#it
emu
psy
syn

- Dlaczego Małysz nie...

- Dlaczego Małysz nie chodzi do ,,Bociana''?
- Bo ma ju┼╝ c├│reczk─Ö.

Do Spółdzielni Mieszkaniowej...

Do Spółdzielni Mieszkaniowej przyszło pismo:
"Naprzeciw mojego okna znajduje si─Ö solarium, a ┼Ťci┼Ťlej bior─ůc przebieralnia. Z mojego okna wszystko wida─ç, to mnie rozprasza, a dodatkowo wprowadza moralny niepok├│j w moje uporz─ůdkowane ┼╝ycie. Uprzejmie prosz─Ö o zmian─Ö mieszkania."
Pod wskazany adres wybra┼éa si─Ö komisja. Patrz─ů w okno:
- Nic nie wida─ç.
- Niech pan na szaf─Ö wlezie!
- No wlazłem. Dalej nic nie widać!
- Niech pan si─Ö w lewo przesunie!
- No nic nie wida─ç.
- Jeszcze troch─Ö w lewo!
Tu przedstawiciel komisji z hukiem spada na podłogę. Na to lokator:
- Widzi pan!? A ja tak mam cały dzień!

- Panie Doktorze, boli...

- Panie Doktorze, boli mnie gardło.
- Prosz─Ö podej┼Ť─ç do okna i wystawi─ç j─Özyk.
- Czy to pomo┼╝e?
- Nie, ale nie lubi─Ö moich s─ůsiad├│w...

Spotkanie dw├│ch kumpli...

Spotkanie dw├│ch kumpli po 10latach:
-Musimy się umówić na dłuższe spotkanie!
-Ok, to przyjd┼║ do mnie np jutro?
-Ok, to daj adres i jestem koło 16.
-No to najpierw doje┼╝d┼╝asz do Pi┼ésudzkiego, skr─Öcasz w pierwsza ulice jednokierunkow─ů, parkujesz na dziedzi┼äcu, podchodzisz do frontowych drzwi, otwierasz je z buta, podchodzisz do windy, klikasz prawym ┼éokciem guzik aby przyjecha┼éa, wyje┼╝d┼╝asz na czwarte pi─Ötro, plecami otwierasz drzwi, podchodzisz do mieszkania nr 21 i lewym ┼éokciem dzwonisz do moich drzwi
-Jasne, nie ma problemu, powinienem trafić... tylko po ch** te zabawy z łokciami itp?
-No chyba nie przyjdziesz z pustymi r─Ökami?

Przychodzi stara babcia...

Przychodzi stara babcia do apteki i m├│wi:
- Poprosz─Ö 200 prezerwatyw
Farmaceutka patrzy na ni─ů z niedowierzaniem, ale poda┼éa jej ca┼éy karton.
Nie wytrzymała jednak i pyta:
- Przepraszam, ale po co pani te prezerwatywy?
A babcia na to:
- A no telewizor mi się popsuł, przyszedł majster i powiedział, żebym kupiła bezpieczniki, bo będzie dużo p***dolenia.

Po całonocnym locie ze...

Po ca┼éonocnym locie ze Stan├│w, kobieta z o┼Ťmiorgiem dzieci (wszystkie poni┼╝ej 11 roku ┼╝ycia) wysiad┼éa z samolotu na lotnisku we Frankfurcie - jej celem by┼éa ameryka┼äska baza wojskowa, w kt├│rej s┼éu┼╝y┼é jej m─ů┼╝. Ci─ůgn─ůc ze sob─ů ogromn─ů ilo┼Ť─ç baga┼╝y ca┼éa 9-ka znalaz┼éa si─Ö przed celnikiem. M┼éody celnik spojrza┼é z niedowierzaniem w oczach na "wycieczk─Ö" i spyta┼é:
- Czy te wszystkie dzieci i cały ten bagaż należy do Pani?
- Tak - odpar┼éa kobieta, z g┼éo┼Ťnym westchni─Öciem - to wszystko moje...
Celnik przyst─ůpi┼é zatem do rutynowej kontroli:
- Czy ma pani ze sob─ů jaki┼Ť alkohol, narkotyki lub bro┼ä ?
- Prosz─Ö pana - odpar┼éa spokojnie kobieta - gdybym mia┼éa kt├│r─ůkolwiek z tych rzeczy, ju┼╝ dawno bym jej u┼╝y┼éa.

Sprzedawca wyja┼Ťnia klientowi...

Sprzedawca wyja┼Ťnia klientowi zasady zakupu towaru na raty:
- P┼éaci pan z pocz─ůtku ma┼é─ů sum─Ö, a potem nie p┼éaci pan ani grosza przez p├│┼é roku.
Klient:
- To pan mnie zna?

Mała dziewczynka stoi...

Ma┼éa dziewczynka stoi na ulicy i p┼éacze. Ludzie j─ů pytaj─ů:
- Dlaczego płaczesz?
- Bo się zgubiłam.
- Jak si─Ö nazywasz?
- Nie wiem.
- A jak si─Ö nazywa twoja mama?
- Nie wiem.
- A sw├│j adres znasz?
- Tak! wu-wu-wu-kropka-basia-kropka-pe-el.