DO艢WIADCZENIE W ZAWODZIE...

DO艢WIADCZENIE W ZAWODZIE

W zasadzie to troch臋 smutne, ale...;)
Rozmawiam dzi艣 na gg z kumplem i m贸wi臋 mu, 偶e naszemu wsp贸lnemu znajomemu wczoraj wieczorem w艂amano si臋 do gara偶u i ukradziono znacznej warto艣ci motocykl. Z艂odzieje byli ca艂kiem nie藕li, bo otworzyli zabezpieczenia, wyprowadzili motocykl, wszystko pozamykali, 艣ladu w艂amania nie wida膰. Kumpel mi na to, 偶e nasz inny znajomy pojecha艂 kiedy艣 do bardzo cz臋sto odwiedzanego przez nas klubu studenckiego na rowerze. A 偶e jest zagorza艂ym cyklist膮 i wyda艂 sporo kasy na sw贸j rower, zabezpieczy艂 go przed kradzie偶膮 jakim艣 tam super-hiper-wypasionym zamkiem za kilkaset z艂otych, po czym na dos艂ownie 5 min wszed艂 do 艣rodka. Zaprzyja藕nieni ochroniarze postanowili zrobi膰 sobie z niego jaja, odpi臋li jego rower i schowali w szatni. Po 5 min. kumpel wraca, roweru nie ma. Kopara do ziemi, pyta si臋 ochroniarzy, czy widzieli, kto odjecha艂 rowerem, a Ci polewaj膮c si臋 z niego po chwili oddali mu ukochany bicykl. Dialog w艂a艣ciwy:
- Panowie, k***a, jak wy to zrobili艣cie? Nie by艂o mnie tylko przez chwil臋.
- A co ty my艣lisz, 偶e my zawsze ochroniarzami byli艣my?

Salcie przychodzi do...

Salcie przychodzi do Mo艣ka i m贸wi:
- Mosiek, zasz艂am...
- To odejd藕...
- Ale to nie jest do odchodzenia, tylko do pieprzenia.
- To odpieprz si臋...

SNICKERS PO TURECKU...

SNICKERS PO TURECKU

Co艣 se kcia艂em kalorii wrzuci膰. Cukru 偶em chcia艂. Podchodz臋 do takiego tureckiego przybytku. Tak pacz臋, co maj膮. O... maj膮 batony. No dobra, niech b臋dzie... hmmm... Snickers...
- [:bry]
- [:bry]... (kliiiijeeent na艣 paaannn...)
- Snickersa poprosz臋.
- Na o艣tlo czi 艂agodny??

METAMORFOZA...

METAMORFOZA

Samoch贸d zepsu艂 mi si臋 do艣膰 powa偶nie, a co za tym idzie, nagle si臋 okaza艂o 偶e ja to nie mam wsz臋dzie blisko, tylko tak naprawd臋 wsz臋dzie daleko.
W warsztacie nikt si臋 jednak tym specjalnie nie przejmowa艂, przez co trzy tygodnie pozostawa艂em bez samochodu. Spogl膮daj膮c w lustro, na domiar z艂ego, stwierdzi艂em, 偶e normalnie zaros艂em jak dziki agrest i wypada艂oby jakiego艣 fryzjera odwiedzi膰. Ten, do kt贸rego zwyk艂em chodzi膰, oddalony by艂 o ca艂e lata 艣wietlne, a 偶e tak s艂abo mobilny jestem, bez samochodu, to zmuszony by艂em poszuka膰 innej lokalizacji gdzie艣 bli偶ej. Nie szuka艂em d艂ugo, bo ju偶 po jaki艣 pi臋ciu minutach znalaz艂em salonik o wdzi臋cznej nazwie "Metamorfoza". Zabrzmia艂o to troch臋 z艂owieszczo, ale ja by艂em zdecydowany i zdesperowany, bo to zawsze do domu bli偶ej a i zmrok ju偶 zapada艂 i nie chcia艂o mi si臋 dalej szuka膰. W kr贸tkich 偶o艂nierskich s艂owach wyt艂umaczy艂em go艣ciowi, sprawiaj膮cemu wra偶enie mocno metroseksualne, o co mnie si臋 rozchodzi:
- Maszynk膮 na kr贸tko prosz臋...
Go艣ciu zrozumia艂 i rach ciach sprawnie mnie obci膮艂 po czym pad艂o pytanie:
- Stylizujemy?
Zerkn膮艂em z pow膮tpiewaniem w lustro i przez g艂ow臋 przemkn臋艂a mi my艣l 偶e nie ma co specjalnie stylizowa膰, ale przewrotnie powiedzia艂em:
- A stylizuj pan...
A ten jak mi nie nawali 偶elu, jak mi jaki艣 "dzi贸bki" na g艂owie porobi...
G艂upio mi by艂o si臋 odezwa膰 bo przecie偶 si臋 zgodzi艂em.
Dobrze 偶e by艂o ciemno i do domu blisko a tam od razu 艂eb pod kran... Tfu metamorfoza... Psia jego ma膰...

Przy kasie w supermarkecie...

Przy kasie w supermarkecie - autentyk:
Kolejka przed kas膮... a w niej stoi facet z kurczakiem.
Po艂o偶y艂 kurczaczka na ta艣mie, ale poniewa偶 by艂a jaka艣 dziura w opakowaniu z kurczaka zacz臋艂o ciekn膮膰.
Kasjerka uruchomi艂a ta艣m臋 - a tu za kurczakiem krwawa plama....
Kasjerka chwyci艂a za telefon i krzyczy na ca艂y supermaket:
- Prosz臋 o przybycie pracownika do kasy nr 6 w celu posprz膮tania ta艣my. Panu z ptaka pociek艂o...

Podczas rodzinnego wypadu...

Podczas rodzinnego wypadu moja mama upar艂a si臋, 偶ebym da艂 jej do torebki sw贸j nowy nowy telefon, bo bior膮c pod uwag臋 to jaki jestem nieodpowiedzialny i nieostro偶ny z pewno艣ci膮 go zgubi臋 albo zniszcz臋. W ko艅cu uleg艂em 偶eby mie膰 艣wi臋ty spok贸j i nie s艂ucha膰 wi臋cej jej narzeka艅. Nieca艂膮 godzin臋 kto艣 ukrad艂 jej torebk臋. YAFUD

Autentyk czyli Wspomnienia...

Autentyk czyli Wspomnienia Taternika:
"Podczas jednego z oboz贸w wspinaczkowych w Tatry pojechali艣my w rejon Morskiego Oka.
Dotarli艣my pod scian臋. Nasz instruktor (jako, 偶e byli艣my przygotowani na wypraw臋 pod
ka偶dym wzgl臋dem) zaproponowa艂, 偶eby艣my sobie strzelili po jednym - "偶eby nam si臋
艣ciana troch臋 po艂o偶y艂a - b臋dzie si臋 lepiej wchodzi膰". Towarzystwo nie namy艣la艂o si臋
d艂ugo i zacz臋li "k艂a艣膰 艣ciany" dosy膰 intensywnie, z czasem flaszki zacz臋艂y topnie膰
jedna po drugiej i sko艅czy艂o si臋 na kompletnym uboju. Gdy grupa ockn臋艂a si臋 r贸wno ze
艣witem zauwa偶yli, 偶e brakuje w艣r贸d nich prowodyra libacji - instruktora..."
I tutaj nast臋puje wersja GOPR-owc贸w:
"Zapieprzamy gazikiem, wyje偶d偶amy zza zakr臋tu a tu jaki艣 facet na 艣rodku drogi
idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje si臋 lin膮..." YAFUD

Od d艂u偶szego czasu jestem...

Od d艂u偶szego czasu jestem singielk膮. W akcie desperacji zarejestrowa艂am si臋 w serwisie randkowym. Po ciekawej wymianie wiadomo艣ci z jednym kolesiem, w kt贸rych strasznie marudzi艂am na swoj膮 prac臋, postanowi艂am spotka膰 si臋 z nim na 偶ywo. Okaza艂o si臋, 偶e facet jest dobrym kumplem mojego szefa. Je艣li jest co艣 gorszego od bycia singielk膮 ... to jest to bycie bezrobotn膮 singielk膮. YAFUD

Pan Kowalski wyprawi艂...

Pan Kowalski wyprawi艂 imieniny. P贸藕n膮 noc膮 zabrak艂o trunk贸w, wi臋c postanowi艂 zostawi膰 go艣ci i pobieg艂 do pobliskiej restauracji, kt贸ra by艂a do艣膰 d艂ugo czynna. Biegnie w samej koszuli, a 偶e to by艂 akurat listopad, zwr贸ci艂 swoj膮 osob膮 uwag臋 dw贸ch funkcjonariuszy. Jeden z nich wi臋c krzykn膮艂 do niego:
-Obywatelu, pozw贸lcie tutaj do nas na chwileczk臋. Prosz臋 si臋 wylegitymowa膰!
-Ale偶 panowie, ja w艂a艣nie wyprawiam imieniny, go艣ci mam w domu i biegn臋 kupi膰 troch臋 trunku.
-A gdzie pan mieszka? - pyta policjant.
-Mieszkam w tym bloku, mo偶e pan p贸jdzie sprawdzi膰.
Policjant poszed艂, po chwili wraca i m贸wi:
-Prosz臋 pana, policj臋 pan oszukuje, nie艂adnie! Ja by艂em, pod adresem, kt贸rym pan poda艂, pyta艂em, okazuje si臋, 偶e nikt taki tam nie mieszka.
-Ale偶 panie w艂adzo, ja naprawd臋 mieszkam w tym bloku, na trzecim pi臋trze, Kowalski si臋 nazywam. Mo偶e teraz pan p贸jdzie sprawdzi膰 - zwraca si臋 do drugiego policjanta. Policjant poszed艂, po chwili wraca i m贸wi:
-Dwa razy pan policj臋 oszuka艂, nie mieszka taki, ja pyta艂em i dozorcy i ludzi nie mieszka taki!
Zabrali go na izb臋 wytrze藕wie艅, zap艂aci艂 ile trzeba, na drugi dzie艅 wraca, elegancko wyprasowany, dozorca zamiata ulic臋 przed blokiem i m贸wi:
-Panie Kowalski, 膰wiartka si臋 nale偶y.
-Jak to?
-Dwa razy o pana policja pyta艂a i nic nie powiedzia艂em.

OSTATKI...

OSTATKI

Siedzimy z moim rokiem na piwku. Popijamy. Jako 偶e nam ostatni semestr zosta艂, troch臋 wspominamy, biadolimy, 偶e za nied艂ugo trzeba si臋 b臋dzie broni膰. Jeden kolega pyta nostalgicznie:
- Co po nas zostanie na tej uczelni?
Na co uzyskuje od kumpla b艂yskawiczn膮 odpowied藕:
- Niesmak i puste butelki.