#it
emu
psy
syn

Pewien ┼╝onaty facet,...

Pewien ┼╝onaty facet, przez kilka lat mia┼é kochank─Ö, W┼éoszk─Ö. Pewnej nocy o┼Ťwiadczy┼éa mu, ┼╝e jest w ci─ů┼╝y.
On, nie chc─ůc zrujnowa─ç swojej reputacji i ma┼é┼╝e┼ästwa, da┼é jej spor─ů sum─Ö pieni─Ödzy, aby wyjecha┼éa do W┼éoch i tam urodzi┼éa dziecko, aby unikn─ů─ç skandalu. Zaproponowa┼é r├│wnie┼╝ p┼éacenie aliment├│w do 18 roku ┼╝ycia na dziecko.
Ona się zgodziła, ale spytała:
- Jak mam przes┼éa─ç ci wiadomo┼Ť─ç, kiedy dziecko si─Ö urodzi?
- Aby utrzyma─ç wszystko w sekrecie, wy┼Ťlij mi poczt├│wk─Ö na m├│j adres domowy, z jednym tylko s┼éowem: "spaghetti", wtenczas zaczn─Ö s┼éa─ç Ci alimenty na utrzymanie dziecka.
I wyjechała.
Po oko┼éo 9 miesi─ůcach facet wieczorem wraca do domu z pracy, a tu ┼╝ona m├│wi:
- Dosta┼ée┼Ť jak─ů┼Ť bardzo dziwn─ů kartk─Ö pocztow─ů, nic nie rozumiem co to za kartka.
Ma┼╝ na to:
- Daj mi t─Ö kartk─Ö, zobacz─Ö co to?
┼╗ona da┼éa m─Ö┼╝owi kartk─Ö bacznie go obserwuj─ůc. M─ů┼╝ zacz─ů┼é czyta─ç poczt├│wk─Ö, zblad┼é jak ┼Ťciana i... zemdla┼é.
Na kartce było napisane:
"Spaghetti, spaghetti, spaghetti, spaghetti, spaghetti. Trzy porcje z kulkami mi─Ösnymi, dwie bez. Wy┼Ťlij wi─Öcej sosu!"

Rozmowa w pracy: ...

Rozmowa w pracy:
- Moja żona jest cudowna. Wieczorem, gdy wracam z pracy, ona całuje mnie, pomaga się rozebrać, zdejmuje mi buty, zakłada kapcie i gumowe rękawiczki.
- A po co gumowe r─Ökawiczki?
- Żeby wygodniej się myło naczynia.

Małżeństwo zaplanowało...

Ma┼é┼╝e┼ästwo zaplanowa┼éo sobie wieczorne wyj┼Ťcie. A ┼╝e byli niezwykle ostro┼╝ni w┼é─ůczyli nocne o┼Ťwietlenie, ustawili automatyczn─ů sekretark─Ö, przykryli klatk─Ö z papug─ů i zamkn─Öli kotk─Ö w piwnicy. Nast─Öpnie zadzwonili po taks├│wk─Ö. Para postanowi┼éa poczeka─ç na taks├│wk─Ö przed domem. Otworzyli drzwi by wyj┼Ť─ç z domu. Tymczasem kotka wylaz┼éa z piwnicy przez uchylone okno i tylko czeka┼éa na otwarcie drzwi, by w┼Ťlizn─ů─ç si─Ö do mieszkania. Nie chc─ůc, by kotka buszowa┼éa po domu, m─ů┼╝ wr├│ci┼é do ┼Ťrodka. Zwierzak wbieg┼é po schodach na g├│r─Ö, m─Ö┼╝czyzna pobieg┼é za nim. Kobieta wsiad┼éa do taks├│wki, kt├│ra w┼éa┼Ťnie nadjecha┼éa. Nie chc─ůc, by kierowca domy┼Ťli┼é si─Ö, ┼╝e dom b─Ödzie pusty i bez opieki, wyja┼Ťni┼éa ┼╝e m─ů┼╝ w┼éa┼Ťnie m├│wi "dobranoc" jej matce i za chwil─Ö zejdzie.
Kilka minut p├│┼║niej m─ů┼╝ wsiad┼é, a kierowca przekr─Öci┼é kluczyk w stacyjce. Tymczasem m─ů┼╝ zacz─ů┼é si─Ö usprawiedliwia─ç:
- Przepraszam, ┼╝e zaj─Ö┼éo mi to tyle czasu, ale ta wredna suka najpierw schowa┼éa si─Ö pod ┼é├│┼╝kiem. Szturcha┼éem j─ů par─Ö minut wieszakiem spieprzy┼éa do ┼éazienki i wcisn─Ö┼éa si─Ö pod wann─Ö i jak dosta┼éa z buta to wreszcie wylaz┼éa! Potem zawin─ů┼éem j─ů w koc, ┼╝eby mnie nie podrapa┼éa i zwlok┼éem jej t┼éust─ů dup─Ö po schodach i wrzuci┼éem z powrotem do piwnicy!

- Kochanie, wyczy┼Ťci┼éa┼Ť...

- Kochanie, wyczy┼Ťci┼éa┼Ť mi p┼éaszcz?
- Taak
- A garnitur?
- Taak
- A buty?
- Cooooo, to one te┼╝ maja kieszenie?

Pewien facet, troch─Ö...

Pewien facet, troch─Ö ju┼╝ starszy, zaczyna┼é mie─ç zaniki pami─Öci. Kiedy┼Ť na spotkaniu z przyjaci├│┼émi u niego w domu zacz─ů┼é opowiada─ç, ┼╝e teraz leczy si─Ö u takiego dobrego lekarza, na to go┼Ťcie, ┼╝e te┼╝ by chcieli i jak si─Ö ten lekarz nazywa:
- No w┼éa┼Ťnie mia┼éem na ko┼äcu j─Özyka... Pami─Ötacie mo┼╝e, by┼é taki grecki poeta, w staro┼╝ytno┼Ťci, taki ┼Ťlepy...
- No był, Homer. To co, ten lekarz ma na nazwisko Homer?
- Nie, nie! On napisa┼é tak─ů epopej─Ö, o tym jak Grecy si─Ö t┼éukli pod takim miastem w staro┼╝ytno┼Ťci, kt├│re pr├│bowali zdoby─ç...
- No tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz si─Ö jako┼Ť podobnie nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
- Nie, nie, nie! Tam był taki wódz, tych, no, Greków, taki główny...
- Agamemnon?
- O o o! No i on miał brata...
- Menelaosa. Ale co to ma wsp├│lnego z lekarzem??!!?
- Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę.
- Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa si─Ö Parys?
- Nieeeee! Nie! Ta ┼╝ona, co on j─ů uprowadzi┼é, to jak mia┼éa na imi─Ö?
- Helena.
- No w┼éa┼Ťnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa - wo┼éa do ┼╝ony w kuchni - jak si─Ö nazywa ten m├│j lekarz????

┼╗ona wraca do domu zm─Öczona...

┼╗ona wraca do domu zm─Öczona po d┼éugim dniu pracy i zastaje m─Ö┼╝a w ┼é├│┼╝ku ze swoj─ů dobr─ů przyjaci├│┼ék─ů. Mocno zaskoczona pyta:
- I co teraz masz zamiar zrobi─ç?
M─ů┼╝ przerywa akcj─Ö i ca┼ékiem spokojnie odpowiada:
- W┼éa┼Ťciwie to brak mi ju┼╝ pomys┼éu...przerobili┼Ťmy ju┼╝ wszystkie pozycje.

Dwaj panowie rozmawiaj─ů...

Dwaj panowie rozmawiaj─ů przy kieliszku.
ÔÇô Ech, ┼╝ycie jest ci─Ö┼╝kie... ÔÇô wzdycha jeden z nich. ÔÇô Mia┼éem wszystko o czym cz┼éowiek mo┼╝e marzy─ç: cichy dom, pieni─ůdze, dziewczyn─Ö...
ÔÇô I co si─Ö sta┼éo?!
ÔÇô ┼╗ona wr├│ci┼éa z wczas├│w tydzie┼ä wcze┼Ťniej...

- Podobno twoja ┼╝ona...

- Podobno twoja ┼╝ona kr├│tko ci─Ö trzyma...?
- Kr├│tko??!! To ju┼╝ pi─Ötnascie lat!

Wczoraj wieczorem dyskutowali┼Ť...

Wczoraj wieczorem dyskutowali┼Ťmy jak zwykle z ┼╝on─ů o tym i o tamtym...
Dochodz─ůc do jak┼╝e delikatnego tematu eutanazji, o wyborze mi─Ödzy ┼╝yciem
i ┼Ťmierci─ů, powiedzia┼éem:
- Nie pozwól mi żyć w takim stanie, bym był zależny od
jakichkolwiek urz─ůdze┼ä i karmiony przez rurk─Ö z jakiej┼Ť butelki.
- Je┼Ťli przyjdzie mi znale┼║─ç si─Ö w takiej sytuacji, lepiej
od┼é─ůcz mnie od urz─ůdze┼ä, kt├│re trzymaj─ů mnie przy ┼╝yciu'.

A ona wsta┼éa, wy┼é─ůczy┼éa telewizor i komputer, a piwo wyla┼éa do zlewu...

Głupia baba.!!!

Dziewczyna do chłopaka...

Dziewczyna do ch┼éopaka : Mi┼éych sn├│w... ┼Ťnij o mnie...

On na to : zdecyduj si─Ö...