emu
psy
syn

Indianie zapytali szamana,...

Indianie zapytali szamana, jaka będzie w tym roku zima. Szaman wykonał odpowiednie obrzędy i wyszło mu, że będzie mróz.
Indianie nazbierali wi─Öc chrustu, ale zima by┼éa wyj─ůtkowo lekka. Gdy w nast─Öpnym roku szamana zapytano jaka b─Ödzie zima, poszed┼é do
najbli┼╝szej stacji meteorologicznej. Tam powiedziano mu, ┼╝e b─Ödzie sroga i d┼éuga. Kaza┼é wi─Öc zdoby─ç jeszcze wi─Öcej chrustu, ale zima znowu by┼éa ┼éagodna. Szaman zupe┼énie realnie stan─ů┼é przed utrat─ů autorytetu w plemieniu, wi─Öc w nast─Öpnym roku znowu poszed┼é do stacji meteo, ale gdy ponownie powiedziano mu, ┼╝e zima b─Ödzie ostra, zapyta┼é
meteorolog├│w, sk─ůd maj─ů t─Ö informacj─Ö. Odpowiedzieli:
- "To pewne, Indianie ju┼╝ trzeci rok z rz─Ödu zbieraj─ů chrust".

W przedziale siedz─ů:...

W przedziale siedz─ů: matka z c├│rk─ů, genera┼é i ┼╝o┼énierz.
Nagle wje┼╝d┼╝aj─ů do tunelu i s┼éycha─ç pla┼Ťni─Öcie. Co my┼Ťl─ů poszczeg├│lne osoby:
Matka: Kt├│ry┼Ť z pan├│w dobiera┼é si─Ö do mojej c├│rki a ona wymierzy┼éa mu w policzek.
C├│rka: Oho, mama ma jeszcze powodzenie.
Generał: Żołnierz skorzystał a ja dostałem.
Żołnierz: Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu to znowu dam generałowi po gębie.

Pewnego dnia Kowalski...

Pewnego dnia Kowalski po raz pierwszy od kilku lat spóźnił się do pracy w pewnej prestiżowej firmie. Ze strachem w oczach, kwadrans po 8.00 wszedł do budynku. Od razu wypatrzyły go czujne oczy szefa.
- ┼╗eby mi to by┼éo ostatni raz, panie Kowalski...! Dzisiaj nagana a nast─Öpnym razem wynocha z roboty, tylko wa┼╝ne wzgl─Ödy mog─ů pana usprawiedliwi─ç.
Niestety, historia lubi si─Ö powtarza─ç i gdzie┼Ť po miesi─ůcu Kowalski budzi si─Ö w swoim ciep┼éym ┼é├│┼╝eczku, patrzy na zegar i w┼éasnym oczom nie wierzy ... godzina 9.00! Ma ca┼ée 60 minut sp├│┼║nienia! Migiem ubiera si─Ö i po drodze obmy┼Ťla usprawiedliwienie. Wymy┼Ťli┼é, ┼╝e p├│jdzie do stomatologa i najlepiej ┼╝eby by┼éo wida─ç wyrwie sobie z─Öba, najlepiej na przodzie jedynk─Ö, mo┼╝e nawet dw├│jke. Wpada do prywatnego gabinetu, budzi jeszcze ┼Ťpi─ůcego lekarza i na progu krzyczy, ┼╝e b─Ödzie rwa┼é sobie dwa z─Öby. Kiedy zasiad┼é w fotelu stomatolog grzecznie pyta co rwiemy, ┼╝e na to Kowalski g├│rn─ů jedynk─Ö i dw├│jk─Ö. Lekarz nawet nie pyta dlaczego i po chwili wyrywa dwa z─Öby Kowalskiemu. Kowalski po zabiegu chc─ůc uregulowa─ç nale┼╝no┼Ť─ç pyta dentyst─Ö:
- Ile si─Ö nale┼╝y?
- Normalnie 200 zl, ale dzi┼Ť, w niedziel─Ö, bior─Ö 300 zl.

Mały Giovani, który jest...

Ma┼éy Giovani, kt├│ry jest synem szefa sycylijskiej mafii pisze list do ┼Ťw. Miko┼éaja:
- "Miko┼éaju! Jak z pewno┼Ťci─ů wiesz, przez ca┼éy rok by┼éem grzeczny i sprawi┼éby┼Ť mi wielk─ů przyjemno┼Ť─ç przynosz─ůc kolejk─Ö elektryczn─ů".
W tym momencie koło pokoju chłopca przechodzi ojciec, więc mały Giovani zaczyna pisać list od nowa:
- "Miko┼éaju, by┼éem grzeczny, wi─Öc przynie┼Ť mi dwie kolejki elektryczne".
Ojciec ch┼éopca wchodzi do ┼Ťrodka z kilkoma mafiozami, wi─Öc Giovani zaczyna pisa─ç list po raz trzeci:
- "Miko┼éaju, je┼Ťli chcesz jeszcze kiedykolwiek zobaczy─ç swoj─ů matk─Ö..."

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy...

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy supermarket, w kt├│rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc─Ö, daj─ůc mu jeden dzie┼ä okresu pr├│bnego ┼╝eby go przetestowa─ç.
Po zamkni─Öciu wzywa szef nowego sprzedawc─Ö do biura:
- No to ile dzi┼Ť zrobi┼é pan transakcji? - pyta sprzedawc─Ö.
- Jedn─ů, szefie.
- Co? Jedn─ů?! Nasi sprzedawcy maj─ů ┼Ťrednio od sze┼Ť─çdziesi─Öciu do siedemdziesi─Öciu transakcji w ci─ůgu dnia! Co pan robi┼é przez ca┼éy dzie┼ä? A w┼éa┼Ťciwie to ile pan utargowa┼é?
- Trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy dolar├│w.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesi─ůt tysi─Öcy? Na Boga, co pan sprzeda┼é?!
- No, na pocz─ůtku sprzeda┼éem ma┼éy haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy?
- Potem przekona┼éem klienta ┼╝eby wzi─ů┼é jeszcze ┼Ťredni i du┼╝y haczyk. Nast─Öpnie przekona┼éem go, ┼╝e powinien wzi─ů─ç jeszcze ┼╝y┼ék─Ö. Sprzeda┼éem mu trzy rodzaje: cienk─ů, ┼Ťredni─ů i grub─ů. Wdali┼Ťmy si─Ö w rozmow─Ö. Spyta┼éem gdzie b─Ödzie ┼éowi─ç. Powiedzia┼é, ┼╝e na Missouri, dwadzie┼Ťcia mil na p├│┼énoc. W zwi─ůzku z tym sprzeda┼éem mu jeszcze porz─ůdn─ů wiatr├│wk─Ö, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa┼╝ tam mocno wieje. Przekona┼éem go, ┼╝e na brzegu ryby nie bior─ů, no i tak poszli┼Ťmy wybra─ç ┼é├│d┼║ motorow─ů. Spyta┼éem go jakie ma auto i wydusi┼éem z niego, ┼╝e do┼Ť─ç ma┼ée aby odwie┼║─ç ┼é├│d┼║, w zwi─ůzku z czym sprzeda┼éem mu przyczep─Ö.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Przychodzi do szpitala...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Nerwowy turysta bał się...

Nerwowy turysta ba┼é si─Ö podej┼Ť─ç zbyt blisko do ┼Ťciany skalnej
- A gdybym spadł z krawędzi? - tłumaczy się przewodnikowi.
- W tym przypadku niech pan nie omieszka spojrze─ç w prawo. B─Ödzie pan zachwycony widokiem. - odpowiada przewodnik.

Inne

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.