Dw贸ch narkoman贸w gotuje...

Dw贸ch narkoman贸w gotuje kompot w wielkim garze. To jeden zamiesza chochl膮, to drugi... Nagle jeden pyta:
- Ty, a co by by艂o, jakbym ja sobie ten ca艂y gar naraz zapoda艂?
- We藕 przesta艅. Posz艂aby ci krew z uszu, z oczu, a na twarzy pojawi艂yby ci si臋 krwawe 艣lady.
- Taki mocny towar?
- Nie, tak bym ci t膮 chochl膮 w****doli艂...

Spotyka si臋 dw贸ch znajomych:...

Spotyka si臋 dw贸ch znajomych:
- M贸j kr贸lik, rozumiesz, straci艂 oczy... przyszy艂em mu i widzi!
- Tak? A mojej 艣wince odpad艂a g艂owa... przyszy艂em jej i 偶yje!
- 艢wince? Przyszy艂e艣 g艂ow臋?! A kto to widzia艂?!!!
- Tw贸j kr贸lik!

Przychodzi Chi艅czyk do...

Przychodzi Chi艅czyk do polskiej restauracji i m贸wi:
- Kui Jau Ki Ju Na Coca-Cola.
- Dwie puszki czego?

W pewnej rodzinie urodzi艂y...

W pewnej rodzinie urodzi艂y si臋 trojaczki.
Do domu przysz艂o wielu znajomych aby zobaczy膰 ten cud natury. Wszyscy ogl膮dali u艣miechali si臋 jak to przy takiej okazji.
Tylko jeden z go艣ci, kynolog, ogl膮da艂 noworodki szczeg贸lnie dok艂adnie, przygl膮da艂 si臋 im z wielk膮 uwag膮. Po dobrej chwili sko艅czy艂 ogl膮da膰, zdj膮艂 okulary i pewnym g艂osem pokazuj膮c jedno z dzieci rzek艂 do szcz臋艣liwego ojca:
- Ja bym zostawi艂 tego.

Pyta d偶d偶ownica d偶d偶ownicy,...

Pyta d偶d偶ownica d偶d偶ownicy, a gdzie tw贸j stary? A ch艂opaki wyci膮gn臋li go na ryby.

Spotyka si臋 dw贸ch przyjaci贸艂....

Spotyka si臋 dw贸ch przyjaci贸艂. Jeden z nich jest od niedawna 偶onaty.
- Dlaczego nie chodzisz ju偶 na ryby?
- 呕ona mi nie pozwala.
- Spr贸buj zrobi膰 tak jak ja. W pi膮tek przygotowuj臋 sobie sprz臋t w臋dkarski i chowam go w piwnicy. W sobot臋 rano kiedy wstaj臋 z 艂贸偶ka, odkrywam ko艂dr臋 i patrz臋 na cielsko mojej 偶ony, i m贸wi臋:
- I to ma by膰 moja 偶ona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna si臋 awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprz臋t z piwnicy i id臋 nad rzek臋. Wieczorem wracam do domu z rybami, 偶ona jest zadowolona i godzimy si臋 do nast臋pnej soboty... Spr贸buj tej metody!
艢wie偶o upieczony ma艂偶onek przygotowa艂 wszystko za rad膮 przyjaciela. Wstaje rano w sobot臋, odkrywa ko艂dr臋 pod kt贸r膮 艣pi naga ma艂偶onka i m贸wi:
- A do diab艂a z rybami!

Do agencji towarzyskiej...

Do agencji towarzyskiej przyszed艂 facet. Zam贸wi艂 panienk臋 i sp臋dzi艂 z ni膮 fantastyczn膮 noc. Rano idzie do szefowej uregulowa膰 nale偶no艣膰.
- Ile si臋 nale偶y? - pyta.
- Nic. By艂 pan 艣wietny!
- Co? Ca艂a noc seksu z rewelacyjn膮 dziewczyn膮 i nic nie p艂ac臋?
- Nic. Prosz臋, to jeszcze dla pana - szefowa podaje mu 200 z艂otych.
Faceta zamurowa艂o. Nie dosy膰, 偶e pou偶ywa艂 w najlepsze, to jeszcze dosta艂 dwie st贸wy. Tego samego dnia opowiedzia艂 o wszystkim koledze, wiec on te偶 postanowi艂 odwiedzi膰 agencj臋. Te偶 sp臋dzi艂 fantastyczn膮 noc z panienk膮, rano idzie do szefowej i pyta:
- Ile si臋 nale偶y?
- Nic, by艂 pan 艣wietny - m贸wi szefowa i wr臋cza mu 50 z艂otych.
- Dzi臋kuj臋 - m贸wi facet - Nie dosy膰, 偶e by艂o fajnie, to jeszcze dostaj臋 kas臋.
- Ale wie pani, co? Mam pytanie. Dlaczego dosta艂em 50 z艂otych, a m贸j kolega wczoraj dosta艂 200?
- Wczoraj wszystko sz艂o na satelit臋, a dzisiaj tylko na kabl贸wk臋.

Richard Wagner na premier臋...

Richard Wagner na premier臋 swej opery "Lohengrin" zaprosi艂 Giacomo Meyerbeera.
- Jak si臋 panu podoba艂o? - zapyta艂 po odegraniu ostatniego taktu Wagner.
Meyerbeer zamiast odpowiedzi wskaza艂 mu na widowni starszego pana, kt贸ry smacznie chrapa艂.
Po jakim艣 czasie wystawiono oper臋 Meyerbeera, na kt贸r膮 kompozytor zaprosi艂 Wagnera. Po przedstawieniu Meyerbeer pyta:
- Czy moja nowa opera podoba si臋 panu?
Tym razem Wagner wskaza艂 na jakiego艣 艣pi膮cego na widowni widza.
- Aaa! Ten jegomo艣膰? On jeszcze 艣pi od czasu wystawienia pa艅skiej opery!

Blondynka umar艂a i idzie...

Blondynka umar艂a i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje j膮 u bram raju i m贸wi:
- C贸rko, duszyczek u nas full. Wiem 偶e nie grzeszy艂a艣 ale musisz przej艣膰 eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piek艂a.
- Rozumiem, prosz臋 pyta膰.
- Jak ma na imi臋 B贸g?
- Hehehe. proste: 艢wi臋膰 si臋!
Tu Piotrowi szcz臋ka opad艂a.
- 呕e jak?!
- No przecie偶 w modlitwie jest wyra藕nie: Ojcze nasz, kt贸ry艣 jest w niebie, 艣wi臋膰 si臋 imi臋 Twoje.