Kowalski pyta koleg─Ö:...

Kowalski pyta koleg─Ö:
- Czy twoja ┼╝ona jest brunetk─ů, czy blondynk─ů?
- Trudno powiedzieć. Dwie godziny temu poszła do fryzjera i jeszcze nie
wróciła.

- Idziesz z psem na spacer...

- Idziesz z psem na spacer i bierzesz ze sob─ů tyle pieni─Ödzy! Po co ci one? - pyta ┼╝ona.
- Na wszelki wypadek! - odpowiada m─ů┼╝.
- Na wszelki wypadek to i ksi─ůdz te┼╝ ma! - mruczy ┼╝ona.

- Chcia┼ébym mie─ç dzi┼Ť...

- Chcia┼ébym mie─ç dzi┼Ť te pieni─ůdze, kt├│re przepu┼Ťci┼éem w towarzystwie pi─Öknych kobiet
- A co być z nimi teraz zrobił?
- Jak to co? Mało jest teraz pięknych kobiet?

Blondynka wraca z pracy. ...

Blondynka wraca z pracy.
Czeka na ni─ů m─ů┼╝ z kolacj─ů.
Blondynka pyta si─Ö:
- co to za okazja?
A m─ů┼╝ na to:
- te┼Ťciowa umar┼éa.

Mężczyzna około 40-tki...

M─Ö┼╝czyzna oko┼éo 40-tki pomyka┼é szos─ů w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy ju┼╝ dwukrotnie przekroczy┼é dozwolona pr─Ödko┼Ť─ç we wstecznym lusterku zobaczy┼é charakterystyczne czerwono-niebieskie migaj─ůce ┼Ťwiate┼éka. Pewien mocy swojego
samochodu ostro przyspieszy┼é, ale w├│z policyjny nie dawa┼é za wygran─ů. Po chwili zda┼é sobie jednak spraw─Ö, ┼╝e w ten spos├│b mo┼╝e przysporzy─ç sobie wielu k┼éopot├│w i zjecha┼é na pobocze. Policjant podszed┼é do niego, bez s┼éowa sprawdzi┼é prawo
jazdy i powiedział:
- To by┼é dla mnie d┼éugi dzie┼ä, zbli┼╝a si─Ö koniec mojej zmiany, na dodatek jest pi─ůtek trzynastego. Mam do┼Ť─ç papierkowej roboty, wiec je┼Ťli znajdzie pan jakie┼Ť dobre wyt┼éumaczenie na swoja ucieczk─Ö, pozwol─Ö panu odjecha─ç bez mandatu. M─Ö┼╝czyzna pomy┼Ťla┼é chwilk─Ö i powiedzia┼é:
- W zesz┼éym tygodniu moja ┼╝ona zostawi┼éa mnie dla jakiego┼Ť policjanta. Ba┼éem si─Ö, ┼╝e chcia┼é mi j─ů pan odda─ç.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant.

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy...

Wielki, ogromny, wielopi─Ötrowy supermarket, w kt├│rym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawc─Ö, daj─ůc mu jeden dzie┼ä okresu pr├│bnego ┼╝eby go przetestowa─ç.
Po zamkni─Öciu wzywa szef nowego sprzedawc─Ö do biura:
- No to ile dzi┼Ť zrobi┼é pan transakcji? - pyta sprzedawc─Ö.
- Jedn─ů, szefie.
- Co? Jedn─ů?! Nasi sprzedawcy maj─ů ┼Ťrednio od sze┼Ť─çdziesi─Öciu do siedemdziesi─Öciu transakcji w ci─ůgu dnia! Co pan robi┼é przez ca┼éy dzie┼ä? A w┼éa┼Ťciwie to ile pan utargowa┼é?
- Trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy dolar├│w.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesi─ůt tysi─Öcy? Na Boga, co pan sprzeda┼é?!
- No, na pocz─ůtku sprzeda┼éem ma┼éy haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesi─ůt tysi─Öcy?
- Potem przekona┼éem klienta ┼╝eby wzi─ů┼é jeszcze ┼Ťredni i du┼╝y haczyk. Nast─Öpnie przekona┼éem go, ┼╝e powinien wzi─ů─ç jeszcze ┼╝y┼ék─Ö. Sprzeda┼éem mu trzy rodzaje: cienk─ů, ┼Ťredni─ů i grub─ů. Wdali┼Ťmy si─Ö w rozmow─Ö. Spyta┼éem gdzie b─Ödzie ┼éowi─ç. Powiedzia┼é, ┼╝e na Missouri, dwadzie┼Ťcia mil na p├│┼énoc. W zwi─ůzku z tym sprzeda┼éem mu jeszcze porz─ůdn─ů wiatr├│wk─Ö, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, poniewa┼╝ tam mocno wieje. Przekona┼éem go, ┼╝e na brzegu ryby nie bior─ů, no i tak poszli┼Ťmy wybra─ç ┼é├│d┼║ motorow─ů. Spyta┼éem go jakie ma auto i wydusi┼éem z niego, ┼╝e do┼Ť─ç ma┼ée aby odwie┼║─ç ┼é├│d┼║, w zwi─ůzku z czym sprzeda┼éem mu przyczep─Ö.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...

M─ů┼╝ postanowi┼é zrobi─ç...

M─ů┼╝ postanowi┼é zrobi─ç niespodziank─Ö i odwiedzi─ç ┼╝on─Ö przebywaj─ůc─ů od tygodnia na delegacji.
Przyjecha┼é wyposzczony, wi─Öc od razu wzi─ů┼é j─ů do ┼é├│┼╝ka, seks urozmaicony, orgazm nieunikniony, fina┼é!
Nagle zza ┼Ťciany:
- k***a, ciszej tam! Przez was ju┼╝ pi─ůt─ů noc nie mo┼╝na zasn─ů─ç!

Stoi wkurzony na maksa...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Co znaczy słowo "konsternacja"...

Co znaczy słowo "konsternacja" ? pyta żona męża.
- Widzisz....wyobra┼║ sobie, ┼╝e wracasz wcze┼Ťniej z odwiedzin u mamy i...zastajesz mnie w ┼é├│┼╝ku z Twoj─ů kole┼╝ank─ů Ank─ů (nasza s─ůsiadka). Wchodzisz...i....konsternacja.
- ahaaaaa....po chwili namys┼éu odpowiada ┼╝ona. Hmmmm... rozuuumiem. Czyli, to tak samo, jakby┼Ť Ty wr├│ci┼é wczesniej z delegacji, wchodzisz, a tu ja z Piotrkiem (kolega m─Ö┼╝a) baraszkujemy sobie. I to w┼éa┼Ťnie jest konsternacja, prawda ?
- Nie, nie - odpowiada małżonek - nie rozróżniasz moja miła dwóch pojęć : konsternacji od kur....stwa.