#it
emu
psy
syn

Pewna mama poszła ze...

Pewna mama posz┼éa ze swoj─ů c├│rk─ů do lekarza na tzw. ÔÇÖbilans trzylatkaÔÇÖ.
Pierwsze badanie polega┼éo na zwa┼╝eniu dziecka, jednak dziewczynka z jakiego┼Ť powodu nie chcia┼éa wej┼Ť─ç na wag─Ö. Mama chc─ůc przekona─ç c├│rk─Ö do wej┼Ťcia na wag─Ö powiedzia┼éa:
- Czemu si─Ö boisz, przecie┼╝ mamy w domu wag─Ö i widzia┼éa┼Ť jak mamusia si─Ö wa┼╝y, zr├│b tak jak mamusia.
Dziewczynka nagle odważnie weszła na wagę, spojrzała w dół i powiedziała:
- O cholera!

Na ławce w parku siedzi...

Na ┼éawce w parku siedzi smutny facet, w r─Öku trzyma butelk─Ö. Siedzi i tylko w ni─ů patrzy. Siedzi tak godzin─Ö. Nagle do jego ┼éawki podchodzi dresiarz, rozwala si─Ö obok, zabiera facetowi flaszk─Ö, wypija jednym ┼éykiem zawarto┼Ť─ç i beka pot─Ö┼╝nie.
Smutny dot─ůd m─Ö┼╝czyzna zaczyna p┼éaka─ç.
- Stary, nie becz, żartowałem - mówi zakłopotany dresiarz.
- Chod┼║, tu obok jest monopolowy, kupi─Ö ci now─ů flaszk─Ö.
- Nie o to chodzi - t┼éumaczy m─Ö┼╝czyzna. - Nic mi si─Ö nie udaje. Zaspa┼éem i sp├│┼║ni┼éem si─Ö na bardzo wa┼╝ne spotkanie. Moja firma nie podpisa┼éa kontraktu, wi─Öc szef mnie wywali┼é. Wychodz─ůc z firmy zobaczy┼éem, ┼╝e ukradli mi samoch├│d, wi─Öc wzi─ů┼éem taks├│wk─Ö do domu. Kiedy taks├│wka odjecha┼éa, zorientowa┼éem si─Ö, ┼╝e zostawi┼éem w niej portfel ze wszystkimi dokumentami. A w domu - co? W domu moja ┼╝ona zdradza mnie z najlepszym przyjacielem! Postanowi┼éem wi─Öc pope┼éni─ç samob├│jstwo. Przygotowa┼éem sobie trucizn─Ö... i nagle przychodzi ciul, kt├│ry mi j─ů wypija!!

My┼Ťliwi znosz─ů na polan─Ö...

My┼Ťliwi znosz─ů na polan─Ö ustrzelon─ů zwierzyn─Ö.
Nagle spostrzegaj─ů, ┼╝e w┼Ťr├│d trofe├│w le┼╝y jaki┼Ť cz┼éowiek. Natychmiast wezwano pogotowie. Lekarz stwierdzi┼é zgon, a na karcie napisa┼é:
"Lekka rana postrza┼éowa. ┼Ümier─ç nast─ůpi┼éa wskutek wypatroszenia".

S.Z.K.O.Ł.A. - Specjalny...

S.Z.K.O.┼ü.A. - Specjalny Zak┼éad Karno Opieku┼äczy ┼ü─ůcz─ůcy Analfabet├│w

J─ůka┼éa pyta si─Ö napotkanego...

J─ůka┼éa pyta si─Ö napotkanego faceta:
- Prze... prze... przepraszam, kt├│... kt├│... kt├│ra go... go... godzina?
Facet milczy, wi─Öc tamten odszed┼é. Starsza pani, s┼éysz─ůca t─Ö "rozmow─Ö" interweniuje:
- Jak pan m├│g┼é, przecie┼╝ ten cz┼éowiek jest chory, nieszcz─Ö┼Ťliwy itd.
Na to facet:
- Ja... ja... jakbym mu... mu... odpowiedział t... to b... by m.... mi przywalił.

Co wyjdzie jak po┼é─ůczymy...

Co wyjdzie jak po┼é─ůczymy Kaczy┼äskiego z Tuskiem?
- Kaczor Donald.

O drugiej w nocy dzwoni...

O drugiej w nocy dzwoni telefon, zaspany Kowalski podnosi słuchawkę:
-Słucham?
-Przepraszam, czy to numer 555-55?
-Nie, pomyłka, to numer 55-555.
-Przepraszam, że pana obudziłem.
-Nic nie szkodzi. I tak musiałem wstać, bo dzwonił telefon.

Ludzie siedz─ů w samolocie...

Ludzie siedz─ů w samolocie na lotnisku i czekaj─ů na pilot├│w. Przychodz─ů z godzinnym op├│┼║nieniem. Jeden z psem przewodnikiem drugi z bia┼é─ů laska. Ludzie przera┼╝eni no ale nic. Samolot ko┼éuje na pas startowy rozp─Ödza si─Ö. 500m do ko┼äca pasa 400, 300, 200m. Ludzie krzycz─ů: Startujcie! Startujcie!Samolot wystartowa┼é podwozie si─Ö schowa┼éo. Jeden pilot m├│wi do drugiego. Jak kiedy┼Ť nie krzykn─ů to si─Ö rozpieprzymy!