#it
emu
psy
syn

Pewna mama poszła ze...

Pewna mama posz┼éa ze swoj─ů c├│rk─ů do lekarza na tzw. ÔÇÖbilans trzylatkaÔÇÖ.
Pierwsze badanie polega┼éo na zwa┼╝eniu dziecka, jednak dziewczynka z jakiego┼Ť powodu nie chcia┼éa wej┼Ť─ç na wag─Ö. Mama chc─ůc przekona─ç c├│rk─Ö do wej┼Ťcia na wag─Ö powiedzia┼éa:
- Czemu si─Ö boisz, przecie┼╝ mamy w domu wag─Ö i widzia┼éa┼Ť jak mamusia si─Ö wa┼╝y, zr├│b tak jak mamusia.
Dziewczynka nagle odważnie weszła na wagę, spojrzała w dół i powiedziała:
- O cholera!

Facet dał ogłoszenie...

Facet da┼é og┼éoszenie do gazety "Szukam ┼╝ony". Jeszcze tego samego dnia otrzyma┼é mn├│stwo odpowiedzi. Zdecydowana wi─Ökszo┼Ť─ç zaczyna┼éa si─Ö s┼éowami "We┼║ pan moj─ů".

Moskiewskie metro, godziny...

Moskiewskie metro, godziny szczytu, ┼Ťcisk niemo┼╝ebny. Dziewczyna stoi w t┼éoku, jak i inni...
W pewnym momencie odwraca si─Ö do stoj─ůcego za ni─ů faceta:
- Wypraszam sobie!
- Ale┼╝ prosz─Ö pani, to nie to co pani my┼Ťli. Wyp┼éat─Ö dzisiaj dosta┼éem, w rulon zwin─ů┼éem i do kieszeni wsadzi┼éem.
Za jaki┼Ť czas dziewczyna odwraca si─Ö ponownie:
- Chyba nie chce mi pan wmówić, że od ostatniej stacji dostał pan podwyżkę!

Rz─ůd planuje zalegalizowa─ç...

Rz─ůd planuje zalegalizowa─ç prostytucj─Ö. T─Ö "przydrogow─ů". Jeden warunek: ka┼╝da kure*ka ma obowi─ůzek dba─ç r├│wnie┼╝ o asfalt na odcinku drogi, na kt├│rym stoi.

Pewien facet popadł w...

Pewien facet popad┼é w k┼éopoty finansowe. Jego firma popad┼éa w d┼éugi, straci┼é samoch├│d, bank chcia┼é zaj─ů─ç dom. Postanowi┼é zagra─ç w lotto. Niestety nie wygra┼é. Modli si─Ö wi─Öc do Boga:
- Boże, moja firma bankrutuje, mogę stracić dom, spraw, żebym wygrał w lotto!
W nast─Öpnym losowaniu znowu wygra┼é kto┼Ť inny. Znowu si─Ö modli i b┼éaga:
- Bo┼╝e, za tydzie┼ä strac─Ö dom, gdzie si─Ö podziej─Ö z rodzin─ů?!
Znowu wygrywa jaki┼Ť inny go┼Ť─ç.
- Bo┼╝e, nie masz lito┼Ťci? Moja rodzina g┼éoduje, jutro bank nas wyrzuci z domu, pozw├│l mi wygra─ç w lotto!
Nagle widzi błysk i staje przed obliczem rozgniewanego Boga:
- Mog─Ö Ci pom├│c, ale wykrzesaj te┼╝ co┼Ť z siebie - wype┼énij wreszcie ten cholerny kupon!

Wcze┼Ťnie rano Kowalski...

Wcze┼Ťnie rano Kowalski jedzie na wa┼╝na konferencje do stolicy. Okazuje si─Ö, ze wszystkie miejsca w wagonie s─ů zaj─Öte i nie ma gdzie usi─ů┼Ť─ç. Ucieka si─Ö wiec do sztuczki:
- Pomóżcie szukać! - wola - Z torby uciekł mi jadowity waz!
Wszyscy pasa┼╝erowie w mgnieniu oka opu┼Ťcili wagon. Kowalski rozpar┼é si─Ö wygodnie i zasn─ů┼é. Przebudzi┼é si─Ö, gdy s┼éonce za┼Ťwieci┼éo mu w oczy. Skoczy┼é do okna i stwierdzi┼é, ze wagon nadal stoi na stacji pocz─ůtkowej
- Co si─Ö dzieje?! - krzyczy do przechodz─ůcego kolejarza - Dlaczego nie jedziemy?
- Jaki┼Ť dure┼ä wypu┼Ťci┼é w─Ö┼╝a i od┼é─ůczyli┼Ťmy wagon!

"- C├│┼╝, przyznam si─Ö,...

"- C├│┼╝, przyznam si─Ö, ┼╝e postanowi┼éem i┼Ť─ç za tob─ů i zobaczy─ç to z bliska.
- Je┼╝eli szed┼ée┼Ť za mn─ů, to dlaczego by┼ée┼Ť tu przede mn─ů?
- Szed┼éem za tob─ů... bardzo szybko."

Woody Allen