Dzwoni facet z pracy...

Dzwoni facet z pracy do 偶ony:
- Skarbie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej, wiesz, przyjecha艂a do nas zagraniczna delegacja...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Po kilku godzinach m膮偶 dzwoni ponownie i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu, jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i m贸wi:
- No i wykraka艂a...

Wszed艂 facet do kwiaciarni...

Wszed艂 facet do kwiaciarni i m贸wi, 偶e chce kupi膰 jakie艣 kwiaty.
Ekspedientka:
- Oczywi艣cie, a jakie ma pan na my艣li?
- No sam nie wiem...
- Hmmm... no to pozwoli pan, 偶e pomog臋. Co konkretnie pan przeskroba艂?

呕ona pyta si臋 m臋偶a...

呕ona pyta si臋 m臋偶a
-Dasz mi 200 z艂?
M膮偶 odpowiada:
-Przecie偶 zarabiasz i masz swoje pieni膮dze!
呕ona na to:
-Tak,ale wczoraj nic nie zarobi艂am,za kr贸tko sta艂am pod latarni膮...

Pewien facet wybiera艂...

Pewien facet wybiera艂 si臋 na ryby. Wsta艂 raniutko, bardzo, bardzo wcze艣nie. Spakowa艂 sobie kanapki, w臋dki i przyn臋ty. Ca艂y ten szajs zapakowa艂 do samochodu i wyje偶d偶a z gara偶u. Nagle zerwa艂 si臋 ostry i zimny wiatr, zacz膮艂 pada膰 deszcz ze 艣niegiem, og贸lnie pogoda pod psem. Facet zawr贸ci艂 z powrotem do gara偶u i przes艂ucha艂 prognoz臋 pogody - "w regionie pogoda fatalna, zimno, wietrznie, opady deszczu ze 艣niegiem".
W tej sytuacji facet spasowa艂. Wypakowa艂 graty, rozebra艂 si臋 i wskoczy艂 do 艂贸偶ka. Przytuli艂 si臋 do 偶ony
i szepcze jej do ucha:
- Straszna pogoda na dworzu... brr...
Rozespana kobitka przysuwa si臋 do niego i mruczy:
- Mhmm... a m贸j m膮偶 idiota... jak zwykle na rybach...

Wr贸ci艂a 偶ona z zakup贸w...

Wr贸ci艂a 偶ona z zakup贸w do domu. Wesz艂a do pokoju i spyta艂a m臋偶a:
- Kochanie, czy wiesz jak wygl膮da pomi臋te 100 z艂otych?
M膮偶 zaprzeczy艂 g艂ow膮, ona wyj臋艂a z portfela banknot 100-z艂otowy, pomi臋艂a go i pokaza艂a m臋偶owi. Za chwil臋 zn贸w pyta:
- Kochanie, a czy wiesz jak wygl膮da pomi臋te 200 z艂otych?
Sytuacja si臋 powt贸rzy艂a - m膮偶 zaprzeczy艂, ona wyj臋艂a z portfela banknot 200-z艂otowy, pomi臋艂a go i pokaza艂a m臋偶owi. Po chwili znowu pyta:
- Kochanie, a czy wiesz jak wygl膮da pomi臋te 45.000 z艂otych?
M膮偶 znowu nie wie. Na to ona:
- To wejd藕 do gara偶u i zobacz.

- M贸j m膮偶 pozwala mi...

- M贸j m膮偶 pozwala mi na wszystko.
- Nawet na zdrad臋?
- Ach, nie. O takie rzeczy to ja go nie pytam!

Wraca facecik po pracy...

Wraca facecik po pracy do domu i ju偶 na swojej ulicy mija kobiet臋, kt贸ra zanosi si臋 p艂aczem i przez 艂zy powtarza: "To okropne, Janek nie 偶yje.". Idzie dalej i znowu mija kobiet臋, kt贸ra tak samo jak poprzednia p艂acze i 艂ka, powtarzaj膮c: "To okropne, Janek nie 偶yje...". Przeszed艂 jeszcze kawa艂ek, a tam na ulicy w poprzek stoi ci臋偶ar贸wka, a pod ko艂ami ros艂y go艣膰. Wok贸艂 niego pe艂no lamentuj膮cych kobiet. Si艂a uderzenia by艂a tak du偶a, 偶e z kolesia zerwa艂o ca艂e ciuchy i wida膰 by艂o jego przyrodzenie wielko艣ci ok. 20 cm w stanie spoczynku. Facet uda艂 si臋 do domu, idzie do 偶ony i m贸wi:
- Kochanie, nie uwierzysz, co w艂a艣nie widzia艂em. Ze 30 m od naszego domu ci臋偶ar贸wka potr膮ci艂a jakiego艣 ch艂opa. M贸wi臋 ci, nigdy w 偶yciu nie widzia艂em, 偶eby kto艣 mia艂 tak wielkiego penisa. 20 cm najmarniej!
Na to 偶ona:
- Niemo偶liwe! Janek nie 偶yje?

W艣ciek艂y m膮偶 wpada do...

W艣ciek艂y m膮偶 wpada do domu i m贸wi do 偶ony:
- Wiesz co, ten facet spod pi膮tki spa艂 ju偶 z prawie ze wszystkimi kobietami z naszego bloku, opr贸cz jednej.
呕ona po chwili zastanowienia:
- Hmm... to musi by膰 ta Kowalska spod tr贸jki...

Kazik od zawsze robi艂...

Kazik od zawsze robi艂 to co lubi艂: ca艂owa艂 偶on臋, w艣lizgiwa艂 si臋 do wyrka i od razu zasypia艂.
Pewnego dnia obudzi艂 si臋 obok podstarza艂ego faceta ubranego w bia艂y szlafrok.
- Co ty do k....y n臋dzy robisz w moim 艂贸偶ku? I kim do cholery jeste艣?
- To nie jest twoja sypialnia. Jestem 艢w. Piotr i jeste艣 w niebie doda艂.
- 呕e co? Twierdzisz, 偶e jestem martwy? Nie chc臋 umiera膰, jestem na to jeszcze za m艂ody! Chc臋 natychmiast wr贸ci膰 na Ziemi臋!
- To nie takie proste. Mo偶esz wr贸ci膰 jako kura albo jako pies. Wyb贸r nale偶y do ciebie.
Kazio pomy艣la艂 przez chwil臋 i doszed艂 do wniosku, 偶e bycie psem jest stanowczo za bardzo m臋cz膮ce a 偶ycie kury wydaje si臋 by膰 mi艂e i relaksuj膮ce.
Bieganie po zagrodzie z kogutem nie mo偶e by膰 z艂e.
- Chc臋 powr贸ci膰 jako kura - odpowiedzia艂.
W kilka sekund p贸藕niej znalaz艂 si臋 w sk贸rze ca艂kiem przyzwoicie upierzonej kury.
Nagle jednak poczu艂, 偶e jego kuper zaraz eksploduje.
Wtedy podszed艂 do niego kogut.
- Hey! To pewnie ty jeste艣 t膮 now膮 kur膮, o kt贸rej m贸wi艂 mi 艢w. Piotr. Jak ci si臋 podoba bycie kur膮?
- No jest ok ale mam to dziwne uczucie, 偶e mi kuper zaraz eksploduje
- Ooo, no tak. To znaczy, 偶e musisz znie艣膰 jajko
- Jak mam to zrobi膰?
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj si臋 jak najmocniej potrafisz
Kazio zagdaka艂 i zapar艂 si臋 jak najmocniej potrafi艂.
Nagle chlus i jajko by艂o ju偶 na ziemi.
- 艁o艂 to by艂o Zaje****e - powiedzia艂 Kazik.
Zagdaka艂 jeszcze raz, zapar艂 si臋 i wypad艂o z niego kolejne jajo.
Za trzecim razem, gdy zagdaka艂 us艂ysza艂 krzyk swojej 偶ony:
- Kazik co ty robisz? Obud藕 si臋! Zasra艂e艣 ca艂e 艂贸偶ko!

- Ci膮gle obiecujesz mi...

- Ci膮gle obiecujesz mi prezenty - m贸wi ona - ale jeszcze nigdy niczego mi nie kupi艂e艣.
- Poprawie si臋 kochanie...Ju偶 nigdy niczego nie b臋d臋 ci obiecywa.