Dzwoni facet z pracy...

Dzwoni facet z pracy do 偶ony:
- Skarbie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej, wiesz, przyjecha艂a do nas zagraniczna delegacja...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Po kilku godzinach m膮偶 dzwoni ponownie i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu, jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i m贸wi:
- No i wykraka艂a...

Mecz fina艂owy Mistrzostw...

Mecz fina艂owy Mistrzostw 艢wiata w pi艂ce no偶nej. Siedzi facet. Obok niego puste miejsce. Podchodzi do niego inny facet i pyta czy ktokolwiek siedzi obok niego.
- Nie, to miejsce jest wolne.
- Niesamowite, kto m贸g艂by mie膰 tak wspania艂e miejsce na fina艂ach i nie przyj艣膰 na mecz!
- No c贸偶, to miejsce nale偶y do mnie. Mia艂a przyj艣膰 moja 偶ona, ale zmarla... To pierwszy fina艂, na kt贸rym nie jeste艣my razem.
- Bardzo mi przykro, ale... przecie偶 m贸g艂 pan znale藕膰 kogo艣 na jej miejsce, krewnego, znajomego czy nawet s膮siada...
- Niestety, nie da艂o rady, wszyscy s膮 na pogrzebie...

呕ona skar偶y si臋 m臋偶owi:...

呕ona skar偶y si臋 m臋偶owi:
- Kochanie czuje si臋 jak Kopciuszek z bajki.
- Obiecywa艂em ci, 偶e b臋dzie jak w bajce!

M膮偶 przyni贸s艂 wyp艂at臋...

M膮偶 przyni贸s艂 wyp艂at臋 i po艂o偶y艂 j膮 przed lustrem. M贸wi do 偶ony:
- To co przed lustrem moje, a co w lustrze twoje.
呕ona rozebra艂a si臋 do naga, stan臋艂a przed lustrem i oznajmia m臋偶owi:
- Ta co w lustrze twoja, a co przed lustrem s膮siada z do艂u...

- To ju偶 nasza 15 -ta...

- To ju偶 nasza 15 -ta rocznica 艣lubu - m贸wi m膮偶 do 偶ony - a ty wci膮偶 wygl膮dasz jak wtedy, gdy si臋 poznali艣my...
- A jak mam wygl膮da膰, skoro ci膮gle chodz臋 w tej samej sukience ?!

呕ona wr贸ci艂a z pracy...

呕ona wr贸ci艂a z pracy i odkry艂a, 偶e na lustrze w 艂azience jest napis szmink膮 ''Pozdrowienia dla 偶ony od Mariny!''. Wo艂a m臋偶a i pyta:
- Sierio偶a, kto to taki ta ''Marina''?!
M膮偶 patrzy na napis:
- Taka suka, wredna suka...

M膮偶 dzwoni z pracy do domu....

M膮偶 dzwoni z pracy do domu.
- Kochanie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej. Wiesz, przyjecha艂a dzisiaj do nas zagraniczna delegacja. B臋dziemy z nimi omawia膰 szczeg贸艂y kontraktu...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam. Wr贸cisz o czwartej nad ranem, pijany w sztok i bez pieni臋dzy.
Po 22-giej m膮偶 znowu dzwoni do domu i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, ju偶 za godzin臋 b臋d臋 w domu. Te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec.
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam. Wr贸cisz o czwartej nad ranem pijany w sztok i bez pieni臋dzy.
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu. Jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i mruczy:
- No i wykraka艂a...

Kiedy艣, nie tak dawno...

Kiedy艣, nie tak dawno temu 偶y艂 sobie pewien m艂ody go艣膰, kt贸ry lubi艂 je艣膰 kapust臋 z grochem. Oczywi艣cie wiadomo jaka reakcja nast臋powa艂a w jego organizmie, kr贸tko po spo偶yciu owej sk膮din膮d wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotka艂 dziewczyn臋 i si臋 w niej zakocha艂, ze wzajemno艣ci膮. Kiedy zdecydowali si臋 pobra膰, m艂ody cz艂owiek uzmys艂owi艂 sobie, 偶e nie mo偶e ju偶 wi臋cej je艣膰 grochu z kapust膮, i b臋dzie to jego po艣wi臋cenie za znalezienie szcz臋艣cia osobistego. Po kr贸tkim czasie o偶eni艂 si臋. Trzy miesi膮ce min臋艂y i m艂ody cz艂owiek powracaj膮c do domu z pracy, przechodzi艂 ko艂o restauracji. Nie m贸g艂 nie zauwa偶y膰 poci膮gaj膮cego i mi艂ego dla nosa zapachu grochu z kapust膮, a偶 zakr臋ci艂o mu si臋 w g艂owie, nie namy艣laj膮c si臋 d艂ugo wszed艂 do knajpki i zam贸wi艂 jeden za drugim a偶 trzy talerze swojego przysmaku, wiedz膮c, 偶e ma do domu jeszcze kawa艂ek drogi, wi臋c efekt tej potrawy powinien zostawi膰 na 艣wie偶ym powietrzu. Oczywi艣cie po drodze sobie weso艂o popierdywa艂, przybywaj膮c pod swoje drzwi ca艂kiem bezpiecznie, 偶e nic z gaz贸w ju偶 nie zosta艂o w 偶o艂膮dku.
呕ona przywita艂a go od progu i wygl膮da艂a na podekscytowan膮:
- Kochanie mam dla Ciebie niespodziank臋, kt贸r膮 dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakr臋ci艂a mu chusteczk臋 na g艂owie, i niewidz膮cego nic poci膮gn臋艂a do sto艂u. Musia艂 jej obieca膰, 偶e absolutnie nie b臋dzie podgl膮da艂, a偶 ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy 偶ona ju偶 mia艂a ods艂oni膰 mu oczy, w tym samym momencie zadzwoni艂 telefon. M膮偶 si臋 ucieszy艂, bo nagle poczu艂 偶e znowu ma ochot臋 na wypuszczenie nast臋pnego, 偶ona jeszcze raz kaza艂a mu obieca膰, 偶e nie b臋dzie podgl膮da艂 i posz艂a odebra膰 telefon, on wykorzysta艂 ten moment podni贸s艂 jedn膮 nog臋 i z ulg膮 wyda艂 odstrza艂. Nie tylko, 偶e by艂 on g艂o艣ny, ale r贸wnie偶 i 艣mierdzia艂 jak tuzin zgni艂ych jajek. Facet mia艂 problemy przez moment ze znalezieniem tchu, wi臋c pomaca艂 za serwetk膮 i rozdmucha艂 powietrze wok贸艂 siebie, po tym jednym poczu艂 si臋 znacznie lepiej, ale nast臋pny ju偶 czeka艂, nie zastanawiaj膮c si臋 d艂ugo, m膮偶 podni贸s艂 drug膮 nog臋 i sruuuuu, nast臋pny wylecia艂 mu z hukiem. Tym razem by艂 on jeszcze bardziej 艣mierdz膮cy, wi臋c musia艂 si臋 odwachlowywa膰 r臋kami przez dobr膮 chwil臋 zanim smr贸d opu艣ci艂 go. I znowu poczu艂, 偶e mu si臋 zbiera, tym razem pierdn膮艂 tak g艂o艣no, 偶e by艂o s艂ycha膰 pobrz臋kiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywi臋d艂y. Ca艂y czas przys艂uchiwa艂 si臋 czy 偶ona ju偶 ko艅czy rozmow臋 i dotrzymuj膮c przyrzeczenia nie podgl膮da艂 co 偶ona przygotowa艂a mu na obiad. Przez nast臋pne 10-臋膰 minut m膮偶 podpierdywa艂 sobie, a 偶e smr贸d by艂 za ka偶dym razem okropny, wi臋c musia艂 si臋 odgania膰 od niego serwetk膮. Kiedy us艂ysza艂, 偶e 偶ona odk艂ada s艂uchawk臋 szybko po艂o偶y艂 serwetk臋 na kolanach, u艣miechaj膮c si臋 z zadowolenia i udaj膮c niewinnego. 呕ona przepraszaj膮c, 偶e tak d艂ugo musia艂 czeka膰 i upewniaj膮c si臋, 偶e nie podgl膮da艂, zdj臋艂a mu chusteczk臋 z oczu i wykrzykn臋艂a rado艣nie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczy艂 st贸艂 zastawiony a przy nim tuzin go艣ci siedz膮cych i czekaj膮cych na rozpocz臋cie imprezy imieninowej.

Pijany m臋偶czyzna przychodzi...

Pijany m臋偶czyzna przychodzi do domu, po cichu rozbiera si臋, na paluszkach przemierza przedpok贸j, delikatnie otwiera drzwi i nagle na jego g艂owie l膮duje patelnia, a 偶ona zaczyna awantur臋. Kilka dni p贸藕niej skruszony facet opowiada o tym kumplowi. Ten kiwa z politowaniem g艂ow膮 i radzi:
- Stary, ja mam na to spos贸b. Jak zdarzy mi si臋 popi膰, to ju偶 zbli偶aj膮c si臋 do domu, g艂o艣no 艣piewam spro艣ne piosenki. Wchodz臋 do mieszkania z hukiem, tak, 偶eby w ca艂ym bloku s艂yszeli, w kuchni na wszelki wypadek t艂uk臋 dwa talerze, a potem wpadam do sypialni rycz膮c: "呕ono, przygotuj si臋! Wr贸ci艂 Tw贸j kr贸l seksu i ma ochot臋 na bara-bara!"
- I co, i co? - dopytuje si臋 kolega.
- Nic. W takich sytuacjach 艣pi, jak zabita.

呕ona m贸wi do Ma艂ysza: ...

呕ona m贸wi do Ma艂ysza:
- Chyba b臋dzie pada膰...
- A co, zn贸w nisko latam? - odpowiada Adam.