#it
emu
psy
syn

Bogdan baraszkował w...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Halo, taxi?...

- Halo, taxi?
- Tak.
- Czy zawieziecie mnie do stolicy Niemiec?
- oszalał pan? Wie pan, jak daleko leży Berlin?
- BerlinÔÇŽ Sze┼Ť─ç literÔÇŽ pasuje!

Ulic─ů idzie ma┼éy Ja┼Ť...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Stefan siedz─ůc do p├│┼║na...

Stefan siedz─ůc do p├│┼║na w pracy zacz─ů┼é wspomina─ç stare hipisowskie czasy, kiedy to codziennie by┼éy nowe panienki, narkotyki. Postanowi┼é po 20 latach nie palenia marihuany w ko┼äcu zapali─ç, przypomnie─ç sobie wspania┼ée dobre czasy. Odwiedzi┼é dzielnic─Ö, na kt├│rej mieszka┼é za m┼éodu, i sprawdzi┼é czy diler Heniek jeszcze ┼╝yje i sprzedaje. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e Heniek ca┼ékiem jeszcze dobrze prosperuje.
- Witaj Heniu, nic si─Ö nie zmieni┼ée┼Ť...
- Stefan, kope lat...
- Potrzebuj─Ö jakie┼Ť fajne jointy, bo ze 20 lat nie pali┼éem, a chcia┼ébym przypomnie─ç sobie jak to jest...
- Słuchaj Stefan, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem... musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary niech tak b─Ödzie - odpar┼é Stefan i po┼╝egnawszy si─Ö pomkn─ů┼é szybciorem do domu.
Wpada do cha┼éupy, cisza jak makiem zasia┼é, stara chrapie jak nied┼║wied┼║, dzieciaki tak samo, wi─Öc postanowi┼é zamkn─ů─ç si─Ö w kibelku. Usiad┼é na sedesie wypakowa┼é towar, nabi┼é lufk─Ö, zaci─ůga si─Ö... otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprz─Öcicho si─Ö pozmienia┼éo - pomy┼Ťla┼é zdumiony Stefan.
Po szybkim namy┼Ťleniu, drugiego macha poci─ůgn─ů┼é. Otwiera oczy, ciemno... wypuszcza - jasno. Podjarany my┼Ťli sobie, ┼╝e jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaci─ůga si─Ö - ciemno, wypuszcza dym - jasno. W tym momencie piekielnie silne walenie do drzwi kibelka....
- Stefan co Ty tam robisz? - krzyczy strasznie wkurzona ┼╝ona.
Stefan wszystko wrzuci┼é do sedesu i spu┼Ťci┼é wod─Ö i poddenerwowany odpowiada:
- Gol─Ö si─Ö kochanie!
- Stefan, trzy dni?

W gabinecie chirurga...

W gabinecie chirurga siedzi "nowy ruski" ze z┼éaman─ů r─Ök─ů. Chirurg m├│wi do niego:
- Ma pan z┼éaman─ů r─Ök─Ö, b─Ödziemy musieli za┼éo┼╝y─ç gips.
- Kole┼Ť, jaki gips? K┼éad┼║ marmur, ja p┼éac─Ö!

MANDARINKI - đÜđÉđÖđĄđúđ«

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

W─Ödkarz nad brzegiem...

Wędkarz nad brzegiem jeziora łowi ryby, a obok siedzi jego żona. On
zarzuca w─Ödk─Ö i po chwili wyci─ůga buta. Zarzuca ponownie i wyci─ůga
czajnik. Zaraz potem łowi młynek do kawy, radio, telewizor, fotel... Żona
na to:
- Zenek, tam chyba kto┼Ť mieszka...

Glina zatrzymuje faceta,...

Glina zatrzymuje faceta, kt├│ry zdaje si─Ö by─ç co nieco wesolutki. Podchodzi do samochodu i m├│wi:
- Prosz─Ö dmuchn─ů─ç
- (Facet takim wesolutkim, zapitym głosem) AAaależ ooczywiscie ppanie wwwładzo
glina patrzy w balonik a tu zero
- Jeszcze raz prosz─Ö powt├│rzy─ç!
Po nast─Öpnym razie zn├│w zero. Troch─Ö wkurzony karze facetowi zrobi─ç jask├│┼ék─Ö. Go┼Ť─ç troch─Ö z trudem ale trzaska mu jask├│┼ék─Ö jak trzeba. Gliniarz jednak jest bardzo podejrzliwy i wpad┼é na pomys┼é ┼╝eby mu narysowa─ç kreda na jezdni bia┼é─ů lini─Ö. Narysowa┼é i m├│wi do klienta:
- Chyba wie pan co nale┼╝y z tym zrobi─ç
A go┼Ť─ç:
- Oczywi┼Ťcie (tu pada na kolana zatyka jedna dziurk─Ö w nosie, ruch g┼éowy po linii i wci─ůga powietrze)

M─Ö┼╝czyzna z problemami...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.