emu
psy
syn

Kolej Transsyberyjska....

Kolej Transsyberyjska. Zatrzymuje si─Ö gdzie┼Ť daleko za Uralem. Po kilku godzinach oczekiwania zniecierpliwiony pasa┼╝er wychyla si─Ö przez okno i krzyczy:
- Ej tam !!! Długo jeszcze?
- Jeszcze troch─Ö... cz─Ö┼Ťci wymieniamy od silnika...
Kilka godzin p├│┼║niej:
- No i jak wymienili┼Ťcie w ko┼äcu?
- Tak! Uda┼éo si─Ö! Sze┼Ť─ç litr├│w spirytusu za nie dostali┼Ťmy!

Przychodzi prawnik do...

Przychodzi prawnik do lekarza z okropnie spuchni─Ötym penisem.
- Co się panu stało?
- To oczywi┼Ťcie by┼éa kobieta, nie odkurzacz - i tej wersji b─Ödziemy si─Ö trzyma─ç...

Do starego Srula, bankiera...

Do starego Srula, bankiera przychodzi syn, Moszek.
- Tate, jak to jest ÔÇô ludzie daj─ů pieni─ůdze i wyjmuj─ů. Dostaj─ů to co w┼éo┼╝─ů. A u nas i mercedes, i jacht, i willa w Milan├│wku?
- Dam ci przyk┼éad synu - m├│wi Srul. - Id┼║ do kuchni. W lod├│wce, tfu, tfu... Bo┼╝e przebacz, kawa┼éek s┼éoniny le┼╝y. Przynie┼Ť go.
Mosze poszedł i przyniósł.
- A teraz odnie┼Ť go, tfu, tfu... ÔÇô m├│wi Srul.
Mosze odniósł i wraca:
- Odniosłem i co?
- Przynios┼ée┼Ť, odnios┼ée┼Ť, a paluszki t┼éuste.

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy...

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy supermarket, w kt├│rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc─Ö, daj─ůc mu jeden dzie┼ä okresu pr├│bnego ┼╝eby go przetestowa─ç.
Po zamkni─Öciu wzywa szef nowego sprzedawc─Ö do biura:
- No to ile dzi┼Ť zrobi┼é pan transakcji? - pyta sprzedawc─Ö.
- Jedn─ů, szefie.
- Co? Jedn─ů?! Nasi sprzedawcy maj─ů ┼Ťrednio od sze┼Ť─çdziesi─Öciu do siedemdziesi─Öciu transakcji w ci─ůgu dnia! Co pan robi┼é przez ca┼éy dzie┼ä? A w┼éa┼Ťciwie to ile pan utargowa┼é?
- Trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy dolar├│w.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesi─ůt tysi─Öcy? Na Boga, co pan sprzeda┼é?!
- No, na pocz─ůtku sprzeda┼éem ma┼éy haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy?
- Potem przekona┼éem klienta ┼╝eby wzi─ů┼é jeszcze ┼Ťredni i du┼╝y haczyk. Nast─Öpnie przekona┼éem go, ┼╝e powinien wzi─ů─ç jeszcze ┼╝y┼ék─Ö. Sprzeda┼éem mu trzy rodzaje: cienk─ů, ┼Ťredni─ů i grub─ů. Wdali┼Ťmy si─Ö w rozmow─Ö. Spyta┼éem gdzie b─Ödzie ┼éowi─ç. Powiedzia┼é, ┼╝e na Missouri, dwadzie┼Ťcia mil na p├│┼énoc. W zwi─ůzku z tym sprzeda┼éem mu jeszcze porz─ůdn─ů wiatr├│wk─Ö, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa┼╝ tam mocno wieje. Przekona┼éem go, ┼╝e na brzegu ryby nie bior─ů, no i tak poszli┼Ťmy wybra─ç ┼é├│d┼║ motorow─ů. Spyta┼éem go jakie ma auto i wydusi┼éem z niego, ┼╝e do┼Ť─ç ma┼ée aby odwie┼║─ç ┼é├│d┼║, w zwi─ůzku z czym sprzeda┼éem mu przyczep─Ö.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Plan filmowy, trwaj─ů...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Czym si─Ö r├│┼╝ni programista...

- Czym si─Ö r├│┼╝ni programista od polityka ?
- Programi┼Ťcie p┼éac─ů pieni─ůdze tylko za programy, kt├│re daj─ů jaki┼Ť efekt.