Analitycy Pentagonu twierdz膮,...

Analitycy Pentagonu twierdz膮, 偶e wojna nie potrwa zbyt d艂ugo, jednak偶e pod warunkiem, 偶e wojska Irackie nie b臋d膮 wtr膮ca膰 si臋 w jej przebieg.

Do apteki wpada blady,...

Do apteki wpada blady, dr偶膮cy ch艂opiec:
- Czy ma pani jakie艣 艣rodki przeciwb贸lowe?
- A co ci臋 boli ch艂opcze?
- Jeszcze nic, ale ojciec w艂a艣nie ogl膮da moje 艣wiadectwo.

W ksi臋garni klient pyta...

W ksi臋garni klient pyta sprzedawczyni臋:
- Czy jest ksi膮偶ka "M臋偶czyzna, w艂adca kobiet"?
- Fantastyka na drugim stoisku.

W艣ciek艂y upa艂, duchota...

W艣ciek艂y upa艂, duchota w zat艂oczonym autobusie, a tu jaki艣 facet pu艣ci艂 b膮ka.
Obrzydliwy smr贸d!
Ludzie zaczynaj膮 si臋 burzy膰:
- Co za chamstwo! Jak mo偶na w takim 艣cisku! 呕adnego szacunku dla innych!
- KTO TO ZROBI艁?
Nikt si臋 oczywi艣cie nie przyznaje.
Jeden z pasa偶er贸w deklaruje, 偶e znajdzie winowajc臋.
Wyci膮ga d艂ugi kawa艂 sznurka i prosi, 偶eby wszyscy chwycili go praw膮 r臋k膮.
Sznurek rozwija si臋, w臋druje po autobusie zygzakami, 偶eby dotrze膰 do wszystkich, wszyscy 艂api膮 go praw膮 r臋k膮.
- No jak, wszyscy trzymaj膮 sznurek praw膮 r臋k膮?
- Taaaaak!
- Ten, kto pu艣ci艂 b膮ka, te偶?
- Tak....

Pracownik cz臋sto sp贸藕nia艂...

Pracownik cz臋sto sp贸藕nia艂 si臋 do pracy, bo zasypia艂. Kierownik zagrozili ch艂opu zwolnieniem i biedak kupi艂 sobie kilka budzik贸w. Kt贸rego艣 dnia budzi si臋 rano 8:15 (do pracy na 8). Budziki nawet nie gdakn臋艂y. Przera偶ony leci do s膮siada - dentysty i m贸wi:
- Rwij pan 4 z臋by z przodu i poma偶 pan mi twarz krwi膮, powiem, 偶e mia艂em wypadek.
Po zabiegu, pyta dentysty ile si臋 nale偶y, ten m贸wi 400z艂. Go艣膰 zdziwiony m贸wi, 偶e normalnie jest 40z艂 od sztuki, dentysta na to:
- Tak, ale dzisiaj jest niedziela...

Mam dow贸d w kszta艂cie...

Mam dow贸d w kszta艂cie ko艂a, ze zdj臋ciem w rogu.

Na stacj臋 PKP wpada zdyszany...

Na stacj臋 PKP wpada zdyszany facet i pyta przechodnia:
- Panie jaki to poci膮g?
- 呕贸艂ty.
- Panie, ale dok膮d?
- Do po艂owy.

Wiecie, 偶e do nieba trafia...

Wiecie, 偶e do nieba trafia maksymalnie 10% kobiet? Jest to odg贸rnie ustalone - inaczej tam te偶 by艂oby piek艂o.

Letnik skar偶y si臋 gospodarzowi...

Letnik skar偶y si臋 gospodarzowi:
- Nie mo偶na nawet zje艣膰 spokojnie obiadu. Tyle much tu lata!
- Niech si臋 pan nie martwi, one tu lataj膮 tylko w porze obiadu. Reszt臋 czasu sp臋dzaj膮 na gnoju