Kowalski pyta koleg臋:...

Kowalski pyta koleg臋:
- Czy twoja 偶ona jest brunetk膮, czy blondynk膮?
- Trudno powiedzie膰. Dwie godziny temu posz艂a do fryzjera i jeszcze nie
wr贸ci艂a.

M艂ody m膮偶 wraca do domu...

M艂ody m膮偶 wraca do domu z pracy, patrzy, a jego 偶ona, blondynka spazmatycznie szlocha.
- Czuj臋 si臋 okropnie - m贸wi do niego - Prasowa艂am tw贸j garnitur i wypali艂am wielk膮 dziur臋 na tyle twoich spodni.
- Nie przejmuj si臋 tym - pociesza j膮 m膮偶 - Pami臋tasz, mam drugie spodnie do tego garnituru.
- Tak, na szcz臋艣cie! - m贸wi 偶ona wycieraj膮c 艂zy - Dzi臋ki temu mog艂am naszy膰 艂at臋.

Jedzie sobie m艂ode ma艂偶e艅stwo...

Jedzie sobie m艂ode ma艂偶e艅stwo samochodem. Przeje偶d偶aj膮 obok "tir贸wek". 呕ona pyta:
- Kochanie, co tu robi膮 te panie i to tak ubrane?
- Robi膮 ludziom przyjemno艣ci za pieni膮dze.
- A du偶o mo偶na na tym zarobi膰
- Oj, bardzo du偶o, kochanie.
- To mo偶e i ja bym stan臋艂a? W ko艅cu dopiero co si臋 dorabiamy, auto na sp艂acie, a czasy takie niepewne...
M膮偶 unosi brwi ze zdziwienia:
- No, jak ty nie masz nic przeciwko, to ja te偶 si臋 zgadzam.
- A co musz臋 zrobi膰? - pyta 偶ona.
- Sta艅 tu, ja stan臋 100 metr贸w dalej. Jak podjedzie klient to powiedz "st贸wa" i r贸b co trzeba. W razie w膮tpliwo艣ci m贸w, 偶e musisz porozmawia膰 z menad偶erem i przybiegnij do mnie.
- Ok.
呕ona staje, stoi 5 min. Zatrzymuje si臋 samoch贸d. 呕ona podchodzi, a kierowca pyta:
- Ile?
- St贸wa.
- Ale ja mam tylko siedem dych.
- Pan poczeka, musz臋 porozmawia膰 z menad偶erem.
呕ona biegnie do m臋偶a i pyta:
- J贸zek, ale on m贸wi, 偶e ma tylko 70. Zrobi膰 to?
- Nie kochanie, nie mo偶emy od razu robi膰 zni偶ek. Powiedz mu, 偶e za 70 to mu we藕miesz do r臋ki.
呕ona biegnie z powrotem i m贸wi, 偶e zrobi r臋k膮 za siedem dych. Go艣膰 si臋 zgadza, wyci膮ga interes... oczom 偶ony ukazuje si臋 instrument d艂ugi a偶 do kolan klienta. 呕ona wytrzeszcza oczy i m贸wi:
- Musz臋 porozmawia膰 z menad偶erem.
Biegnie zdyszana do m臋偶a i wo艂a:
- J贸zek, nie b膮d藕 艣winia, po偶ycz mu te trzy dychy!

-Stary - jakbym sie przespal...

-Stary - jakbym sie przespal z
Twoja zona to bylibysmy szwagry
czy swaty?
- Bylibysmy kwita.

Ma艂偶e艅stwo to bardzo...

Ma艂偶e艅stwo to bardzo sprawiedliwe urz膮dzenie: 偶ona musi codziennie gotowa膰, m膮偶 musi codziennie je艣膰.

By艂 sobie facet, kt贸ry...

By艂 sobie facet, kt贸ry w艂a艣nie przeszed艂 ci臋偶ki rozw贸d z 偶on膮. Pewnego dnia znalaz艂 lamp臋 z d偶inem.
D偶in wyszed艂 i powiedzia艂:
- Witaj, panie. Spe艂ni臋 twoje trzy 偶yczenia, ale czegokolwiek sobie za偶yczysz, twoja 偶ona dostanie podw贸jnie.
Nie bardzo si臋 to mu spodoba艂o, ale skorzysta艂 z okazji.
Poda艂 pierwsze 偶yczenie:
- D偶inie, chc臋 mie膰 dom na Hawajach.
Fruu. Dosta艂 dom, a jego 偶ona dwa.
Nie uszcz臋艣liwi艂o go to, ale poda艂 drugie 偶yczenie:
- D偶inie, chc臋 dwa biliony dolar贸w.
Fruu. Dosta艂 2 biliony, a jego 偶ona 4.
Jak dot膮d facet nie by艂 zbyt szcz臋艣liwy.
D偶in m贸wi:
- Zosta艂o ci jeszcze jedno 偶yczenie. I przypominam ci, cokolwiek sobie za偶yczysz, twoja 偶ona dostanie podw贸jnie.
- Taa, wiem, wiem.
Facet my艣li naprawd臋 mocno i wreszcie wykrzykuje:
- Mam! D偶inie, pobij mnie i zostaw w p贸艂 偶ywego!

Podczas nocy po艣lubnej...

Podczas nocy po艣lubnej m艂ody ma艂偶onek po wej艣ciu do 艂贸偶ka odwr贸ci艂 si臋 ty艂em do 偶ony i u艂o偶y艂 do snu.
- Wiesz - m贸wi 偶ona - a moja mama to mnie zawsze przed snem troch臋 popie艣ci艂a...
- No, przecie偶 nie b臋d臋 w 艣rodku nocy po twoja mam臋 lecia艂...

Dw贸ch Anglik贸w w 艣rednim...

Dw贸ch Anglik贸w w 艣rednim wieku gra w golfa. w pewnej chwili obok pola golfowego przechodzi kondukt 偶a艂obny. Jeden z graj膮cych odk艂ada kij i zdejmuje czapk臋.
- C贸偶 to - dziwi si臋 drugi - przerywa pan gr臋?
- Prosz臋 mi wybaczy膰, ale, b膮d藕 co b膮d藕, byli艣my 25 lat ma艂偶e艅stwem.

Od wielu miesi臋cy patrzy艂a...

Od wielu miesi臋cy patrzy艂a jak si臋 m臋czy. Codziennie do p贸藕na przesiadywa艂 w gara偶u. Podziwia艂a go za jego cierpliwo艣膰 - nigdy si臋 nie skar偶y艂, a wr臋cz stara艂 si臋 zawsze wygl膮da膰 na zadowolonego z siebie i swojego samochodu. Ale jej kobieca intuicja podpowiada艂a, 偶e to wszystko jest wymuszone i sztuczne.
Wydawa艂o jej si臋, 偶e patrzy z zazdro艣ci膮 na s膮siad贸w i znajomych je偶d偶膮cych autami z salonu, siedz膮cych wieczorami przy grillu z rodzin膮... gdy on zn贸w rozbiera艂 silnik...
Pewnej nocy, gdy pracowa艂 do p贸藕na w gara偶u podj臋艂a ostateczn膮 decyzj臋... Wszystko mia艂a dok艂adnie zaplanowane. Okazja pojawi艂a si臋, gdy wyjecha艂 na par臋 dni na delegacj臋, s艂u偶bowym samochodem. W jeden dzie艅 za艂atwi艂a kredyt
w banku i wizyt臋 u dealera. Na drugi zam贸wi艂a lawet臋. Teraz pozosta艂o tylko czeka膰... a w gara偶u... taki nowiutki... b艂yszcz膮cy... musi mu si臋 spodoba膰... Gdy przyjecha艂 zaprowadzi艂a go przed gara偶, uroczystym ruchem otworzy艂a drzwi...
- Gdzie m贸j zabytkowy ford mustang....... - j臋kn膮艂 tylko.
- Nooo... na z艂omie, tam gdzie jego miejsce, ju偶 nie b臋dzie ci臋 denerwowa膰, cieszysz si臋 kochanie??
Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do k贸艂 zd膮偶y艂a resztk膮 艣wiadomo艣ci pomy艣le膰 "A mo偶e VW golf to nie by艂 dobry wyb贸r... mo偶e toyota...".
Pozosta艂ych dwudziestu sze艣ciu ju偶 nie czu艂a...

Noc po艣lubna. Pan m艂ody...

Noc po艣lubna. Pan m艂ody stan膮艂 w oknie i wzdycha. W ko艅cu panna m艂oda pyta, co si臋 dzieje.
A on na to:
- M贸wi膮, 偶e noc po艣lubna jest taka pi臋kna, a tu leje i leje...