańskie sondy znalazły prymitywną cywilizację na Marsie, więc postanowiono wysłać ekspedycję powitalną. Zabrali ze sobą cukierki, batony, gumy do żucia, czekoladę i broń z demobilu. Gdy rakieta wylądowała pośród tłumu nieufnie spoglądających zielonych tubylców, z megafonu popłynęły słowa prezydenta USA skierowane do bratniej ludności Czerwonej Planety obiecujące przyjaźń, współpracę, profity i sojusz wojskowy. Po przemówieniu załoga stanęła przed drzwiami gotowa otworzyć je i wpaść w ramiona Marsjan. Okazało się jednak, że delegacja zielonych zaspawała im właz. Kosmici rozeszli się, zostawiając rakietę na pastwę losu.
Na trzeci dzień przechodzący Marsjanin zastukał w rakietę:
- Jest tam kto?
- Taaaaak! - zakrzyknęli gromko astronauci.
- Czemu tam siedzicie?
- Przecież nas zaspawaliście, a my mamy dla was prezenty. Każdy z was coś dostanie, wypuść nas - błagał kapitan wyprawy. Czytaj dalej »

Pijak podchodzi do policjanta stojącego na ulicy.
-Czy mogę koło pana postać?
-Nie wypada, aby palant stał przy sokole - odpowiada policjant.
W tym momencie pijak unosi ramiona i mówi:
-To ja już odlatuję!

Tatuś tłumaczy synkowi zasady urozmaiconego pożycia seksualnego. Gestykuluje, miota się po podłodze, wygina niewidzialną partnerkę na
wszystkie strony, obrazowo ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i niemożliwą pozycję. Synek tymczasem siedzi skulony na fotelu, czerwony jak burak, uszy mu płoną, rumieńce wypełzły na buzię, głowę coraz bardziej wtula w ramiona, jeszcze trochę i zemdleje. W końcu udaje mu się przerwać
oszalałemu rodzicowi i mówi:
- Ale tatusiu, przestań już proszę! Mówiłem ci, że mam jutro w szkole historię, wiesz wojny, zabory i takie tam, a ty miałeś mi tylko wytłumaczyć co to jest NAJEŹDŹCA!