#it
emu
psy
syn

PICIE NA BUDOWIE...

PICIE NA BUDOWIE

Pyta┼éem znajomego jak teraz wygl─ůda picie alkoholu na budowach w Polsce. No bo prywatyzacja itd.
Opowiedzia┼é mi tak─ů histori─Ö sprzed ok 5-ciu lat.
Pod rusztowanie przyszedł kierownik z 'Nowym' (ale starym weteranem) robotnikiem. Robol miał w ręku worek z ciuchami roboczymi, które już pobrał i podpisał ich odbiór.
Przedstawi┼é '[N]owego' brygadzi┼Ťcie. Ju┼╝ na odchodne [K]ierownik dorzuci┼é:
[K] - I jeszcze jedno. Podczas pracy obowi─ůzuje zakaz picia alkoholu.
[N] - Jak zakaz?
[K] - Całkowity.
[N] - Nawet piwa???
[K] - Nawet jednego!
[N] - Powa┼╝nie???
[K] - Powa┼╝nie!!!
Nowy rzuca workiem z ciuchami, p├│┼║niej kaskiem o ziemi─Ö.
[N] - No to ja was k***a wszystkich pie**ol─Ö!
I odszed┼é oburzony w sin─ů dal pozostawiaj─ůc wszystkie rzeczy pod rusztowaniem.

Pewnego słonecznego dnia...

Pewnego s┼éonecznego dnia bezrobotny Mietek postanowi┼é, ┼╝e tak d┼éu┼╝ej nie mo┼╝e ┼╝y─ç, wi─Öc pojecha┼é do Warszawy do urz─Ödu pracy z pro┼Ťb─ů o stanowisko, niestety mia┼é pecha bo nie by┼éo kierownika, wi─Öc powiedzieli mu ze wy┼Ťl─ů mu telegram, czy dosta┼é t─Ö prac─Ö, czy nie. Po tygodniu przychodzi telegram: ÔÇ×P.P.P.P.PÔÇŁ. Zdenerwowany Mietek nie mia┼é poj─Öcia co to za telegram, wi─Öc odes┼éa┼é: ÔÇ×D.U.P.AÔÇŁ. Po 2 dniach dostaje wezwanie z urz─Ödu pracy. Oczywi┼Ťcie pojecha┼é i rozmawia z szefem:
-Prosz─Ö pana my tu do pana grzecznie napisali┼Ťmy: ÔÇ×Prosz─Ö Pana Prosimy Przyjecha─ç Poci─ůgiemÔÇŁ, a pan nam tu takie ┼Ťwi┼ästwa wypisuje!
Na to Czerwony Mietek po d┼éugim namy┼Ťle:
-No tak, a ja grzecznie odpisa┼éem: ÔÇ×Dzi─Ökuje Uprzejmie Przyjad─Ö AutobusemÔÇŁ.

MINUTA CISZY PRZY POMNIKU...

MINUTA CISZY PRZY POMNIKU

Maj├│wka. Wybieramy si─Ö z ekip─ů w jedn─ů z tatrza┼äskich dolin. Po drodze natkn─Öli┼Ťmy si─Ö na jeden z pomnik├│w z serii "Ku chwale ojczyzny i poleg┼éych ┼╝o┼énierzy...". Ekipa jak gdyby nigdy nic idzie dalej, natomiast jeden z koleg├│w od┼é─ůcza si─Ö, podchodzi do pomnika i w ciszy kontempluje metalowy napis na wielkim kamieniu. My┼Ťl─Ö sobie - oddaje ho┼éd, czci minut─ů ciszy, b─ůd┼║ stara si─Ö znale┼║─ç nazwisko dalekiego przodka...
Wszyscy ju┼╝ zd─ů┼╝yli zauwa┼╝y─ç znikni─Öcie kumpla, zatrzymujemy si─Ö, czekamy chwilk─Ö, zastanawiaj─ůc si─Ö c├│┼╝ to mog┼éo zatrzyma─ç go na d┼éu┼╝ej przy pomniku. Kolega podbiega po chwili i widz─ůc nasze pytaj─ůce miny m├│wi:
- Tak jak my┼Ťla┼éem, elektrod─ů spawane.

PRONIEMIECKA POLITYKA...

PRONIEMIECKA POLITYKA

Rozmowa z te┼Ťciem o wszystkim i niczym, zesz┼éo w ko┼äcu na polityk─Ö.

T - Tusk ca┼éy czas realizuje Niemieck─ů polityk─Ö.
J - E nie, to tylko mu przypi─Öli tak─ů ┼éatk─Ö.
T - Nie, nie masz racji, on ca┼éy czas realizuje niemieck─ů polityk─Ö.
J - A jaki┼Ť przyk┼éad tej Niemieckiej Polityki? Jaka┼Ť jego decyzja, kt├│ra jest jawnie bardziej proniemiecka ni┼╝ propolska? Bo ja jako┼Ť tego nie widz─Ö.
T - Bo on si─Ö dobrze z tym kryje.

MUZYKALNI...

MUZYKALNI

W gronie muzyk├│w na jakim┼Ť ogr├│dku:
Podje┼╝d┼╝a jaki┼Ť kole┼Ť totalnie wypasion─ů BMWic─ů...
Komentarze:
- Zaj**ista fura...
- Noooo... I do tego kabriolet...
Kolega akordeonista:
- Kabriolet? Czyli, ┼╝e dach mu si─Ö otwiera?
- No... Wyobra┼║ sobie, ┼╝e naciskasz guzik i si─Ö otwiera!
- Toż zupełnie jak moja harmoszka! - naciskasz guziki i też się otwiera...
- Taa... Tylko troch─Ö inne dupy na to lec─ů...

Karp do karpia....

Karp do karpia.
- Co robisz w sylwestra?
- Po┼╝yjemy zobaczymy.

Biedronka. Zima. Ślizgawica...

Biedronka. Zima. ┼Ülizgawica jak jasna cholera. Ze sklepu wychodzi facet nios─ůc pi─Ö─ç wyt┼éaczanek jajek klasy S ( po 3,99 za wyt┼éaczank─Ö ) i kieruje si─Ö w stron─Ö parkingu po┼éo┼╝onego za "w─Ög┼éem supersamu". Facet idzie i ┼Ťlizga si─Ö na nie uprz─ůtni─Ötym chodniku, balansuje cia┼éem, s┼éowem robi wszystko, ┼╝eby si─Ö nie wypier**li─ç. Ca┼é─ů sytuacj─Ö obserwuje m┼éoda id─ůca za nim dziewczyna. Facet znika za rogiem budynku i s┼éycha─ç g┼éuche "jebudu" Dziewcz─Ö rzuca si─Ö w tym kierunku na pomoc. Faktycznie go┼Ť─ç le┼╝y machaj─ůc niezgrabnie nogami. Panienka zapiera si─Ö na ┼Ťnie┼╝nej zaspie i ci─ůgnie faceta do g├│ry.
- Nic panu nie jest? - pyta
- Nic - sapie go┼Ť─ç
- A jajka? Co z jajkami?
- Jajka? Dzi─Ökuj─Ö, w porz─ůdku - odpowiada m─Ö┼╝czyzna patrz─ůc na czerwieniej─ůc─ů twarz dziewczyny, kt├│ra w tym momencie zobaczy┼éa jak facet, za kt├│rym sz┼éa ┼éaduje w┼éa┼Ťnie swoje wyt┼éaczanki do baga┼╝nika samochodu jakie┼Ť dwadzie┼Ťcia metr├│w od nich.

O CZASIE...

O CZASIE

Praktyka promowa typu morska odbywana na sadzawce Bałtykiem zwanym. Koniec dejmanki, bosman do trzech studentów rzecze:
- Jutro was widz─Ö o 7 na manewrach. No mo┼╝ecie przyj┼Ť─ç troch─Ö po.
Ch┼éopaki rado┼Ťnie udaj─ů si─Ö do kajuty, aby w kojach na zas┼éu┼╝ony (albo i nie) spoczynek si─Ö uda─ç. Jak to by─ç musia┼éo, zaspali. Biegn─ůc spotkali marynarzy wracaj─ůcych z manewr├│w z bosmanem na czele.
- O kt├│rej mieli┼Ťcie by─ç??!!
- Noooo... Eee... Po si├│dmej?
- A kt├│ra jest?
G┼éowy spuszczone w d├│┼é ju┼╝ szukaj─ů wyja┼Ťnienia. Jeden ze student├│w zauwa┼╝a zegar wisz─ůcy na pok┼éadzie.
- No, po si├│dmej...
Wzrok wszystkich w─Ödruje na zegar.
- Jak w mord─Ö strzeli┼é s─ů o czasie - s┼éycha─ç z t┼éumu.
Była 7.55. Tego dnia bosman nie odezwał się do nich słowem.

Byłam na pierwszej randce...

By┼éam na pierwszej randce z wymarzonym ch┼éopakiem. Wydawa┼éo mi si─Ö, ┼╝e wszystko uk┼éada si─Ö bardzo dobrze. Tak my┼Ťla┼éam, do czasu, kiedy go┼Ť─ç wyszed┼é m├│wi─ůc, ┼╝e zostawi┼é ┼╝elazko na gazie. YAFUD

DOBRE WYCHOWANIE...

DOBRE WYCHOWANIE

W sklepie, przed stoiskiem nabia┼éowym, stoi do┼Ť─ç d┼éuga kolejka.
W kolejce kilka kobiet typu "moher", poka┼║nych rozmiar├│w m┼éoda kobieta z w├│zkiem, a za ni─ů dw├│ch starszych pan├│w.
Obok w├│zka chodzi dziecko, kt├│re jest zainteresowane wszystkim.
M┼éodej mamie usta si─Ö nie zamykaj─ů...
- Magdziu! Nie ruszaj!
- Magdusiu! M├│wi─Ö zostaw!
- Magdziu! Chodź tutaj! ...Powiedziałam nie ruszaj!
- Magdziu! Bo ci─Ö pan zabierze - zobaczysz!
Takie i tym podobne teksty wylewaj─ů si─Ö z ust matki bez przerwy. Starsze panie patrz─ů z uwielbieniem na dziewczynk─Ö i jej wyczyny.
Po chwili do kolejki doszed┼é brudny menel z brod─ů i nosem jak truskawka, celem zakupu czego┼Ť na kaca i przygl─ůda si─Ö tej sytuacji.
- Magdusiu! - po raz chyba setny nawo┼éuje matka, zbli┼╝aj─ůc si─Ö wreszcie do sprzedawczyni.
- A w d*p─Ö! To pos┼éucha! - odzywa si─Ö, typowym dla swojego stanu g┼éosem, patrz─ůcy nerwowo "truskawkonosy".
- W d*pę to pan powinien dostawać za młodu! - kwituje jedna z pań.
- ┼╗eby pani szanowna wiedzia┼éa, ┼╝e dostawa┼éem! I to nie raz. Dzi─Öki temu wyros┼éo si─Ö na cz┼éowieka. Teraz wystarczy, ┼╝e kto┼Ť z flaszk─ů raz zawo┼éa, to id─Ö natychmiast.