#it
emu
psy
syn

Dziewczyna opala si─Ö...

Dziewczyna opala si─Ö na ┼é─ůce.
Pasie si─Ö tam krowa.
W pewnym momencie krowa podchodzi do le┼╝─ůcej dziewczyny i staje nad ni─ů.
Ta otwiera oczy i m├│wi:
- No panowie, nie wszyscy na raz!

Cichy, podmiejski pub....

Cichy, podmiejski pub. Atrakcyjna babeczka zbli┼╝a si─Ö do baru i daje znak barmanowi, kt├│ry natychmiast podchodzi do niej. Gdy jest ju┼╝ blisko, kobieta zmys┼éowo sygnalizuje, ┼╝e powinien zbli┼╝y─ç swoj─ů twarz do jej twarzy. Barman czyni to, wtedy ona delikatnie zaczyna pie┼Ťci─ç jego g─Öst─ů, krzaczast─ů brod─Ö.
- Czy to ty jeste┼Ť tu w┼éa┼Ťcicielem? - pyta, mi─Ökko dotykaj─ůc jego twarzy d┼éo┼ämi.
- Nooo, nie - odpowiada m─Ö┼╝czyzna.
- A czy mo┼╝esz go tu zawo┼éa─ç? Potrzebuj─Ö z nim porozmawia─ç - szepcze, przeje┼╝d┼╝aj─ůc palcami poza brod─Ö w stron─Ö czupryny.
- Niestety, nie ma go - dyszy barman najwyra┼║niej podniecony.
- Mo┼╝e ja pomog─Ö?
- Dobrze. Chcia┼éabym przekaza─ç wiadomo┼Ť─ç dla niego - kobieta ci─ůgnie dalej niskim, zmys┼éowym g┼éosem, wsuwaj─ůc kilka palc├│w w usta barmana i pozwalaj─ůc mu ssa─ç je delikatnie.
- Powiedz szefowi, że w ubikacji dla pań nie ma papieru toaletowego.

M─ů┼╝ wraca z delegacji...

M─ů┼╝ wraca z delegacji i od razu do szafy. Otwiera... a tu nie ma z kim si─Ö napi─ç.

Przychodzi klient do...

Przychodzi klient do sklepu i m├│wi:
- Poprosz─Ö fafkulce!!
Sprzedawczyni m├│wi, ┼╝e nie sprzedaj─ů czego┼Ť takiego.
Na drugi dzień klient mówi to samo:
- Poprosz─Ö fafkulce!!
Na to sprzedawczyni odpowiada:
- Prosz─Ö wyj┼Ť─ç!! Nie mam czego┼Ť takiego!!
Zrezygnowany klient m├│wi:
- no to poprosz─Ö fa w spreju.

W s─ůdzie zeznaje kobieta:...

W s─ůdzie zeznaje kobieta:
- Wiek ┼Ťwiadka?
- Trzydzie┼Ťci lat i kilka miesi─Öcy..
- A konkretnie,ile miesi─Öcy?
- Dziewi─Ö─çdziesi─ůt osiem.

Facet spotyka koleg─Ö i pyta:...

Facet spotyka koleg─Ö i pyta:
- Gienek, kocha┼ée┼Ť si─Ö kiedy┼Ť we troje?
- Nie, nigdy.
- To zasuwaj szybko do domu!

Pułkownik do majora:...

Pułkownik do majora:
- Jutro o 9.00 nast─ůpi za─çmienie S┼éo┼äca, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia. Niech wszyscy ┼╝o┼énierze wyjd─ů na plac ─çwicze┼ä, b─Öd─Ö im udziela┼é wyja┼Ťnie┼ä. W razie deszczu, poniewa┼╝ i tak nic nie b─Ödzie wida─ç, prosz─Ö zebra─ç ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
- Na rozkaz pu┼ékownika jutro o godzinie 9.00 odb─Ödzie si─Ö uroczyste za─çmienie S┼éo┼äca. Je┼Ťli zajdzie konieczno┼Ť─ç deszczu, pan pu┼ékownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia.
Kapitan do porucznika:
- Na rozkaz pu┼ékownika jutro o 9.00 nast─ůpi za─çmienie S┼éo┼äca. W razie deszczu za─çmienie odb─Ödzie si─Ö w sali gimnastycznej, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia.
Porucznik do sier┼╝anta:
- Jutro o 9.00 pułkownik zaćmi Słońce w sali gimnastycznej, co nie zdarza się każdego dnia.
Sier┼╝ant do kaprala:
- Jutro o 9.00 nast─ůpi za─çmienie pu┼ékownika z powodu S┼éo┼äca. Je┼╝eli na sali gimnastycznej b─Ödzie pada┼é deszcz, co nie zdarza si─Ö ka┼╝dego dnia, zebra─ç wszystkich na placu ─çwicze┼ä.
Dwaj szeregowi pomi─Ödzy sob─ů:
- Zdaje się, że jutro będzie padał deszcz. Słońce zaćmi pułkownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza się to każdego dnia...

Pan z pani─ů, romantyczna...

Pan z pani─ů, romantyczna kolacja we dwoje, ┼Ťwiece, nastrojowa muzyka... wje┼╝d┼╝a szampan... Na ten widok pani oniemia┼éa z zachwytu i wykrzykuje z egzaltacj─ů:
- Prosz─Ö pana, pan nawet nie wie, jak─ů pan mi sprawia przyjemno┼Ť─ç! Bo ja prosz─Ö pana, uwielbiam szampana! Kiedy mog─Ö delektowa─ç si─Ö tym niewys┼éowionym bukietem smaku, gdy poczuj─Ö te b─ůbelki pieszcz─ůce me podniebienie, to czuj─Ö jakby nagle wszystkie kwiaty zakwit┼éy w zimie! Powietrze przesycone jest zmys┼éowym aromatem, ┼Ťwiat skrzy si─Ö feeri─ů barw, a odg┼éos musuj─ůcego szampana jest jak mi┼éosny szept kochanka.... s┼éyszy pan? To jak liryka mi┼éosna prosz─Ö pana, gdy pij─Ö szampana czuj─Ö si─Ö pi─Ökna, lepsza! Co za poezja smaku... C├│┼╝ to za uczta dla zmys┼é├│w! Bo po w├│dce to, wie pan, strasznie mi odp***dala...

Stoj─Ö i staram si─Ö nie...

Stoj─Ö i staram si─Ö nie zasn─ů─ç bo g┼éupio by┼éoby gdyby w gazetach pisali ┼╝e u nas pracownicy ┼Ťpi─ů w czasie pracy bo wtedy ka┼╝dy by tak chcia┼é . Podchodzi typek na oko 30 lat i pyta lekko zmieszany, pewnie tym ┼╝e przerwa┼é mi nic nie robienie:
- Dzień dobry szukam gry z mostem.
- S┼éucham? - pytam troche zaskoczony tym, ┼╝e dosta┼éem tak sprecyzowane pytanie, kt├│re dok┼éadnie okre┼Ťla czego dany klient u mnie szuka
- No szukam gry z mostem.
- Ale przepraszam bardzo z jakim mostem?
- No most. Szukam gry z mostem. Ma j─ů pan tutaj?
Zacz─ů┼éem si─Ö zastanawia─ç czy mnie ten facet czasem nie obra┼╝a i ja tego nie rozumiem. Postanowi┼éem jednak nie da─ç za wygran─ů i pytam ponownie:
- Proszę pana o co chodzi z tym mostem? On jest w grze? Na okładce?
Wyraźnie poirytowany tym, że sprzedawca debil i jełop wywraca oczami i mówi lekko podniesionym głosem:
- No kurde z mostem gra panie! Most, samochody, wy┼Ťcigi.
Widz─Ö ┼Ťwiate┼éko w tunelu i pytam z najwi─Ökszym spokojem jakim si─Ö potrafi┼éem obdarzy─ç:
- Need for Speed Most Wanted?
- Tak! - wykrzykuje i klaszcze tryumfalnie.