Dzwoni facet z pracy...

Dzwoni facet z pracy do 偶ony:
- Skarbie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej, wiesz, przyjecha艂a do nas zagraniczna delegacja...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Po kilku godzinach m膮偶 dzwoni ponownie i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu, jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i m贸wi:
- No i wykraka艂a...

Co za czort mnie podkusi艂!?...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Przeczyta艂em ten dowcip...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Pewna para w wieku 85...

Pewna para w wieku 85 lat mia艂a 60-letni sta偶 ma艂偶e艅ski. Cho膰 nie byli bogaci, to dawali sobie rad臋, ostro偶nie gospodaruj膮c pieni臋dzmi. Cho膰 nie byli m艂odzi, byli dobrego zdrowia, w du偶ej mierze dzi臋ki naciskowi 偶ony na zdrowe jedzenie i 膰wiczenia przez ostatni膮 dekad臋. Pewnego dnia, podczas podr贸偶y na wakacje rozbi艂 si臋 ich samolot i trafili do nieba. Stan臋li przed niebia艅skimi wrotami i 艣w. Piotr poprowadzi艂 ich do wewn膮trz. Zabra艂 ich do pi臋knego dworku, umeblowanego w z艂oto i jedwabie, z w pe艂ni wyposa偶on膮 kuchni膮 i wodospadem w g艂贸wnej 艂azience. Zobaczyli
s艂u偶膮c膮 wieszaj膮c膮 ich ulubione ubrania w szafie. Westchn臋li oszo艂omieni, gdy Piotr powiedzia艂:
- Witamy w niebie. To b臋dzie teraz wasz dom.
Staruszek zapyta艂 Piotra ile to wszystko b臋dzie kosztowa膰.
- Ale偶, nic odpowiedzia艂 Piotr, pami臋tajcie, to wasza nagroda w niebie.
Staruszek wyjrza艂 przez okno i zobaczy艂 wielkie pole golfowe, wspanialsze ni偶 jakiekolwiek na ziemi...
- Jakie s膮 op艂aty? - mrukn膮艂.
To jest niebo - odpowiedzia艂 艣w. Piotr. Mo偶esz codziennie gra膰 za darmo.
Nast臋pnie udali si臋 do klubu i zobaczyli obficie zastawiony st贸艂, z kuchni膮, jak膮 sobie mo偶na wymarzy膰, od owoc贸w morza, poprzez steki a偶 do egzotycznych deser贸w oraz r贸偶nego rodzaju napoj贸w.
- Nawet nie pytaj - powiedzia艂 艣w. Piotr zwracaj膮c si臋 do staruszka. - To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie si臋.
Staruszek rozejrza艂 si臋 wok贸艂 i nerwowo spojrza艂 na 偶on臋.
- No c贸偶, a gdzie s膮 nisko t艂uszczowe i niskocholesterolowe potrawy, i bezkofeinowa herbata? - zapyta艂.
- To jest najlepsza cz臋艣膰, odpowiedzia艂 艣w. Piotr, mo偶ecie je艣膰 i pi膰 ile chcecie i nigdy nie b臋dziecie grubi ani chorzy. To jest niebo!
Staruszek naciska艂: "呕adnej gimnastyki, aby to zgubi膰?"
- Nie, chyba 偶e chcecie - pad艂a odpowied藕.
- Nie ma badania poziomu cukru ani ci艣nienia krwi?
- Ju偶 nigdy - rzek艂 Piotr. - Wszystko co tu robicie ma wam sprawia膰 rado艣膰.
Zaszokowany i wkurzony Staruszek spojrza艂 na 偶on臋 i powiedzia艂:
- Ty i te twoje pieprzne otr臋by !!!! Mogli艣my ju偶 tu by膰 dziesi臋膰 lat temu!!!!

- Jak myslisz, czy Adasiowi...

- Jak myslisz, czy Adasiowi mozna powierzy膰 tajemnic臋? - z ca艂膮 pewno艣ci膮. Cztery lata temu dostal w biurze podwy偶k臋, a jego 偶ona do dzis nic o tym nie wie!

M膮偶 wraca z delegacji...

M膮偶 wraca z delegacji i zastaje 偶on臋 z kochankiem.
- Dzie艅 dobry. Nazywam si臋 Wies艂aw Miszkiewicz, jestem dyrektorem naczelnym i, przy okazji, m臋偶em tej pani!
- Witam. Ja jestem pe艂ni膮cym obowi膮zki dyrektora naczelnego

Siedzi trzech 偶onatych...

Siedzi trzech 偶onatych ch艂opak贸w jeden m贸wi
-wiecie co moja 偶ona czyta艂a na porod贸wce "Jasia i Ma艂gosie" i mam dwoje dzieci
-na co drugi-moja czyta艂a "trzech muszkieter贸w" i ma troje dzieci
-na to ostatni zrywa si臋 i m贸wi lec臋 bo moja czyta "Alibabe i czterdziestu rozb贸jnik贸w

Dobry kumpel m贸wi do kumpla:...

Dobry kumpel m贸wi do kumpla:
- Roman, musz臋 ci co艣 ci wyzna膰.
- Tak?
- Przespa艂em si臋 z twoj膮 偶on膮.
- No i co z tego?
- Rozwied藕 si臋 z ni膮!
- Po co?
- S艂uchaj, ca艂e osiedle z ni膮 艣pi. Rozwied藕 si臋!
- Po co?
- Ch艂opie, p贸艂 miasta j膮 r偶nie! Rozwied藕 si臋!!!
- Po co?
- W kolejce si臋 ustawiaj膮, 偶eby j膮 dyma膰! Roman, rozwied藕 si臋!
- Po co? 呕eby w kolejce sta膰?!

Przychodzi ma偶 do domu...

Przychodzi ma偶 do domu i zaraz na wej艣ciu dostaje od 偶ony w 艂eb.
- Za co kochanie? - pyta ma偶.
- Pranie robi艂am i z twoich spodni wyci膮gn臋艂am karteczk臋, a na niej jaka艣 Klara i jakie艣 cyferki,
- Ale偶 kochanie, by艂em na wy艣cigach konnych i Klara to nazwa konia a cyferki to numery gonitw - t艂umaczy ma偶. Za tydzie艅 przychodzi ma偶 do domu i na wej艣ciu dostaje dwa razy w 艂eb od 偶ony.
- Ale za co kochanie?
- Tw贸j ko艅 do ciebie dzwoni艂 !!!

Sally i Andy w sw膮 pi臋膰dziesi膮...

Sally i Andy w sw膮 pi臋膰dziesi膮t膮 rocznic臋 艣lubu poszli odwiedzi膰 swoj膮 star膮 szko艂臋. P贸藕niej, kiedy z niej wychodzili, z przeje偶d偶aj膮cej akurat furgonetki bankowej wypad艂 im pod nogi worek z pieni臋dzmi. Nie my艣l膮c wiele wzi臋li kas臋 do domu. Tam Andy zaproponowa艂, by zadzwoni膰 na policj臋 i zwr贸ci膰 znalezisko, a Sally obstawa艂a przy tym, aby pieni膮dze zatrzyma膰. Na drugi dzie艅 do drzwi zapukali policjanci.
- Dzie艅 dobry, czy nie widzieli pa艅stwo przypadkiem worka z nadrukiem banku, kt贸ry, by膰 mo偶e, le偶a艂 gdzie艣 na poboczu lub trawniku?
- Nie, niczego nie widzieli艣my panie oficerze - odrzek艂a Sally, lecz Andy ju偶 wyrwa艂 si臋 do przodu i przytakn膮艂 skwapliwie, 偶e owszem wiedzieli i...
- Nie, nie! - zawo艂a艂a zaraz Sally. - Niech go pan nie s艂ucha, on ma demencj臋 starcz膮, Alzheimera, wiele rzeczy mu si臋 wydaje, nie ma kontaktu z rzeczywisto艣ci膮...
Ale policjant zd膮偶y艂 si臋 ju偶 zainteresowa膰. Gestem d艂oni uciszy艂 kobiet臋 i poprosi艂 Andy'ego by opowiedzia艂 od pocz膮tku. Staruszek wzi膮艂 g艂臋boki wdech i zacz膮艂:
- To by艂o tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracali艣my ze szko艂y...
- Dobra, John! - zawo艂a艂 policjant do swego kolegi - Nic tu po nas. Zwijamy si臋...