„ONI TO WIEDZĄ KOCIE”...

„ONI TO WIEDZĄ KOCIE”

Któregoś razu, jeszcze w gimnazjum szedłem Świętojańską w Gdyni. Młody - głupi - słuchawki na uszach i wio, przez przejście na czerwonym świetle. Peszek chciał, że była właśnie akcja, rozstawili krawężników. Tylko przeszedłem a tu wyskakuje młody policjant zza kiosku. No i standardowa procedura:
- CZY PAN WIE, CO PAN ZROBIŁ? CZYM TO GROZI? NIEBEZPIECZEŃSTWO - pitupitu.
Spieszyłem się, a że słyszałem kiedyś od kolegi jak to zarobił podobny mandat za 50zł poprosiłem go o "Wypisanie bileciku". On oczywiście jak to młodzi i gorliwi najechał na mnie, że policjant to nie kanar i bilecików nie wypisuje. Pokazał mi "cennik" na kwotę 250plnów... Trochę mnie zamurowało, w końcu to już sporo kasy. Więc starałem się go wziąć na litość, że nigdy nie byłem notowany, pierwsze takie wykroczenie itp. - mając nadzieję, że da pouczenie i puści. Musiał mnie więc sprawdzić przez falówkę, czy faktycznie nie ściemniam:
- TU FUNKCJONARIUSZ (taki a taki, nie pamiętam numerów) MAM DO SPRAWDZENIA NAZWISKO!
Mija kilka sekund, i pada komunikat zwrotny:
- SPIE*DALAJ KOCIE! MAMY DO OBROBIENIA 3 PESELE!
Spiekł buraczka, dał mi to pouczenie i wypuścił.

PAN W KLASIE BIZNES...

PAN W KLASIE BIZNES

Rzecz miała miejsce w firmie LOT, dość dawno (jakieś sześć, siedem lat temu). Pracował tam wtedy pewien steward, znany ze swojej bezpośredniości (zwłaszcza, gdy ktoś mu się naraził). A oto jeden z jego "numerów".

Razu pewnego samolotem w charakterze pasażera leciał pewien nowobogacki typek z gatunku takich, co to jak się wykosztuje na bilet w klasie biznes, to się wydaje, że cały samolot do niego należy. No i rozsiadło się panisko w fotelu i zaraz po starcie wezwało naszego bohatera, pokazało na otwarty stolik i władczym tonem oświadczyło: "proszę mi tu postawić wszystko, co mi się należy". Pan każe, sługa musi. Poczłapał więc steward do kuchni, wziął taki fajny, plastikowy kubeczek i wlał po trochu wszystkiego, co znalazł: coli, soczku, wina, piwa itd. Wrócił do pana, postawił kubeczek i powiedział: "Tu jest wszystko, co się panu należy".

Podobno od jakiegoś czasu już nie pracuje w Locie, ciekawe czemu...

Policjant podchodzi do...

Policjant podchodzi do zatrzymanego samochodu, a kiedy szyba od strony kierowcy opadła bęc kierowcę pałką w głowę.
- Za co?! - zaprotestował kierowca obmacując guza.
- Tu jest Texas! Kiedy podchodzę do samochodu, dokumenty mają być przygotowane do kontroli. Zrozumiano?!
- Tak jest!
Sprawdziwszy dokumenty policjant obszedł samochód i zastukał pałką w szybę od strony pasażera. Kiedy szyba opadła bęc pasażera pałką w głowę!
- A mnie za co?! - zaprotestował pasażer obmacując swojego guza.
- Żebyś potem nie mógł mówić: No, niechby mnie spróbował tak uderzyć!

ZACHĘCAJĄCA REKLAMA...

ZACHĘCAJĄCA REKLAMA

Być może gdzieś indziej, ktoś wpadł już na taką reklamę, ale gdy zobaczyłam takową u siebie to mnie rozbawiła. Otóż jechałam autobusem i oczom mym ukazał się napis:

APTEKA
Wpadnij
Testy ciążowe 5zł

Narzeczona mojego brata...

Narzeczona mojego brata [blondynka] wybrała się ze swoim kotem do weterynarza. Ten zaczyna zakładać kotu coś w rodzaju książeczki zdrowia i pyta się jej:
- Imię kota?
- Kacka.
- Pani nazwisko?
- Kowalska.
- Kod pocztowy?
- Nie, zwykły, dachowiec...
Podobno weterynarz umarł ze śmiechu na stole...

BĘDZIESZ SIĘ KŁÓCIŁ?...

BĘDZIESZ SIĘ KŁÓCIŁ?

Jadę sobie spokojnie gdzieś w okolicach jakiejś wsi i dopiero na widok czegoś takiego niebieskiego z czerwonym na jednym końcu przypomniałem sobie, że znak ograniczający do 40km/h mignął mi jakiś czas temu.
Niebieski wyglądał na takiego bardziej kumatego, więc pomyślałem, że nie zaszkodzi pogadać. Zwłaszcza, że wonieje mi to kilkunastoma punktami...
Zaczynam (z szelmowskim uśmiechem):
- Ej, no! Nie rób pan scen! 40, czy 140? O jakąś jedynkę będziesz się pan kłócił?
Niebieski popatrzył spode łba i rzucił krótko:
- 500.
Przytkało mnie trochę, ale wyksztusiłem:
- Iiiiiillllleeee?
Na to niebieski (z jeszcze bardziej szelmowskim uśmiechem, niż mój):
- 500, czy 50? O jakieś zero będziesz się pan kłócił?

WAKACJE...

WAKACJE

Moja córa, lat 5 po wejściu do wody mówi:
- Tato, tu nie ma podłogi...
Trzeba ją było szybko łapać.

KOPIA Z DODATKIEM...

KOPIA Z DODATKIEM

Dziś w moim szanownym L.O. musieliśmy skserować stronę z książki. Uczniowskie ksero, bardzo przydatna maszyna, najpierw się zacięło, potem oszukało nas na 40 groszy (majątek!) ale na koniec spłynęła nam do rąk jeszcze ciepła kartka z kopią.
Pełni entuzjazmu bierzemy ją, oglądamy i...
lekka konsternacja, ponieważ na środku strony widnieje rysunek często występujący w publicznych toaletach, znany jako "ch**".
Wyszarpujemy z maszyny książkę i szukamy śladów - nic.
Dopiero zerknięcie na ksero rozbawiło nas do łez - odpowiedni rysunek ktoś starannie wyrysował markerem na szklanej płycie urządzenia Biggrin

POWAŻNA GRA...

POWAŻNA GRA

Historia ta mogła się tu znaleźć jako dowcip lub autentyk pochodzący od kogoś innego, niemniej jednak wydarzyła się naprawdę, a bohaterem tej historii jest mój ojciec.
Wiele lat temu, na kongresie brydżowym w Sławie, zapytano mojego ojca podczas gry, czy można grać w brydża pod wpływem alkoholu. Ten przytaknął. Rozmówca jednak był ciekawy, więc zapytał:
- No... Ale panie Andrzeju, czy byłby pan w stanie grać, dajmy na to, po ćwiartce wódki?
- Byłbym.
- A po wypiciu pół litra wódki?
- Nie miałbym żadnych problemów...
- A tak... Po literku?
- No... Przecież gram...

GWIAZDA FILMOWA...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.