Do pewnego farmera przyjecha艂...

Do pewnego farmera przyjecha艂 znajomy, podczas ogl膮dania farmy zauwa偶a koguta ubranego w spodnie, koszulk臋 i szelki.
- O co tu chodzi ?? - pyta farmera
- Dwa miesi膮ce temu mieli艣my po偶ar w kurniku i sp艂on臋艂y wszystkie jego pi贸ra, wi臋c moja 偶ona zrobi艂a dla niego te ciuchy 偶eby nie marz艂...
-Ok, ale m贸wisz, 偶e t oby艂o 2 miesi膮ce temu, pi贸ra mu odros艂y, dlaczego wci膮偶 je nosi ??
- Bo nie ma nic 艣mieszniejszego, ni偶 patrzenie jak pr贸buje przytrzyma膰 kur臋 przy ziemi jedn膮 nog膮, drug膮 艣ci膮gn膮膰 spodnie ....

James Bond, agent 007...

James Bond, agent 007 wchodzi do knajpy, siada przy barze i zamawia w贸dk臋 Martini, wstrz膮艣ni臋t膮, nie mieszan膮. Rozgl膮da si臋 uwa偶nie po lokalu i spostrzega wprost nieprzeci臋tnej urody kobiet臋, siedz膮c膮 przy stoliku w drugim ko艅cu baru przy 艣cianie. Nie podchodzi jednak do niej tylko wymieniaj膮 spojrzenia. Nieznajoma nie wytrzyma艂a jednak d艂ugo, podesz艂a do Bonda i przedstawi艂a si臋. James skin膮艂 g艂ow膮 i powiedzia艂:
- Jestem Bond, James Bond...
Widz膮c, 偶e dalsza rozmowa si臋 nie klei, kobieta zaczepia Bonda i m贸wi:
- Ale masz extra zegarek.
Bond popatrzy艂...
- Ten zegarek pokazuje mi to, czego ludzkie oko nie widzi
Kobieta ze zdziwieniem:
- Jak to jest mo偶liwe?
Bond:
- Poka偶臋 pani... o, na przyk艂ad widz臋, 偶e pani nie ma na sobie majtek...
Kobieta patrzy z lekkim u艣miechem i m贸wi:
- Ten zegarek jest chyba zepsuty, bo ja akurat mam na sobie majtki
Bond lekko zmieszany, podwija r臋kaw, puka w szybk臋 zegarka i m贸wi:
- O cholera! Znowu spieszy si臋 o godzin臋!

Id膮 dwie wyka艂aczki przez...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Spotka艂o si臋 dw贸ch koleg贸w...

Spotka艂o si臋 dw贸ch koleg贸w po d艂ugim czasie.
- Jak 偶yjesz? Co dobrego u Ciebie? Opowiadaj!
- Co tu m贸wi膰...? Pcha si臋 t膮 bied臋!
- 呕artujesz?! O jakiej biedzie ty m贸wisz? Zawsze ci si臋 uk艂ada艂o!
- Ale w ma艂偶e艅stwie mi si臋 nie uk艂ada.
- Nie wierz臋, przecie偶 na uczelni 艣wiata poza sob膮 nie widzieli艣cie!
- Na uczelni tak! A teraz mam podejrzenie, 偶e mnie zdradza.
- Dlaczego tak my艣lisz?
- Ju偶 ci to wyt艂umacz臋! Mam tak膮 prac臋, 偶e ci膮gle musz臋 zmienia膰 miejsce zamieszkania. Trzy lata w Lublinie, dwa w Stargardzie, dwa w Kamieniu Pomorskim, trzy w Poznaniu i teraz znowu Warszawa.
- No i co z tego? Przecie偶 je藕dzicie razem!
- Tak! Tylko, 偶e w tych wszystkich miejscach, przesy艂ki do domu przynosi艂 ten sam listonosz!

Id膮 pieni膮dze do nieba. ...

Id膮 pieni膮dze do nieba.
Najpierw idzie 10 z艂. Gdy jest przy bramie s艂yszy:
-ty 10 z艂 nie p贸jdziesz do nieba! Do piek艂a z nim!
Idzie 50 z艂 i s艂yszy to samo.
Idzie 100 z艂 i te偶 zostaje zes艂ane do piek艂a..
W ko艅cu idzie 50 gr. :
-Ty 50 gr.. Zas艂ugujesz na niebo鈥
Inne pieni膮dze si臋 buntuj膮鈥
-Jak to!! My mamy wi臋ksz膮 warto艣膰 a takie 50 gr. idzie do nieba????!
Nagle s艂ysz膮 g艂os鈥.
A kiedy was ostatnio w ko艣ciele widzia艂em?????

Pewna kobieta musia艂a...

Pewna kobieta musia艂a wykona膰 pilny telefon. Idzie wi臋c do jedynej w okolicy budki telefonicznej, a tu pech - jaki艣 facet w 艣rodku. Stan臋艂a wi臋c i grzecznie czeka, ale po jakim艣 czasie zorientowa艂a si臋, 偶e ten facet w og贸le si臋 nie odzywa. Kobieta stoi jednak spokojnie i czeka dalej. Mijaj膮 kolejne minuty, a sytuacja si臋 nie zmienia - facet milczy jak gr贸b. Troch臋 si臋 wi臋c zdenerwowa艂a i zacz臋艂a puka膰 w drzwi.
- Panie, co pan telefon okupujesz? Ja tu musz臋 pilnie zadzwoni膰, a pan tylko stoi i nic nie m贸wi!
- Co si臋 pani tak gor膮czkuje? Z 偶on膮 rozmawiam.

Go艣膰 z firmy produkuj膮cej...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

taki dowcip z czas贸w PRL-u...

taki dowcip z czas贸w PRL-u
Na posterunku MO skar偶y si臋 okradziony przed chwil膮 m臋偶czyzna:
- Jaki艣 cudzoziemiec ukrad艂 mi zegarek.
- Cudzoziemiec? Mo偶e Amerykanin?
- Nie - odpowiada poszkodowany.
- Anglik? A mo偶e Francuz?
- Ani Anglik, ani Francuz.
- To kto to m贸g艂 by膰 - pyta dalej posterunkowy.
- My艣l臋, 偶e Fin - m贸wi niepewnie okradziony.
- Obywatelu, przecie偶 Fin贸w w Polsce nie ma! Mo偶e Rosjanin?
- Tak, ale to pan powiedzia艂, panie posterunkowy.

Jedzie ch艂op razem z...

Jedzie ch艂op razem z bab膮 wozem. Jad膮 tak, jad膮 i ch艂op patrzy - wymija ich rowerzysta bez g艂owy. Ch艂op nic sobie z tego nie robi i jedzie dalej. Patrzy a tutaj motorowerzysta bez g艂owy ich wymija. Ch艂op dalej olewa sytuacj臋. Jad膮 dalej, patrzy a tutaj motocyklista bez g艂owy, jeden, drugi, trzeci. Na to ch艂op si臋 odwraca do baby siedz膮cej na tyle i m贸wi:
- Halina, podnie艣 kos臋 wy偶ej.