Dwie siostry zakonne...

Dwie siostry zakonne przyjecha艂y rano na targ po zaopatrzenie dla klasztoru. Chodz膮 mi臋dzy straganami i kupuj膮 r贸偶ne artyku艂y spo偶ywcze. Przechodz膮c obok straganu z winem i piwem, m艂odsza obraca g艂ow臋 do starszej i m贸wi:
- Ch臋tnie bym opr贸偶ni艂a jak膮艣 puszk臋 piwa.
- Ja te偶, ale jako艣 nam nie wypada.
- Zostaw to mnie!
M艂odsza podesz艂a do sprzedawcy i m贸wi:
- Potrzebujemy sze艣ciopak dobrego piwa do p艂ukania w艂os贸w.
Sprzedawca z powa偶n膮 min膮 postawi艂 na ladzie sze艣ciopak, a nast臋pnie si臋gn膮艂 pod lad臋 po dwie paczki chips贸w i m贸wi:
- A tutaj macie najnowszy wz贸r do robienia papilot贸w!

Dzi艣 rano dziadek zwo艂a艂...

Dzi艣 rano dziadek zwo艂a艂 ca艂a rodzin臋 do salonu:
- Musz臋 wam co艣 oznajmi膰 wyzna艂 tak naprawd臋 nie mam Alzheimera, przez ten ca艂y czas udawa艂em. Tak mi przykro...
Nikt z nas nie by艂 zaskoczony. M贸wi to co rano od 17 lat.

Spotykaj膮 si臋 dwaj ksi臋偶a,...

Spotykaj膮 si臋 dwaj ksi臋偶a, starzy znajomi z seminarium. Jeden przyje偶d偶a najnowszym modelem forda, drugi maluchem.
- S艂uchaj, musisz mi wyt艂umaczy膰 jak to jest. Mamy mniej wi臋cej jednakowe parafie, ludzie s膮 tak samo bogaci, wi臋c jak to jest, 偶e ty masz forda, a ja tylko malucha?
- A jak zbierasz na tac臋?
- No, normalnie. Chodz臋, podstawiam ka偶demu i m贸wi臋 "Co 艂aska... "
- No widzisz! Ja podstawiam ka偶demu i m贸wi臋: "Co ?! 艁aska?!"

Pani Rosenberg, szacowna...

Pani Rosenberg, szacowna 呕ydowska matrona, by艂a w obcym jej mie艣cie i szuka艂a miejsca gdzie mog艂a by si臋 zdrzemn膮膰. W ko艅cu uda艂o jej si臋 znale藕膰 hotel. Uradowana wesz艂a do 艣rodka i poprosi艂a o pok贸j. Na co recepcjonista odpowiedzia艂:
- Przykro mi, ale nie ma wolnych miejsc.
- Jak to? 鈥 zdziwi艂a si臋 Pani Rosenberg 鈥 Przecie偶 jest wywieszka 鈥濿OLNE MEJSCA鈥?!
- No tak... 鈥 zamrucza艂 niewyra藕nie facet 鈥 Ale my nie obs艂ugujemy 呕yd贸w.
Pani Rosenberg pomy艣la艂a chwilk臋 i powiedzia艂a:
- Ale ja ju偶 dawno jestem Chrze艣cijank膮.
- Hmmm... 鈥 zamy艣li艂 si臋 recepcjonista i powiedzia艂 鈥 No to prosz臋 powiedzie膰 jak urodzi艂 si臋 Jezus...
- Jezus? No wi臋c... on urodzi艂 si臋 z dziewicy Maryi w Betlejem...
- Dobrze... 鈥 odpowiedzia艂 recepcjonista 鈥 A gdzie dok艂adnie?
- Oczywi艣cie w stajence 鈥 powiedzia艂a Pani Rosenberg z u艣miechem.
- A dlaczego w stajence? 鈥 spyta艂 facet.
- Bo jaki艣 k**as tak samo jak Pan nie chcia艂 przenocowa膰 呕yda w swoim hotelu.

Przychodzi ch艂opak do...

Przychodzi ch艂opak do spowiedzi:
- Prosz臋 ksi臋dza uprawia艂em sex oralny.
- O ci臋偶ki grzech. A z kim?
- Nie mog臋 ksi臋dzu powiedzie膰.
- Mo偶e z Kry艣k膮 od Zar臋b贸w?
- Nie.
- A mo偶e z Ka艣k膮 od Kowali?
- Nie.
- Powiedz, bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
- No naprawd臋 nie mog臋 prosz臋 ksi臋dza.
- To mo偶e z Zo艣k膮 od Nowak贸w?
- Nie.
- Id藕, nie dam Ci rozgrzeszenia.
Wychodzi ch艂opak z ko艣cio艂a - czekaj膮 na niego kumple:
- I co? Dosta艂e艣 rozgrzeszenie?
- Nie. Ale namiar贸w par臋 mam.

Przychodzi facet do lekarza:...

Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, jestem bezp艂odny.
- Ale偶 sk膮d takie wnioski? Robi艂 pan badania?
- Nie, ale u mnie i pradziadek by艂 bezp艂odny i dziadek by艂 bezp艂odny i ojciec te偶 jest bezp艂odny.
- Ale偶 to niemo偶liwe!
- S膮siedzi, kt贸rzy mieszkaj膮 obok nas od pokole艅, m贸wi膮, 偶e to mo偶liwe...

Pewna kobieta podczas...

Pewna kobieta podczas spowiedzi m贸wi do swojego spowiednika:
- Ojcze mam pewien problem. Mam w domu dwie gadaj膮ce papugi, 艣liczne samiczki, i nie wiem dlaczego one strasznie blu藕ni膮.
- A co takiego m贸wi膮? - pyta ksi膮dz.
Kobieta na to:
- W k贸艂ko powtarzaj膮 : "Cze艣膰, jeste艣my dziwkami. Chcecie si臋 zabawi膰 ?"
Ojciec zastanawia si臋 chwil臋 i w ko艅cu m贸wi:
- Ja te偶 mam dwie gadaj膮ce papugi. S膮 to samce, kt贸re ca艂ymi dniami czytaj膮 Pismo 艢wi臋te i odmawiaj膮 r贸偶aniec. Przyprowad藕 swoje papugi do zakrystii, wpu艣cimy je do jednej klatki i by膰 mo偶e moje papu偶ki oducz膮 twoje blu藕nierstw.
Kobita przynosi nast臋pnego dnia swoje niezno艣ne papugi do ksi臋dza. Wpu艣cili je do klatki. Papugi ksi臋dza patrz膮 na nowe towarzystwo. Po chwili odzywaj膮 si臋 samiczki:
- Cze艣膰, jeste艣my dziwkami. Chcecie si臋 zabawi膰?
Papugi ksi臋dza podnios艂y oczy znad Biblii, popatrzy艂y si臋 na siebie i jedna m贸wi do drugiej:
- Nareszcie! Bracie! Nasze mod艂y zosta艂y wys艂uchane...

Donald Tusk i jego kierowca...

Donald Tusk i jego kierowca je藕dzili przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy, gdy jechali przez jak膮艣 wie艣, przed limuzyn臋 wyskoczy艂a im 艣winia. Nie prze偶y艂a tego spotkania. Tusk widz膮c co si臋 sta艂o, kaza艂 kierowcy znale藕膰 jej w艂a艣ciciela i powiedzie膰, 偶e wszelkie straty zostan膮 zrekompensowane. Kierowca poszed艂 do pobliskiej wsi i wr贸ci艂 dopiero po 6 godzinach z cygarem w z臋bach, butelk膮 wina w r臋ce i w poszarpanym ubraniu.
- M贸j Bo偶e, co ci si臋 sta艂o? Pobili ci臋?! - pyta Tusk.
- Eee, gdzie tam... - odpowiada kierowca. - Znalaz艂em dom tego rolnika. Stan膮艂em przy drzwiach, zapuka艂em, i powiedzia艂em, co si臋 wydarzy艂o. Rolnik rzuci艂 mi si臋 na szyj臋 i da艂 mi swoje najlepsze wino, jego 偶ona obiad, a ich 19 letnia c贸rka, chwile szalonej niezapomnianej rozkoszy. Najlepsze jest to, 偶e ca艂a wie艣 nazywa mnie teraz bohaterem!
- Nie wierz臋... Dziwny ten nar贸d... - m贸wi Tusk. - Ale co ty w艂a艣ciwie im powiedzia艂e艣?
- 呕e jestem kierowc膮 Donalda Tuska i zabi艂em 艣wini臋.