emu
psy
syn

Ostatnio byłam na weselu....

Ostatnio by┼éam na weselu. Nareszcie nadszed┼é moment, w kt├│rym Panna M┼éoda rzuca bukiet. R├│wnie┼╝ ustawi┼éam si─Ö za dziewczyn─ů. Oczywi┼Ťcie by┼éa te┼╝ konkurencja. Wszyscy zacz─Öli chodzi─ç w k├│┼éko, Panna rzuci┼éa bukiet, kt├│ry z┼éapa┼éam ja. Po kilku sekundach podbieg┼éa do mnie ciotka, spoliczkowa┼éa mnie, przechwyci┼éa bukiet, po czym zwyci─Ösko go unios┼éa ┼Ťmiej─ůc si─Ö... YAFUD

ODPOWIEDZIALNE PRACOWNICE...

ODPOWIEDZIALNE PRACOWNICE

Dwie kole┼╝anki w fabryce stoj─ů przy du┼╝ej niszczarce, miel─ů stosy jakich┼Ť starych papierzysk. W pewnym momencie jaki┼Ť zgrzyt s┼éycha─ç.
[k1] - Ej, a mo┼╝e by jednak te zszywki wypina─ç z tego albo co┼Ť?
[k2] - Czemu? My┼Ťlisz, ┼╝e co┼Ť si─Ö mo┼╝e z tym ustrojstwem sta─ç? To┼╝ ta niszczara jak ruski traktor jest przecie┼╝.
[k1] - No niby tak, ale to na makulatur─Ö idzie przecie┼╝. A jak z tego papier toaletowy zrobi─ů, to kto┼Ť sobie tymi zszywkami dup─Ö porysuje.

KARTA...

KARTA

Kolega, skrzypek, na ka┼╝dym naszym koncercie w przerwach ┼éazi z aparatem (Sony Cybershot) i "wali foty" jak naj─Öty. Ostatnio w przerwie pytam Go, jak─ů ma kart─Ö w aparacie, bo bym, mo┼╝e od razu na lapcia mojego zwali┼é te wypocinki. Odpowiada - Jeden giga.
No ale jaki masz rodzaj karty, pytam.
A MasterCard chyba, odpowiada.

Ust─ůpi┼éam dzi┼Ť staruszce...

Ust─ůpi┼éam dzi┼Ť staruszce miejsca w przepe┼énionym poci─ůgu. Ta zrobi┼éa mi przy wszystkich awantur─Ö, ┼╝e za d┼éugo musia┼éa czeka─ç. YAFUD

A WY OTKUDA?...

A WY OTKUDA?

Historia ta zdarzy┼éa si─Ö w latach 70 koledze mojego ojca. Rzeczony kolega by┼é paleontologiem. W tym czasie naukowcy z demolud├│w je┼║dzili za dinozaurami do Mongolii - tanio, "s┼éuszny" kraj i sporo ciekawych ko┼Ťci w ziemi.
┼╗y┼éo si─Ö dobrze. Wstawa┼éo si─Ö, pracowa┼éo si─Ö, ile si─Ö chcia┼éo, potem pi┼éo si─Ö, ile si─Ö mog┼éo, a potem spa┼éo si─Ö ile wlaz┼éo. Dlatego te┼╝ pewnego dnia ├│w kolega, kiedy pr├│bowano go obudzi─ç potrz─ůsaniem za rami─Ö, obruszy┼é si─Ö z oburzeniem i pr├│bowa┼é zasn─ů─ç dalej. Potrz─ůsanie jednak powt├│rzy┼éo si─Ö, dlatego zdecydowa┼é si─Ö obr├│ci─ç g┼éow─Ö i otworzy─ç jedno oko...
W samym ┼Ťrodku Mongolii, w pasterskiej jurcie budzi┼é go radziecki pu┼ékownik. Widz─ůc, ┼╝e budzony przytomnieje, wojskowy zada┼é rzeczowe pytanie:
- Wy otkuda? (sk─ůd jeste┼Ťcie?)
Kolega my┼Ťli sobie: "sojusznik nie sojusznik, ale nie jeste┼Ťmy w Zwi─ůzku tylko w Mongolii, co on sobie my┼Ťli?" - i odpowiedzia┼é:
- A wy otkuda?! (a wy sk─ůd jeste┼Ťcie?!)
Pułkownik niezrażony, spokojnie mówi:
- Idi sa mnoj (id┼║ ze mn─ů).
Wyszli przed jurt─Ö, pu┼ékownik pokazuje r─Ök─ů w jakim┼Ť kierunku i m├│wi:
- My otsiuda. A wy otkuda? (My jeste┼Ťmy stamt─ůd. A wy sk─ůd?)

A teraz prosz─Ö si─Ö zastanowi─ç, jaka by┼éa mina i odpowied┼║ kolegi, kiedy pod─ů┼╝y┼é wzrokiem w kierunku wskazanym przez pu┼ékownika i zobaczy┼é tak na oko batalion pancerny...

Dzi┼Ť zapyta┼éam moje dzieci...

Dzi┼Ť zapyta┼éam moje dzieci jak bardzo mnie kochaj─ů. M├│j siedmioletni Syn: " bardzo, bardzo, bardzo Ci─Ö kocham mamusiu!!!" M├│j szesnastoletni syn: "Mo┼╝esz zamkn─ů─ç okno bo mi zimno?" YAFUD

NAJWA┼╗NIEJSZY JEST TRENING...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Zacz─ů┼éem now─ů prac─Ö,...

Zacz─ů┼éem now─ů prac─Ö, wszystko pi─Öknie, dosta┼éem te┼╝ s┼éu┼╝bow─ů kom├│rk─Ö - stary telefon szefa. Wczoraj wieczorem nudzi┼éo mi si─Ö i zacz─ů┼éem w niej "grzeba─ç". A tam szok - nagie fotki jego i jego ┼╝ony. G┼éupio mi teraz w oczy mu spojrze─ç bo w pami─Öci mam jego zaro┼Ťni─Ötego penisa. YAFUD

CHODZĄCY ROZKŁAD JAZDY...

CHODZĄCY ROZKŁAD JAZDY

Znajomy mojego taty jecha┼é poci─ůgiem w delegacj─Ö do Szczytna. Siedzi sobie w pu┼Ťciutkim przedziale, poci─ůg rusza. Luz... Lecz nie dane mu by┼éo d┼éugo si─Ö cieszy─ç spokojem. Wpadaj─ů dwie... a jak┼╝e, babcie. Taszcz─ů jakie┼Ť wie┼äce, siadaj─ů zajmuj─ůc 4 miejsca, co┼Ť tam szepc─ů, ┼╝e ledwie zd─ů┼╝y┼éy i w og├│le. Po chwili pytaj─ů wspomnianego s─ůsiada z przedzia┼éu:
- Ten poci─ůg jedzie do Krakowa?
- Nie, do Szczytna.
- Jak to? Na pewno???
- Jasne, prosz─Ö spojrze─ç na m├│j bilet - faktycznie jak byk stoi napisane "stacja docelowa: Szczytno".
Babcie w panik─Ö, ┼╝e maj─ů jakie┼Ť spotkanie, ┼╝e musz─ů zd─ů┼╝y─ç...
- Dobrze prosz─Ö si─Ö nie martwi─ç, trzeba wysi─ů┼Ť─ç na nast─Öpnej stacji, wr├│ci─ç na Warszaw─Ö Wschodni─ů i pojecha─ç nast─Öpnym do Krakowa.
Babinki wylewaj─ů si─Ö w podzi─Ökowaniach, facet jeszcze pom├│g┼é im wysi─ů┼Ť─ç i wraca zadowolony do przedzia┼éu. Po wyje┼║dzie z Wawy przychodzi kanar. Wiadomo bilet prosz─Ö i jak zawsze... Jednak nie tym razem. Tak patrzy jako┼Ť dziwnie na faceta i m├│wi:
- Panie, pan zgłupiał? Do Krakowa pan jedzie na bilecie do Szczytna??

HIPHOP PO POLSKU...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.