Dzisiaj moja pi臋ciolatka...

Dzisiaj moja pi臋ciolatka wr贸ci艂a z letniego obozu z p艂aczem, bo jej koledzy i wychowawcy 艣miali si臋 z niej, bo nie umia艂a poprawnie zidentyfikowa膰 kolor贸w w trakcie zabawy. Wtedy m贸j m膮偶 si臋 przyzna艂, 偶e specjalnie 藕le j膮 nauczy艂 nazw kolor贸w my艣l膮c, 偶e to b臋dzie zabawne. YAFUD

- Kochanie dzisiaj nakarmi艂am...

- Kochanie dzisiaj nakarmi艂am g艂odnego i da艂am mu 10z艂.
- Zup臋 jad艂?
- Ca艂e dwa talerze!
- To uczciwie zapracowa艂 na t臋 dych臋...

- Mamusiu, czy to prawda,...

- Mamusiu, czy to prawda, 偶e dziadek by艂 najs艂awniejszym proktologiem przed wojn膮?
- Tak synku, szczera prawda.
- A czy to prawda, 偶e tatu艣 by艂 jeszcze lepszym proktologiem od dziadka?
- Oczywi艣cie, synku - by艂 lepszy.
- A ja kiedy dorosn臋...
- B臋dziesz jeszcze lepszym proktologiem!
- Ale ja chc臋 by膰 mechanikiem samochodowym...
- Jeszcze czego. Ca艂e 偶ycie w smarach grzeba膰...

M臋偶czyzna wyjecha艂 w...

M臋偶czyzna wyjecha艂 w delegacj臋 i m贸wi koledze:
- Pilnuj mojej 偶ony, a jak mnie zdradzi, to wyrwij jedn膮 sztachetk臋 z p艂otu.
Po pewnym czasie wraca do domu a widz膮c, 偶e jedna sztachetka jest wyrwana, my艣li: "Ten jeden raz to jej wybacz臋".
Wchodzi do domu, a 偶ona krzyczy:
- Dobrze, 偶e ju偶 wr贸ci艂e艣, bo co ja tu prze偶y艂am! Trzy razy nam ca艂y p艂ot sztachetka po sztachetce jakie艣 艂obuzy rozebra艂y!

- Jaka jest r贸偶nica mi臋dzy...

- Jaka jest r贸偶nica mi臋dzy narzecze艅stwem a ma艂偶e艅stwem?
- Jak mi臋dzy polowaniem a 艣winiobiciem.

PERFEKCYJNE WYKONANIE...

PERFEKCYJNE WYKONANIE

To by艂 jeden z tych nudnych poniedzia艂k贸w, kt贸re nachodz膮 z regu艂y po niedzielach. Nie spodziewa艂em si臋 niczego, co mog艂oby poprawi膰 m贸j humor, bezwzgl臋dnie zepsuty przez budzik elektroniczny marki Thompson. Na budzik by艂em obra偶ony 艣miertelnie, gdy偶 z uporem bezrozumnej i bezdusznej maszyny, kaza艂 mi wstawa膰 do roboty.
Przy kawie sprawdzi艂em tylko jeszcze list臋 stu najbogatszych ludzi na 艣wiecie...
Nie by艂o mnie... Dopi艂em kaw臋, westchn膮艂em ci臋偶ko, ogarn膮艂em si臋 troch臋, po czym wsiad艂em do samochodu z zamiarem udania si臋 do tyrki.
Sta艂em w艂a艣nie, oczekuj膮c na luk臋 偶eby w艂膮czy膰 si臋 do ruchu, zg艂o艣ni艂em radio, gdy to zobaczy艂em...
Po przeciwleg艂ym pasie ruchu, porusza艂 si臋 osobnik w garniturze i s膮dz膮c po jego kocich ruchach, w stanie lekko-p贸艂-艣miesznym, z r臋k膮 ostrzegawczo wyci膮gni臋t膮 przed siebie ala "M艂ode Wilki", zmuszaj膮c nadje偶d偶aj膮ce samochody do omini臋cia go szerokim 艂ukiem.
Kilka w艂a艣nie go omin臋艂o, gdy z przeciwka nadjecha艂 nie pierwszej 艣wie偶o艣ci Kamaz...
Kierowca zatrzyma艂 si臋 przed go艣ciem, wyszed艂 z kabiny, strzeli艂 mu niez艂膮 pecyn臋 w 艂eb, a偶 tamten wywali艂 si臋 na trawnik, na poboczu. Niby nic 艣miesznego... Z os艂upienia wyrwa艂y mnie s艂owa piosenki lec膮cej w radiu:
鈥...TRZEBA WIEDZIE膯 KIEDY ZE SCENY ZEJ艢膯... NIEPOKONANYM...鈥
- 艢wi臋ta racja - pomy艣la艂em i w ko艅cu ruszy艂em...

Dzwonek. Micha艂ek podchodzi...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

- Mam dla Ciebie dobr膮...

- Mam dla Ciebie dobr膮 wiadomo艣膰 鈥 informuje ojca Ja艣 po powrocie ze szko艂y. 鈥 Pami臋tasz jak obieca艂e艣 mi 100 z艂 je艣li zdam egzamin z polskiego?

- Oczywi艣cie 鈥 odpowiada ojciec si臋gaj膮c po portfel.

- Spokojnie, tato 鈥 m贸wi Ja艣. 鈥 Oszcz臋dzi艂em Ci tego wydatku.

Dziadek opowiada wnuczkowi...

Dziadek opowiada wnuczkowi bajk臋.
- By艂 zamek, a zamku same dziwy.
- Dziadku. To nie by艂 zamek, to by艂 burdel.

Z臉BOWA HISTORIA...

Z臉BOWA HISTORIA

Obecnie przechodzimy z moim Kochaniem ci臋偶k膮 faz臋. Znaczy si臋 chor贸bsko nas jakie艣 dopad艂o i pu艣ci膰 nie chce. Ja sobie nawet zrobi艂em dwa dni urlopu, ale m艂oda nadal zapindala do pracy. W p艂ucach nam gra jak w filharmonii. Dzisiaj rano mia艂a odebra膰 po drodze do pracy prac臋 od kole偶anki. [tak dok艂adnie... W drodze do pracy - prac臋]. Ale ja chcia艂em 偶eby pospa艂a jeszcze troch臋 i si臋 wygrza艂a wi臋c jej wczoraj obieca艂em, 偶e sam t膮 prac臋 odbior臋. Praca - znaczy si臋 to jest jaki艣 wycisk szcz臋ki, z臋by itp. Wsta艂em rano. Pojecha艂em na um贸wione miejsce i przej膮艂em od kole偶anki paczk臋. Wracam do domu zmarzni臋ty, przewiany. SPAAA膯! M艂oda 艣pi. Szybko si臋 rozbieram i wskakuj臋 do niej. Pyta w p贸艂 艣nie:
- Zd膮偶y艂e艣?
- Mm?
- Zd膮偶y艂e艣?
- Gdzie?
- Czy zd膮偶y艂e艣 prac臋 odebra膰?
No nie by艂bym sob膮 gdybym atmosfery chwili lekko nie podkr臋ci艂:
- No kurcze... Kiepsko wysz艂o...
- Co?
- No autobus si臋 po艣pieszy艂 - dojecha艂a za wcze艣nie... Dochodz臋 do przystanku widz臋 autobus jedzie... Przy艣pieszy艂em kroku, podbiegam... Autobus ju偶 si臋 zatrzymuje. Ola si臋 wychyla z przednich drzwi z torebk膮. Ja ju偶 dobiegam do niej i jak si臋 nagl臋 nie potkn臋, jak si臋 nie wypier... A jej ta torba nagle z r臋ki wypada, uderza w chodnik, p臋ka... Te z臋by si臋 rozsypuj膮 po chodniku, tocz膮 si臋... Ja le偶臋, drzwi od autobusu si臋 zamykaj膮, autobus ju偶 zaraz odje偶d偶a... Ludzie wsiadaj膮cy do niego depcz膮 te z臋by. S艂ysz臋: "prask, kraskk, kruchhh, zgrzzzyt". Podnosz臋 si臋, ale ju偶 jest za p贸藕no. Jaki艣 emeryt o lasce kl臋ka obok mnie, odrzuca lask臋 i krzyczy wznosz膮c r臋ce do nieba:
- BO呕E M脫J! BO呕E M脫J! TO BY艁Y MOJE Z臉BY! MOJE Z臉BY!
... ii ...
- Misiek!
- No co?
- MISIEK!
- EE?
- NO Z TYM EMERYTEM TO JU呕 PRZESADZI艁E艢!