#it
emu
psy
syn

Dw├│ch kumpli: Wacek i...

Dw├│ch kumpli: Wacek i Franek wynaj─Öli domek letniskowy i pojechali tam
na weekend z ┼╝onami. Wieczorem, gdy wszyscy sobie popili, Wacek
zaproponował:
- Zamieńmy się na noc swoimi żonami.
Franek pomy┼Ťla┼é: "Czemu nie! Moja ma "ciot─Ö", wi─Öc on jej nawet nie
ruszy, a ja mu żonę wybzykam". I zgodził się na propozycję. Ustalili
jeszcze, ┼╝e rano przy ┼Ťniadaniu ka┼╝dy z nich zastuka ┼éy┼╝eczk─ů w s┼éoik
po d┼╝emie tyle razy, ile bzykn─ů┼é jego ┼╝on─Ö.
Rano Franek stukn─ů┼é w s┼éoik dwa razy i spogl─ůda na Wacka. Wacek wzi─ů┼é
┼éy┼╝eczk─Ö, stukn─ů┼é ni─ů raz w keczup i dwa razy w Nutell─Ö.

Żona wróciła do domu...

Żona wróciła do domu z kliniki chirurgii plastycznej.
- Jak ci si─Ö podobam? ÔÇô pyta m─Ö┼╝a.
M─ů┼╝ przygl─ůda si─Ö jej uwa┼╝nie i po chwili komentuje:
- Zrobili co mogli.

Babcia wysyła dziadka...

Babcia wysyła dziadka na zakupy:
- Pamiętaj, masz kupić dwie rzeczy, chleb i masło! Tylko dwie i nic więcej.
Dziadek:
- Dobra, dobra.
A babcia cały czas swoje dwie rzeczy:
- Chleb i masło, chleb i masło.
Dziadek w końcu poszedł, a babcia krzyczała za nim z okna:
- Dwie rzeczy pami─Ötaj, dwie rzeczy.
Dziadek wraca po dw├│ch godzinach z wiadrem farby, a babcia:
- Oj ty ty, przecież mówiłam dwie rzeczy! Gdzie masz pędzel?!

M─ů┼╝ zajada si─Ö kolacj─ů,...

M─ů┼╝ zajada si─Ö kolacj─ů, kt├│r─ů przygotowa┼éa mu ┼╝ona po jego nag┼éym powrocie z delegacji. S┼éucha sobie muzyki z radia, mlaskaj─ůc podczas jedzenia. Nagle s┼éycha─ç g┼éos spikera:
- Proszę państwa, przerywamy nasz program ponieważ doszło do groźnego wybuchu. Prezydent Miasta wydał nakaz ewakuacji w promieniu 10 kilometrów od epicentrum. Nakaz dotyczy dzielnic"...
W tym momencie dobiega głos z szafy:
- Radio... Zr├│bcie g┼éo┼Ťniej radio!

Facet wraca do domu z...

Facet wraca do domu z podbitymi oczami, ma┼é┼╝onka przestraszona pyta go┼Ťcia:
- A co ci się stało, człowieku?
- Nigdy nie rozumia┼éem kobiet - westchn─ů┼é ci─Ö┼╝ko - wyje┼╝dza┼éem schodami ruchomymi z metra i stan─ů┼éem za tak─ů m┼éod─ů pani─ů w kr├│tkiej sp├│dniczce. W pewnej chwili zauwa┼╝y┼éem, ┼╝e materia┼é wpi┼é si─Ö jej mi─Ödzy po┼Ťladki, wi─Öc si─Ögn─ů┼éem r─Ök─ů i go wyci─ůgn─ů┼éem. Wtedy ta kobitka odwr├│ci┼éa si─Ö i zasoli┼éa mi z ca┼éej si┼éy pod oko.
- Ca┼ékiem normalne z jej strony. - stwierdzi┼éa ┼╝ona - A drugie ┼Ťlepie?
- Ano, doszed┼éem do wniosku, ┼╝e pocz─ůtkowy stan rzeczy odpowiada┼é tej pani, wi─Öc zwyczajnie wepchn─ů┼éem kawa┼éek sp├│dniczki tam gdzie by┼é...

Kobieta kupuje m─Ö┼╝owi...

Kobieta kupuje m─Ö┼╝owi na urodziny szaf─Ö. W domu zauwa┼╝y┼éa, ┼╝e jak przeje┼╝d┼╝a tramwaj drzwi szafy si─Ö otwieraj─ů. I tak ca┼éy czas. Musia┼éa wi─Öc wezwa─ç fachowca. Opowiedzia┼éa mu o problemie. Facet m├│wi tak:
- Ja wejd─Ö do szafy, jak tramwaj przejedzie to zobacz─Ö gdzie jest usterka.
Zamiast tramwaju przyjecha┼é m─ů┼╝. Otwiera szaf─Ö, a fachowiec m├│wi:
- Panie niech mi pan od razu da w mord─Ö, bo pewnie mi pan nie uwierzy, ┼╝e ja tu na tramwaj czekam.

M─ů┼╝ rano patrzy w lustro...

M─ů┼╝ rano patrzy w lustro i m├│wi do ┼╝ony:
- Co sobie pomy┼Ťla┼éa┼Ť wczoraj, jak przyszed┼éem pijany do domu z tym si┼äcem?
┼╗ona:
- Jak przyszed┼ée┼Ť to go jeszcze nie mia┼ée┼Ť.

Je┼╝eli m─ů┼╝ odpowiada...

Je┼╝eli m─ů┼╝ odpowiada ┼╝onie "Nie, kochanie!" to oznacza, ┼╝e pytanie by┼éo w stylu: "D┼éugo jeszcze b─Ödziesz si─Ö gapi┼é w ten komputer?" Albo podobne.
Je┼╝eli m─ů┼╝ odpowiada ┼╝onie "Jak chcesz, kochanie!" to oznacza, ┼╝e pytanie by┼éo w stylu: "Chcia┼éby┼Ť, ┼╝ebym pofarbowa┼éa sobie w┼éosy?" Albo podobne.
Je┼╝eli m─ů┼╝ odpowiada ┼╝onie "Tak, kochanie!" to oznacza, ┼╝e pytanie brzmia┼éo: "Czy ty mnie w og├│le s┼éuchasz?" I ┼╝adne inne...

Spotyka si─Ö dw├│ch facet├│w. ...

Spotyka si─Ö dw├│ch facet├│w.
Jeden ma podbite oko.
Drugi pyta go:
- Co si─Ö sta┼éo? Kto ci─Ö tak urz─ůdzi┼é?
- A wiesz, głupia historia, żona przywaliła mi mrożonym kurczakiem.
- Jak to mro┼╝onym kurczakiem?
- No schylała się do lodówki po kurczaka, a ja wtedy za jej pupcię, tego no i przywaliła.
- A ona nie lubi od tyłu?
- Lubi, ale nie w markecie.

Zauważyłem, że moja koleżanka...

Zauwa┼╝y┼éem, ┼╝e moja kole┼╝anka z pracy przychodzi do biura poobijana. To pewnie sprawka jej m─Ö┼╝a. Wzi─ů┼éem wi─Öc j─ů na bok i da┼éem jedna przyjacielsk─ů rad─Ö, powiedzia┼éem:
- Aniu, k***a, musisz przesta─ç by─ç tak irytuj─ůca.