#it
emu
hit
psy
syn

M艂ody agronom kaza艂 na...

M艂ody agronom kaza艂 na swoje urodziny zabi膰 艣wini臋. Ch艂op t艂umaczy mu:
- Niestety, nie mo偶emy zabi膰, bo si臋 prosi.
- Cho膰by si臋 i na kolanach prosi艂a - macie j膮 zabi膰!

Para odpoczywa w 艂贸偶ku...

Para odpoczywa w 艂贸偶ku po kilkugodzinnych zabawach... On:
- Wiesz... Tak mi dobrze! Chcia艂bym, 偶eby tak by艂o zawsze.
- I ja te偶...
- Wiesz, wydaje mi si臋, 偶e powinni艣my si臋 zastanowi膰 nad zacie艣nieniem naszej znajomo艣ci...
- M贸wisz powa偶nie, kochany?
Kr贸tka przerwa. On:
- No... Chod藕, zrobimy sobie wsp贸lne zdj臋cie na nasz膮-klas臋...

Do Biura Informacji Turystyczn...

Do Biura Informacji Turystycznej wchodzi wczasowicz i pyta:
- Co warto obejrze膰 w tym mie艣cie?
- Po po艂udniu w telewizji b臋dzie fajny mecz.

GDY BRAK GRABARZA...

GDY BRAK GRABARZA

Na wichurze niedaleczko poza stolic膮, zmar艂o si臋 jednemu ch艂opinie. W parafii rejwach si臋 zrobi艂, bo stanowisko grabarza nieobsadzone i komu teraz pogrzeba膰 denata? Ksi臋偶ulo uradzi艂 pospo艂u z op艂akuj膮c膮 famili膮, 偶e trzeba si臋 spieszy膰, bo spiekota sprawi, 偶e procesy naturalne towarzysz膮ce zew艂okowi mog膮 uprzykrzy膰 偶ycie ca艂ej wsi. Stan臋艂o na tym, 偶e najmie si臋 miejscowe malinowe nosy, co by dolink臋 zrobili, trumn臋 przenie艣li i j膮 potem zasypali... Wzi臋艂y si臋 by艂y chopy do roboty...
Uroczysto艣膰 pogrzebowa. Zewsz膮d chlipanie zrozpaczonych i ksi臋dzowe mod艂y. Raz po raz nabo偶ny nastr贸j psuje owocowy fetor p艂yn膮cy z paszcz 偶ulowych - w ko艅cu trzeba si臋 uodparnia膰, by ludzkie nieszcz臋艣cie nie bola艂o - i 艣miech czterech raczkuj膮cych "grabarzy" (uodpornienie dzia艂a jak si臋 masz). 艢miech to du偶o powiedziane? Czterog艂os starych emaliowanych gar贸w lec膮cych po schodach. Ksi膮dz nie wytrzyma艂 i kiedy s膮czony przez 偶ul贸w ekstrakt owocowy zacz膮艂 zabija膰 ich w艂a艣ciwo艣ci motoryczne, a wzmaga艂 rubaszny rechot przetykany nast膮 ku**膮 maci膮, podszed艂 do pijackich hien i rzek艂:
- Panowie, tak nie mo偶na, tu ludzie p艂acz膮, cierpi膮, szanujcie偶 to...
Na to grabarzowy MCR z cwaniackim wyj臋ciem dymi膮cego peta, z bezz臋bnej paszcz臋ki:
- Jak ksi膮dz... hyyyp... da po dychu... hyyyp, to jeszcze p艂aka膰 b臋dziem...

Wczesny ranek, do drzwi...

Wczesny ranek, do drzwi pewnego mieszkania kto艣 ostro si臋 dobija.
Zaspany w艂a艣ciciel mieszkania zrywa si臋 na r贸wne nogi, biegnie do 艂azienki, zak艂ada cokolwiek i czem pr臋dzej do drzwi.
Otwiera, przeciera zaspane oczy, a tam... listonosz.
Ten zmierzy艂 wzrokiem wp贸艂 przytomnego go艣cia i pada na ziemie 艣miej膮c si臋 do 艂ez.
W艂a艣ciciel na niego patrzy ze zdziwieniem i m贸wi:
- Panie co艣 pan, rano mnie budzisz a teraz jak idiota si臋 艣miejesz! O co chodzi?
Listonosz nadal na ziemi, ze 艣miechu oddechu nie mo偶e z艂apa膰.
Wk..ny facet nie wytrzyma艂:
- Panie o co chodzi, bo zaraz strace cieprliwo艣膰!
Listonosz wstaje i ze 艂zami w oczach:
- Jeszcze nigdy nie widzia艂em, 偶eby kto艣 zapi膮艂 szlafrok na dwa guziki i jajo!

By艂em odci臋ty od netu...

By艂em odci臋ty od netu przez kilka ostatnich godzin. Nareszcie sko艅czy艂em studia, o偶eni艂em si臋, straci艂em troch臋 na wadze, przeczyta艂em 15 ksi膮偶ek i wzi膮艂em prysznic.