#it
emu
psy
syn

Kowalski przychodzi do...

Kowalski przychodzi do Jasi┼äskiego i widzi, ┼╝e tamten przewi─ůzuje si─Ö w pasie sznurem.
- co pan robi panie Jasiński ?
- Chce si─Ö powiesi─ç.
- To zawi─ů┼╝ pan sobie sznur na szyj─Ö.
- Próbowałem, ale nic z tego, duszę się.

G├│wno, nie wszyscy mog─ů...

G├│wno, nie wszyscy mog─ů mie─ç r├│wno. Na ka┼╝dego to wypadnie, co ukradnie. A wi─Öc mamy przepis ┼Ťwie┼╝y, ile komu si─Ö nale┼╝y:
- Premier: mercedes, whisky i artystki.
- Minister:ford, koniaki i kociaki.
- Dyrektorzy: opel, starka i sekretarka.
- Kierownicy: fiat, wyborowa i kole┼╝anka biurowa.
- Pracownicy umysłowi: autobus, czysta czerwona i własna żona.
- Pracownicy wykwalifikowani: motocykl, dwa piwa i byle dziwa.
- Pracownicy niewykwalifikowani: tramwaj, zupa i byle dupa.
- Robotnicy: ┼éopata, taczki i dupa sprz─ůtaczki.
- Rolnicy: bimber, kilka uli i dupa krasuli.
- Bezrobotni: modlitwa, ┼é─ůczka i w┼éasna r─ůczka.
- Wi─Ö┼║niowie: okno, krata i dupa kamrata.
- Emeryci: telewizor, herbatka oraz "Jacek i Agatka".

Pierwsza randka....

Pierwsza randka.
- Mia┼éa┼Ť ju┼╝ ch┼éopak├│w? - pyta facet nie┼Ťmia┼éo.
- Ch┼éopak├│w nie. Dwie dziewczynki, ale s─ů u babci.

Przychodzi staruszek...

Przychodzi staruszek (powiedzmy, ┼╝e oko┼éo 80) do banku spermy i m├│wi, ┼╝e chcia┼éby odda─ç swoje nasienie. Piel─Ögniarka troch─Ö zdziwiona, ale da┼éa dziadkowi s┼éoiczek i powiedzia┼éa, ┼╝eby poszed┼é do kabiny i zrobi┼é co trzeba. Dziadek zamkn─ů┼é si─Ö w kabinie. Po chwili s┼éycha─ç uuuu..., aaaa....., eeeee.... Min─Ö┼éy trzy minutu. Nadal s┼éycha─ç st─Ökanie dziadka. Po pi─Öciu wci─ů┼╝ to samo. W ko┼äcy po 10 minutach dziadek wychodzi z pustym s┼éoiczkiem i m├│wi:
- Pr├│bowa┼éem praw─ů r─Ök─Ö, lew─ů r─Ök─ů, obiema.. Na sucho i na mokro... Przez szmatk─Ö... I za choler─Ö nie mog─Ö tego s┼éoiczka otworzy─ç !!!

A mojego ojca, jak zmywał...

A mojego ojca, jak zmywa┼é naczynia, to wessa┼éo w odp┼éyw. Kr─ů┼╝y┼é tak po rurach i wyp┼éyn─ů┼é u s─ůsiadki w wannie, akurat jak bra┼éa k─ůpiel. No, przynajmniej on tak matce powiedzia┼é...

Dwaj koledzy architekci....

Dwaj koledzy architekci. Jeden przyszedł z synem a drugi bez. Architekt bez syna pyta się:
- To Tw├│j syn?
- Tak.
Bo chwili przygl─ůdanie si─Ö synkowi kolegi stwierdza:
- Ja bym go inaczej zrobił.

Przychodzi 19-letnia...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Cze┼Ť─ç, co teraz porabiasz?...

- Cze┼Ť─ç, co teraz porabiasz?
- Jestem sprzedawc─ů ulicznym.
- To ciekawe. A po ile s─ů ulice ostatnio?

Noc po┼Ťlubna, na pi─Ötrze...

Noc po┼Ťlubna, na pi─Ötrze m─ů┼╝ dobiera si─Ö do ┼╝ony, a na parterze te┼Ťciowa czuwa.
┼╗ona krzyczy:
- Oj Antek zaraz zemdlej─Ö!
Z do┼éu te┼Ťciowa:
- Nie b├│j si─Ö Antek od tego si─Ö nie mdleje!
┼╗ona:
- Oj Antek zaraz umr─Ö!
Te┼Ťciowa:
- Nie b├│j si─Ö Antek od tego si─Ö nie umiera!
┼╗ona:
- Oj Antek bo zaraz si─Ö zesram!
Te┼Ťciowa:
- Folguj Antek to si─Ö mo┼╝e zdarzy─ç...

Jedzie sobie bogaty człowiek...

Jedzie sobie bogaty cz┼éowiek limuzyn─ů, patrzy a tu jaki┼Ť biedak wpiernicza traw─Ö. Podje┼╝d┼╝a do niego bli┼╝ej i ze zdziwieniem pyta:
ÔÇô Czemu pan je traw─Ö?
ÔÇô G┼éodny jestem nie mam na jedzenie.
ÔÇô To wsiadaj pan, zabior─Ö pana do siebie!
Ucieszony biedak pomy┼Ťla┼é o rodzinie i spyta┼é:
ÔÇô A mog─Ö wzi─ů─ç ze sob─ů dzieci?
ÔÇô No dobrze, niech wsiadaj─ů.
ÔÇô A mog─Ö wzi─ů─ç ze sob─ů ┼╝on─Ö?
ÔÇô Dobra dobra, byle szybko.
ÔÇô A mog─Ö wzi─ů─ç ze sob─ů jeszcze rodzic├│w?
ÔÇô Panie tak wielkiego trawnika to ja nie mam!