Dzwoni facet z pracy...

Dzwoni facet z pracy do 偶ony:
- Skarbie, wr贸c臋 dzisiaj nieco p贸藕niej, wiesz, przyjecha艂a do nas zagraniczna delegacja...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Po kilku godzinach m膮偶 dzwoni ponownie i nieco "zm臋czonym" g艂osem m贸wi:
- Kochanie, te negocjacje nieco si臋 przed艂u偶y艂y, ale nied艂ugo koniec...
- Akurat, ja ci臋 dobrze znam, wr贸cisz o czwartej rano, pijany w sztok i bez pieni臋dzy!
Jest czwarta rano. Facet stoi przed drzwiami swojego domu, jest pijany w sztok i bez pieni臋dzy. Kiwa si臋 nad wycieraczk膮 i m贸wi:
- No i wykraka艂a...

Para ma艂偶e艅ska, Josek...

Para ma艂偶e艅ska, Josek i Salcia. Bardzo dobrze im si臋 w 偶yciu uk艂ada艂o, konsumpcja r贸wnie偶. Ale w ko艅cu nadszed艂 okres niemo偶no艣ci w pewnych sprawach. Trzeba by艂o podzieli膰 sypialnie, mi臋dzy sypialniami jest 艂azienka. Salcia wci膮偶 wyczekuje, nas艂uchuje, co tam si臋 u tego Joska dzieje, jak tylko co艣 si臋 poruszy, no bo mo偶e Josek zajdzie, jak b臋dzie mia艂 kondycj臋. A偶 tu kt贸rej艣 nocy otwieraj膮 si臋 drzwi od 艂azienki, w pi臋knej koszuli nocnej, w szlafmycy, idzie Josek. Idzie wolno, wolno dochodzi do 艂贸偶ka, zakr臋ca i wychodzi.
- Josek, co si臋 sta艂o!? - krzyczy Salcia.
- Nie wytrzyma艂 transportu... - odpowiada Josek.

Przez pustyni臋 jedzie...

Przez pustyni臋 jedzie na wielb艂膮dzie Arab, a obok ledwie 偶ywa biegnie jego 偶ona.
Spotykaj膮 jad膮c膮 z naprzeciwka karawan臋:
- Dok膮d si臋 tak 艣pieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- 呕ona mi zachorowa艂a, wioz臋 j膮 do szpitala.

Lubie偶na 偶ona przyjmowa艂a...

Lubie偶na 偶ona przyjmowa艂a podczas nieobecno艣ci m臋偶a trzech kochank贸w na raz.
Gdy m膮偶 niespodziewanie wcze艣niej wr贸ci艂 z delegacji, jednego z nich ulokowa艂a w kuchni, drugiego w 艂azience a trzeciego wsadzi艂a do stoj膮cej w korytarzu zbroi rycerskiej.
M膮偶 czule wita si臋 z 偶on膮 a tu nagle z kuchni wychodzi nieznany mu m臋偶czyzna i m贸wi:
- Szanowna pani, kran ju偶 nie cieknie. Nale偶y si臋 200 z艂
M膮偶 zap艂aci艂, a tu nagle z 艂azienki wychodzi inny m臋偶czyzna i m贸wi:
- Prosz臋 pani, rurka ju偶 wymieniona nale偶y si臋 500 z艂
M膮偶 znowu zap艂aci艂 i idzie do drzwi odprowadzi膰 "hydraulika".
Nagle czuje mocne uderzenia w plecy i s艂yszy basowy g艂os z g艂臋bi zbroi:
- Panie, kt贸r臋dy na Grunwald?

- Halina dawaj misk臋...

- Halina dawaj misk臋 b臋d臋 rzyga艂!
- J贸zek nie rozrabiaj, spa膰
- Halina dawaj misk臋 b臋d臋 rzyga艂!
- J贸zek, do spania!
- Dawaj misk臋, bo 藕le b臋dzie!
呕ona zdesperowana biegnie po misk臋, bo widzi, 偶e ju偶 ju偶 naprawd臋 jest 藕le
- Halina stop, zmiana plan贸w - narobi艂em w gacie.

W wiejskim o艣rodku zdrowia:...

W wiejskim o艣rodku zdrowia:
- Panie doktorze, niech pan co poradzi. Mam ju偶 siedmioro dzieci, a m膮偶 to si臋 w og贸le nie zastanowi...
- Niech pani kupi m臋偶owi prezerwatywy.
Po kilku miesi膮cach ta sama kobieta jest u lekarza.
- 殴le mi pan doradzi艂. Zn贸w jestem w ci膮偶y!
- A kupi艂a pani te prezerwatywy?
- Mnie tam nie sta膰 na takie wydatki. Sama mu zrobi艂am. Na drutach...

Kole艣 Kr臋ci z bab膮 i m贸wi....

Kole艣 Kr臋ci z bab膮 i m贸wi.
- Mog臋 wpa艣膰 do Ciebie na kaw臋?
- Owszem ALE JA MAM M臉呕A.
- Spoko przyjad臋 na koniu i jak b臋dzie puka艂 to skocz臋 z okna.
No pij膮 kaw臋 i kto艣 puka.
On wyskakuje z 7 pi臋tra.
A Tu otwiera baba i ko艅 m贸wi:
- jak by co to stoj臋 pod bram膮 bo deszcz pada.

呕ona m贸wi do m臋偶a: ...

呕ona m贸wi do m臋偶a:
- Jak mam si臋 ubra膰 do teatru?
Na to ma偶:
- Szybko.

Po艂udnie, czyli czas...

Po艂udnie, czyli czas gdy wszyscy porz膮dni m臋偶owie s膮 w pracy.
Dziesi膮te pi臋tro, czyli bardzo niebezpieczny balkon.
W 艂贸偶ku panienka korzystaj膮c z nieobecno艣ci ma艂偶onka flirtuje z Szybkim Lopezem.
Wtem kto艣 puka do drzwi!
Szybki Lopez ubiera kurtk臋, spodnie, czapk臋 i sruuuuuuu przez okno.
Kobitka szybko wstaje z 艂贸偶ka, narzuca szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem r臋ki je otwiera:
- To ja, Szybki Lopez. Zapomnia艂em but贸w.

Syn pyta ojca:...

Syn pyta ojca:
- Czy to prawda, 偶e w niekt贸rych krajach Afryki m臋偶czyzna nie zna swojej
偶ony do momentu, a偶 si臋 z ni膮 o偶eni?
- To si臋 dzieje w ka偶dym kraju, synu...