Dzwoni facet z pracy...

Dzwoni facet z pracy do 偶ony:
- Skarbie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej, wiesz, przyjecha艂a do nas zagraniczna delegacja...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Po kilku godzinach m膮偶 dzwoni ponownie i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu, jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i m贸wi:
- No i wykraka艂a...

Facet 艣pi w przedziale....

Facet 艣pi w przedziale. Przychodzi kobieta, patrzy na niego i te偶 si臋 k艂adzie, tylko 偶e na dole. Po p贸艂 godziny m贸wi do niego:
- M贸g艂by mi pan poda膰 koc? Strasznie tu zimno!
- To mo偶e pobawimy si臋 w m臋偶a i 偶on臋 ?
- Czemu nie - m贸wi kobieta.
A on na to:
- To niech pani sobie we偶mie sama.

Pierwsza w nocy. Kobieta...

Pierwsza w nocy. Kobieta pyta ma艂偶onka: - Kochany, czy kupisz mi futro?
- Kupi臋.
- Tak si臋 ciesz臋!
- Nie ma z czego.
- Dlaczego?
- Bo ja m贸wi臋 przez sen. Biggrin

Na 艣rodku jeziora z艂apa艂...

Na 艣rodku jeziora z艂apa艂 w臋dkarz z艂ota rybk臋. Ta klasycznie m贸wi:
- Spe艂ni臋 twoje 3 偶yczenia...
- Ale ja nie mam 偶ycze艅, mam du偶y dom, dwa samochody, firm臋, 艣wietnie zarabiam, nic mi nie potrzeba...
- No wiesz, to mo偶e chocia偶 jedno, 偶eby nie by艂o, 偶e nie spe艂niam!
- No dobra... mam pro艣b臋! zr贸b abym zawsze mia艂 orgazm razem z 偶on膮, jednocze艣nie!!!
- Prosz臋 bardzo!
Rybka uderzy艂a ogonem o wod臋 i zanurzy艂a si臋 w g艂臋binie. Nim w臋dkarz dop艂yn膮艂 do brzegu szczytowa艂 5 razy..

呕ona m贸wi do m臋偶a: ...

呕ona m贸wi do m臋偶a:
- Id藕 do sklepu kupi膰 mi kosmiczne majtki.
M膮偶 idzie do sklepu.
Pyta pani膮:
- Ma pani tu kosmiczne majtki?
- Nie a czemu?
- Bo moja 偶ona ma d*p臋 nie z tej ziemi.

Przychodzi pijany ma艂偶onek...

Przychodzi pijany ma艂偶onek do domu. 呕on臋 to bardzo "ucieszy艂o", wi臋c w艣ciek艂a jak 100 cholera pyta:
- B臋dziesz jeszcze pi艂?
M膮偶 siedzi cicho, wi臋c 偶ona powtarza:
- B臋dziesz jeszcze pi艂?
M膮偶 dalej nic.
- Odpowiedzia艂by艣 w ko艅cu, czy b臋dziesz jeszcze pi艂!?
Na co m膮偶 z wysi艂kiem:
- Ooooossssssssszzzzzzzzzzz, kurna, doobraaaaaaa, naleej..

Wielki, ogromny, wielopi臋trowy...

Wielki, ogromny, wielopi臋trowy supermarket, w kt贸rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc臋, daj膮c mu jeden dzie艅 okresu pr贸bnego 偶eby go przetestowa膰.
Po zamkni臋ciu wzywa szef nowego sprzedawc臋 do biura:
- No to ile dzi艣 zrobi艂 pan transakcji? - pyta sprzedawc臋.
- Jedn膮, szefie.
- Co? Jedn膮?! Nasi sprzedawcy maj膮 艣rednio od sze艣膰dziesi臋ciu do siedemdziesi臋ciu transakcji w ci膮gu dnia! Co pan robi艂 przez ca艂y dzie艅? A w艂a艣ciwie to ile pan utargowa艂?
- Trzysta osiemdziesi膮t tysi臋cy dolar贸w.
Szefa zatka艂o.
- Trzy... sta osiem... dziesi膮t tysi臋cy? Na Boga, co pan sprzeda艂?!
- No, na pocz膮tku sprzeda艂em ma艂y haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi膮t tysi臋cy?
- Potem przekona艂em klienta 偶eby wzi膮艂 jeszcze 艣redni i du偶y haczyk. Nast臋pnie przekona艂em go, 偶e powinien wzi膮膰 jeszcze 偶y艂k臋. Sprzeda艂em mu trzy rodzaje: cienk膮, 艣redni膮 i grub膮. Wdali艣my si臋 w rozmow臋. Spyta艂em gdzie b臋dzie 艂owi膰. Powiedzia艂, 偶e na Missouri, dwadzie艣cia mil na p贸艂noc. W zwi膮zku z tym sprzeda艂em mu jeszcze porz膮dn膮 wiatr贸wk臋, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa偶 tam mocno wieje. Przekona艂em go, 偶e na brzegu ryby nie bior膮, no i tak poszli艣my wybra膰 艂贸d藕 motorow膮. Spyta艂em go jakie ma auto i wydusi艂em z niego, 偶e do艣膰 ma艂e aby odwie藕膰 艂贸d藕, w zwi膮zku z czym sprzeda艂em mu przyczep臋.
- I wszystko to sprzeda艂 pan cz艂owiekowi, kt贸ry przyszed艂 sobie kupi膰 jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszed艂 z zamiarem kupienia podpasek dla swojej 偶ony. Zaproponowa艂em mu, 偶e skoro w weekend nici z seksu to mo偶e pojecha艂by przynajmniej na ryby...

Na ulicy ca艂uje si臋 facet...

Na ulicy ca艂uje si臋 facet z babka. Podchodzi do nich go艣膰 i tak przez
rami臋 zagl膮da. Raz zagl膮da, obchodzi w k贸艂ko i znowu zagl膮da i tak d艂u偶szy czas.
W ko艅cu facet zdenerwowa艂 si臋 i m贸wi do go艣cia:
鈥 Panie co pan, zboczeniec jaki艣?
鈥 Nie, ale 偶ona ma klucze.

M艂ody m膮偶 wraca ze spaceru...

M艂ody m膮偶 wraca ze spaceru z niemowl臋ciem:- Przecie偶 to nie nasze dziecko! - wola ma艂偶onka.
- No to co, ale zobacz jaki fajny w贸zek!

Pewien marynarz wr贸ci艂...

Pewien marynarz wr贸ci艂 z d艂ugiego rejsu, ale nieco wcze艣niej ni偶 si臋 艣lubnej zadeklarowa艂. Otwiera rado艣nie wrota domostwa, a tam 偶ona z gachem w ekstazie rozkoszy... Jako 偶e u艂omkiem nie by艂, a gach ciutek filigranowy, oklepa艂 mu kuf臋 nale偶ycie, zabra艂 zw贸j liny i zaci膮gn膮艂 艂achudr臋 na dach 30 metrowego budynku. Przywi膮za艂 mu link臋 do klejnot贸w i rzecze:
- Za zba艂amucenie mojej 偶ony, musz臋 ci臋 ukara膰 i dzisiaj nauczysz si臋 lata膰. Ale 偶em sprawiedliwy, daj臋 ci wyb贸r. Wolisz link臋 25, czy 35 metrow膮?