Lasem idzie brudny, ha艂a艣liwie...

Lasem idzie brudny, ha艂a艣liwie i chamsko zachowuj膮cy si臋 dzik. Po drodze depcze wszystkie kwiatki, kopie napotkane zwierz臋ta. Wreszcie trafi艂 na polank臋. Na 艣rodku polanki stoi 艂adniutki, czy艣ciutki domek. Dzik wchodzi na werand臋, racicami bezczelnie wali w drzwi. Otwiera mu Mama Kubusia Puchatka. Dzik na to zacharcza艂:
- Jest Kubu艣?
- Nie ma. Ale mo偶e co艣 mu przekaza膰?
- To prosz臋 mu powiedzie膰, 偶e prosiaczek wyszed艂 z wojska...

Irlandczyk, Polak i Rosjanin...

Irlandczyk, Polak i Rosjanin pracowali na wysoko艣ciowcu. Zaczynaj膮 drugie 艣niadanie. Odpakowuj膮 swoje kanapki i...
- Kurcze, znowu kanapka z szynk膮 - skar偶y si臋 Irlandczyk - Ca艂y miesi膮c kanapki z szynk膮. Je偶eli jeszcze raz dostane kanapki z szynk膮, to skocze!
- W mord臋 - m贸wi Polak - Znowu w臋dzone udko kurczaka. Codziennie musz臋 je艣膰 udko kurczaka! Je偶eli jeszcze raz dostane udko kurczaka to skocze!
- M贸j Boh - wzdycha Rosjanin - Znowu chleb z kie艂bas膮. Dzie艅 w dzie艅 chleb z kie艂bas膮. Je偶eli jeszcze raz na drugie 艣niadanie dostane chleb z kie艂bas膮, to skocze!
Nast臋pnego dnia wszyscy trzej otwieraj膮 swoje pude艂ka na drugie 艣niadanie... i skacz膮 po kolei.
Na pogrzebie wdowy rozpaczaj膮.
- Jejku, je偶eli wiedzia艂abym, 偶e nie lubi szynki, nie dawa艂abym my takich kanapek - biadoli Irlandka
- Gdybym tylko wiedzia艂a - j臋czy Polka - Nigdy wi臋cej nie da艂abym mu kurczaka...
Oczy wszystkich zwracaj膮 si臋 na Rosjank臋.
- Nu, szto偶 - wzrusza ramionami kobieta - Andriej sam sobie robi艂 kanapki...

Do prezydenta Rosji przyszed艂...

Do prezydenta Rosji przyszed艂 fryzjer. Strzy偶e go i zagaduje, w ka偶dym zdaniu wymieniaj膮c s艂owo "Czeczenia". Putin najpierw pr贸buje ignorowa膰 gadanie, ale wkr贸tce staje si臋 ono niezno艣ne. - Panie, jeste艣 pan z Czeczenii? Masz tam kogo艣 bliskiego? Co艣 pana wi膮偶e z Czeczeni膮? - pyta zdenerwowany.
- Absolutnie nie - grzecznie odpowiada fryzjer.
- To dlaczego w k贸艂ko m贸wisz pan o Czeczenii?
- Bo za ka偶dym razem, gdy wymawiam s艂owo "Czeczenia", w艂osy staj膮 panu d臋ba, a to bardzo u艂atwia strzy偶enie...

Na ulicy:...

Na ulicy:
- Kolego!
- Nie jestem twoim koleg膮!
- Obywatelu!
- Obywatel to by艂 za komuny, co to za zwrot!
- Go艣ciu!
- Czy nie umiesz si臋 poprawnie zwr贸ci膰?!
- Szanowny panie!
- No w ko艅cu czego艣 si臋 nauczy艂e艣! S艂ucham?
- Czy szanowny pan widzi tamtego motocyklist臋, kt贸ry w艂a艣nie odje偶d偶a?
- Widz臋. Co to ma do rzeczy?
- Gdy jeszcze byli艣my przy koledze, szanowny panie, ten motocyklista wyj膮艂 szanownemu panu laptopa z teczki....

p艂yn膮 sobie dwa 艣ledzie....

p艂yn膮 sobie dwa 艣ledzie. jeden zasmucony, zamy艣lony, jaki艣 nie sw贸j. drugi
pyta, ej, a co ci si臋 sta艂o? co艣 nie tak z tob膮? pierwszy westchn膮艂 i m贸wi,
wiesz bo ja takie wielkie marzenie mam. jakie? pyta drugi, na co pierwszy
odpowiada, wiesz, tak straaasznie chcia艂bym mie膰 d艂ugie w艂osy, marz臋 o tym obsesyjnie!!! drugi 艣led藕 pyta ale po co ci d艂ugie w艂osy? na co pierwszy z rozmarzonym wzrokiem i b艂ogim u艣miechem odpowiada: no tak bym je sobie za uszy zak艂ada艂...

Z ostatniej chwili: "Saddam...

Z ostatniej chwili: "Saddam Husajn prawdopodobnie nie zgin膮艂 we wczorajszym bombardowaniu Bagdadu. W艣r贸d jego sobowt贸r贸w zapanowala panika, bo chodzi pog艂oska, 偶e urwa艂o mu nog臋..."

Jedzie Natasza z lejtnantem...

Jedzie Natasza z lejtnantem w jednym przedziale. Porucznik czyta Prawd臋, Natasza bezskutecznie usi艂uje zwr贸ci膰 na siebie jego uwag臋:
- Tawariszcz lejtnant, jak nazywa si臋 kamie艅 w pa艅skim pier艣cionku?
- Ech, Nataszko... jako艣 mi si臋 dzi艣 nie chce...