PORZ─äDKI...

PORZ─äDKI

Kole┼╝anka jest dzi┼Ť ostatni dzie┼ä w pracy. Od rana jej drukarka pracuje ze wzmo┼╝on─ů aktywno┼Ťci─ů. Ka┼╝da kartka papieru jaka z niej wychodzi jest nast─Öpnie darta w strz─Öpy przez kole┼╝ank─Ö. Na pytanie co robi, odpowiedzia┼éa, ┼╝e: czy┼Ťci komputer z niepotrzebnych dokument├│w.
Nie umiem tego skomentowa─ç.

W barze m─Ö┼╝czyzna siedzi...

W barze m─Ö┼╝czyzna siedzi sam i pije piwo. Blondynka pochodzi, siada obok i zagaduje:
- Jeste┼Ť sam przystojniaku? Pocz─Östujesz mnie te┼╝ piwem?
- Tak ch─Ötnie, wiesz, jestem sam, bo nie znam nikogo tutaj, dopiero wypu┼Ťcili mnie z wi─Özienia.
- Ile lat siedzia┼ée┼Ť?
- Pi─Ötna┼Ťcie lat, bez ┼╝adnego kontaktu z kobiet─ů.
- Wow, pi─Ötna┼Ťcie lat, pewnie by┼éo ci─Ö┼╝ko.
- Tak bardzo ci─Ö┼╝ko.
- Dlaczego dosta┼ée┼Ť pi─Ötna┼Ťcie lat?
- Nożem kroiłem żonę w takie małe kawałeczki, na podłodze w kuchni.
- To straszne, potem?
- Potem by ukry─ç ┼Ťlady, posprz─ůta┼éem wszystko.
- Straszne, a cia┼éo w kawa┼ékach gdzie ukrywa┼ée┼Ť?
- Nie ukrywałem, ugotowałem i zjadłem wszystko.
- To obrzydliwe! A ko┼Ťci?
- Ko┼Ťci da┼éem je┼Ť─ç psu.
- To jakie┼Ť horror!!
- I co, dalej chcesz bym cię piwem poczęstował?
- ┼╗artujesz? Ty jeste┼Ť m├│j idealny m─Ö┼╝czyzna, umiesz gotowa─ç, trzymasz czysto w domu, karmisz zwierz─ůtka, i przede wszystkim jeste┼Ť przyzwyczajony do ┼╝ycia w celibacie.

Opisze yafuda jaki przydarzył...

Opisze yafuda jaki przydarzy┼é si─Ö moim s─ůsiadom.
Us┼éysza┼éem przez ┼Ťcian─Ö kobiecy g┼éos wo┼éaj─ůcy pomocy, po kilku minutach stwierdzi┼éem ┼╝e trzeba zadzwoni─ç pod 112, przyjechali stra┼╝acy, pr├│bowali si─Ö dopuka─ç ale nikt nie otwiera┼é a wzywanie pomocy nadal by┼éo s┼éycha─ç, wywa┼╝yli drzwi i po wej┼Ťciu zobaczyli┼Ťmy kobiet─Ö kt├│ra okrakiem przywi─ůzana by┼éa do ┼é├│┼╝ka i faceta przebranego za batmana le┼╝─ůcego na pod┼éodze. jak si─Ö okaza┼éo potkn─ů┼é si─Ö i uderzy┼é o szafk─Ö g┼éow─ů po czym zemdla┼é. Mina stra┼╝ak├│w bezcenna YAFUD

STAROPOLSKA MEDYCYNA...

STAROPOLSKA MEDYCYNA

Dziadek (┼Üw. P. niestety) opowiada┼é mi kiedy┼Ť, ┼╝e par─Ödziesi─ůt (pewnie) lat temu, by┼é jakim┼Ť tam lekarzem gminnym, czy kim┼Ť takim. Zapisa┼é, nie wiem ju┼╝ na co, ch┼éopu... pijawki.
Na następnej wizycie, pyta się pacjenta o efekty, a chłop na to:
- ┼üoj panie doktorze, na pocz─ůtku by┼éo ci─Ö┼╝ko, ale potem, jak mi je stara z kasz─ů usma┼╝y┼éa, to sz┼éo du┼╝o lepiej.

Czym si─Ö r├│┼╝ni blondynka...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

M─Ö┼╝czyzna ju┼╝ bardzo...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Wraca blondynka od kosmetyczki...

Wraca blondynka od kosmetyczki i m├│wi do kole┼╝anki :
- S┼éuchaj, by┼éam w salonie pi─Ökno┼Ťci.
- I co? Zamknięte było?

TO JEST PRAWDZIWY DAR...

TO JEST PRAWDZIWY DAR

W ostatni weekend na mazurkach jeste┼Ťmy sobie zaprzyja┼║nionym sk┼éadem na "Przeczce" (dla niewtajemniczonych - taka przysta┼ä pomi─Ödzy jeziorem ┼Üniardwy i Be┼édany).
W nock─Ö z pi─ůtku na sobot─Ö musia┼éa by─ç "delikatna" impreza - to ju┼╝ taka ma┼éa ┼Ťwiecka tradycja.
Gdzie┼Ť kiele 3, jeden z koleg├│w, zrobi┼é si─Ö ju┼╝ na tyle skutecznie, ┼╝e czas by┼é najwy┼╝szy zaprowadzi─ç go do wyrka na takiej duuu┼╝ej motor├│wce. Prowadzimy pacjenta z w┼éa┼Ťcicielem ww. motor├│wki - i jak ju┼╝ jeste┼Ťmy w ciemnym jak cholera kokpicie, s┼éysz─Ö:
- Uwa┼╝aj, klapa do maszynowni jest otwarta...
Po chwili huku, a zaraz potem ciszy, uznałem za stosowne odpowiedzieć:
- Wiem, jestem ju┼╝ na dole...
Oczywi┼Ťcie spie**oli┼éem si─Ö z ok. 1 m do maszynowni.
Skończyło się to dla mnie w miarę ok - trochę obić i 2 pęknięte żebra.
Ale najciekawsze zdarzyło się rano...
W┼éa┼Ťciciel motor├│wki przyszed┼é na ┼Ťniadanie i stwierdzi┼é, ┼╝e mam dar.
Jeszcze wczoraj pali┼éy mu w silniku tylko 4 cylindry i czeka┼é na mechanika co by pop┼éyn─ů─ç dalej - dzi┼Ť pali ju┼╝ wszystkie 6
Oczywi┼Ťcie natychmiast gdzie┼Ť od drugiego sto┼éu pad┼éo pytanie:
- A czy naprawia Pan r├│wnie┼╝ samochody?

RADO┼Ü─ć...

RADO┼Ü─ć

Odziedziczy┼éam mieszkanie po babci i teraz tam mieszkam. Niestety, babciny numer telefonu posiada, nie wiadomo sk─ůd, wiele firm reklamowych.
A ja go nie wy┼é─ůczy┼éam.
I tak co jaki┼Ť czas zdarzaj─ů si─Ö telefony od os├│b, kt├│re chc─ů babci co┼Ť sprzeda─ç/gdzie┼Ť zaprosi─ç/przeprowadzi─ç ankiet─Ö... Dzi┼Ť odebra┼éam kolejny taki:
- Dzień dobry! Firma XXX, czy dodzwoniłam się do Pani Kijek?
- Niestety, pani Kijek ju┼╝ nie ┼╝yje... - odpowiadam zgodnie z prawd─ů.
- O! Bardzo się cieszę! - usłyszałam w słuchawce głos pełen entuzjazmu. Po chwili konsternacji miła pani kontynuuje:
- Eeeee... Słucham?
- Pani Kijek, nie ┼╝yje...
- Aha... Hmmm...
Trzask

┼╗YCIE TO NIE BAJKA...

┼╗YCIE TO NIE BAJKA

Przypomnia┼éem sobie jak to mi i mojej by┼éej znajomy przedstawia┼é swoj─ů wybrank─Ö. Nie wiem czym grzeszy┼éa, ale na pewno nie urod─ů.
W ka┼╝dym razie do rzeczy, ┼╝eby nie przed┼éu┼╝a─ç. Siedzimy sobie ju┼╝ potem z moj─ů by┼é─ů sam na sam. Nagle w zadumie rozpocz─Ö┼éa dialog:
- Nie no, ca┼ékiem mi┼éa jest, tak pomijaj─ůc wygl─ůd.
- Mo┼╝e i masz racje, ksi─Ö┼╝niczko.
- Pomy┼Ťl sobie, ona przecie┼╝ te┼╝ jest czyj─ů┼Ť ksi─Ö┼╝niczk─ů.
Pomy┼Ťla┼éem. Mo┼╝e zbyt intensywnie, bo wyrwa┼éo mi si─Ö ko┼äcz─ůce temat:
- To ciekawe, jak w tej bajce wygl─ůdaj─ů smoki.