Smieszny Obrazek Urodzinowy

POWAŻANIE, CZYLI SZACUNECZEK

Dziś Wielkanoc (chyba) i cała moja rodzinka siedzi przy stole i gada sobie, przypomina to i owo... Pewnie u was tez tak było... Miedzy nami był także mój dziadek, o wdzięcznym imieniu Józef, wspaniałym charakterze i usposobieniu. Jest wdowcem na emeryturze i dorabia jako rzecznik patentowy. Ma dosyć dużo kontaktu z młodzieżą - dwoje wnucząt i mieszka w końcu na osiedlu. Przypomniała mu się historia z dzieciństwa (czytaj: okres II wojny światowej) i powiada:
- U nas na wsi, to po wojnie było od cholery tych wszystkich pocisków. Zbieraliśmy je i proch się z nich zbierało. Wiecie, kto miał tego więcej, to miał poważanie, znaczy się szacuneczek. To tak jak teraz z tymi wszystkimi maryhułanami...

Pewnego słonecznego popołudnia, dwóch facetów siedzi w pubie, pije Guinnessa, a jeden mówi do drugiego:

- Widzisz tego faceta? Wygląda jak ja! Idę z nim porozmawiać.

Idzie więc do niego i klepie go w ramię:

- Przepraszam pana - mówi - ale zauważyłem, że wygląda pan jak ja!

Facet odwraca się I mówi:

- Taa, ja spostrzegłem to samo. Skąd pan jest?

- Z Warszawy.

- Ja też! Na jakiej ulicy pan mieszka?

- Na Zielnej.

- Ja też! A jaki numer?

- 54 - mówi zszokowany.

- Ja też! Jak się nazywają pańscy rodzice?

- Jerzy i Maria.

- Moi także! To niewiarygodne!

Zamawiają więcej Guinnessa i dalej gadają, akurat barmani zmieniają się. Jeden podchodzi do drugiego i pyta:

- Co się dziś działo?

- Och, Kowalscy, ci bliźniacy, znowu sobie popili.

Idzie tato z Jasiem, upadł i mówi:
- d*pa
- co powiedziałeś? - pyta Jasiu
- duduś
- a co to jest?
- zwierzę
- a co je duduś?
- owoce i warzywa
- a czy dudusie rodzą dzieci?
- tak
- a czy to znaczy, że one się rozmnażają?
- tak
- a jak się nazywają dzieci dudusiów?
- dudusiątka
- tato a gdzie mieszka duduś?
Tato wkurzony:
- d*pa POWIEDZIAłEM d*pa!!!

PROBLEM Z INTERNETEM

Kumpel pracuje u dostawcy Internetu na pewnym osiedlu w Gdańsku.
W związku z tym, co jakiś czas dzieją się pewne, dość wesołe zdarzenia:
I oto pewnego dnia, przychodzi młoda dziewczyna, w celu ustalenia wszelkich warunków podłączenia tegoż cuda - cena, sprzęt, itp., gdyż mieszka z rodzicami i to oni są sponsorami.
Na drugi dzień wchodzi i już od samego wejścia, ze łzami w oczach "od śmiechu", opowiada:
- Wszystko ok, ale wiecie o co zapytała moja mama, gdy powiedziałam o Internecie?
"Powiedz mi córeczko, gdzie ty ten cały Internet postawisz w swoim małym pokoiku?"

Przychodzi facet do sklepu zoologicznego:
- Witam. Chciałem nabyć psa obronnego.
- Ależ proszę pana, mieszka pan w bloku, to po co panu pies obronny. Ja osobiście proponuję papugę obronną - mówi sprzedawca.
- Tak, a co ona potrafi?
- Proszę spojrzeć... Na krzesło!
Nagle papuga skacze na krzesło i rozwala je doszczętnie.
- No nieźle, a mogę ją spróbować?
- Oczywiście.
- Na stół!
Papuga rozbija stół na strzępy.
- To ja ją biorę - mówi klient.
Po czym wraca do domu, ustawia papugę na telewizorze i czeka na żonę. Przychodzi żona:
- Co to jest?
- Papuga obronna.
- Na ch** ci ona?!

Psychiatra pyta pacjenta:
-Czy nie przeszkadza panu, że mieszka pan przy autostradzie?
-Nieeeeeee, nieeeeeeeeeee