Dwie blondynki przy kawie...

Dwie blondynki przy kawie rozmawiaj膮 na temat swoich m臋偶贸w:
- M贸j m膮偶 panicznie boi si臋 paj膮k贸w.
- Eee, to nic, m贸j to pederasta - po tych s艂owach wychodzi z drugiego pokoju m膮偶 i m贸wi:
- Tyle razy Ci m贸wi艂em kochanie, FILATELISTA!

Rozmawiaj膮 dwie s膮siadki:...

Rozmawiaj膮 dwie s膮siadki:
- Po co zainstalowa艂a pani przy telewizorze lusterko wsteczne?
- To wygoda, m贸wi臋 pani! W ten spos贸b mog臋 obserwowa膰 m臋偶a jak zmywa naczynia!

Para ma艂偶e艅ska, Josek...

Para ma艂偶e艅ska, Josek i Salcia. Bardzo dobrze im si臋 w 偶yciu uk艂ada艂o, konsumpcja r贸wnie偶. Ale w ko艅cu nadszed艂 okres niemo偶no艣ci w pewnych sprawach. Trzeba by艂o podzieli膰 sypialnie, mi臋dzy sypialniami jest 艂azienka. Salcia wci膮偶 wyczekuje, nas艂uchuje, co tam si臋 u tego Joska dzieje, jak tylko co艣 si臋 poruszy, no bo mo偶e Josek zajdzie, jak b臋dzie mia艂 kondycj臋. A偶 tu kt贸rej艣 nocy otwieraj膮 si臋 drzwi od 艂azienki, w pi臋knej koszuli nocnej, w szlafmycy, idzie Josek. Idzie wolno, wolno dochodzi do 艂贸偶ka, zakr臋ca i wychodzi.
- Josek, co si臋 sta艂o!? - krzyczy Salcia.
- Nie wytrzyma艂 transportu... - odpowiada Josek.

Rano przy 艣niadaniu m膮偶...

Rano przy 艣niadaniu m膮偶 zwraca si臋 do 偶ony:
- Czy bardzo ha艂asowa艂em w nocy, gdy wr贸ci艂em z przyj臋cia?
- Wr臋cz przeciwnie, jeszcze ci臋 nigdy nie widzia艂am takiego spokojnego. Tylko ci trzej, kt贸rzy ci臋 przynie艣li, strasznie stukali buciorami!

- Zrywam z Toba. Mam...

- Zrywam z Toba. Mam dosy膰 tego, 偶e stale mi dogryzasz z powodu wagi.
- St贸j! Nie r贸b tego! Pomy艣l o naszym dziecku!
- Jakim dziecku?
- A to Ty nie jeste艣 w ci膮偶y?

Wraca kobieta do domu...

Wraca kobieta do domu po urlopie, patrzy a w domu ani mebelka, zosta艂y gole 艣ciany.
Wnerwiona leci do m臋偶a i od razu krzyczy:
- 艁obuzie. Gdzie meble, telewizor, lod贸wka i ca艂a reszta?
- Sprzeda艂em.
- A gdzie pieni膮dze?
- W worach.
- A gdzie wory?
- A tu pod oczami.

Prezes sp贸艂ki gie艂dowej...

Prezes sp贸艂ki gie艂dowej wzywa sekretark臋:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Prosz臋 si臋 pakowa膰.
Sekretarka po przyj艣ciu do domu przekazuje nowin臋 m臋偶owi:
- Krystian, jad臋 z szefem w delegacj臋. Biedactwo, b臋dziesz musia艂 sobie jako艣 poradzi膰 sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyje偶d偶a na weekend, zabawimy si臋 nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum m臋skim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, b臋d臋 zaj臋ta w weekend. Korepetycje odwo艂ane.
Zadowolonu uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam kork贸w. Mog臋 do ciebie wpa艣膰 na weekend.
Dziadek, prezes sp贸艂ki gie艂dowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwo艂any. Pojedziemy za tydzie艅.
Sekretarka dzwoni do m臋偶a:
- Krystian, szef odwo艂a艂 wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobot臋.
Ucze艅 do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak b臋d膮. Nie mog臋 wpa艣c do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyje偶d偶amy...

- M贸wi臋 do swojej 偶ony...

- M贸wi臋 do swojej 偶ony myszko moja, rybko moja, ptaszku m贸j..
- A ona co?
- A ona uszy postawi, oczy wytrzeszczy i dziobem k艂apie!!!

呕ona da艂a mi do zrozumienia,...

呕ona da艂a mi do zrozumienia, co chce dosta膰 na rocznic臋 艣lubu.
- Chc臋 co艣 b艂yszcz膮cego, co leci od zera do setki w ci膮gu 3 sekund.
Wobec tego kupi艂em jej wag臋....

Wnosi facet do gabinetu...

Wnosi facet do gabinetu lekarza sprz臋t w臋dkarski: W臋dki, 偶y艂ki, ko艂owrotki, podbieraki, przyn臋ty, zan臋ty, wiaderka, s艂owem - wszystko. Zastawia gratami p贸艂 gabinetu.
- Panie doktorze, zap艂ac臋 ka偶de pieni膮dze, tylko niech doktor mi powie, jak od tego mo偶na zarazi膰 si臋 syfilisem?
- Przepraszam, ale nie do ko艅ca chyba pana rozumiem...
- Czego tu nie rozumie膰? Przed 偶on膮 musz臋 si臋 jako艣 wyt艂umaczy膰..