PORZ膭DKI...

PORZ膭DKI

Kole偶anka jest dzi艣 ostatni dzie艅 w pracy. Od rana jej drukarka pracuje ze wzmo偶on膮 aktywno艣ci膮. Ka偶da kartka papieru jaka z niej wychodzi jest nast臋pnie darta w strz臋py przez kole偶ank臋. Na pytanie co robi, odpowiedzia艂a, 偶e: czy艣ci komputer z niepotrzebnych dokument贸w.
Nie umiem tego skomentowa膰.

Blondynka wymusi艂a pierwsze艅st...

Blondynka wymusi艂a pierwsze艅stwo i uderzy艂a z impetem w drugie auto. Wysiad艂 z niego kierowca i krzykn膮艂 do niej:
- Paniusiu, a egzamin na prawo jazdy, to paniusia zdawa艂a?
Na co blondynka:
- Tak! I w przeciwie艅stwie do ciebie - nie jeden raz, debilu!

STYL JAZDY...

STYL JAZDY

D艂uga droga do W艂och. Pomykam sobie dosy膰 偶wawo p贸藕nym wieczorem (wczesn膮 noc膮) po autostradzie w okolicach Florencji. Rodzinka 艣pi. W pewnym momencie zauwa偶am, 偶e "trop w trop" jedzie za mn膮 pewien gostek. Ja jad臋 lewym pasem - on jedzie lewym pasem, ja zmieniam pas na prawy - on zmienia na prawy, ja przyspieszam - on przyspiesza itd.
Po kilkunastu kilometrach moja ma艂偶onka si臋 budzi, wi臋c m贸wi臋 jej o tym dziwnym "ogonie" i wysnuwam hipotez臋, 偶e facetowi (kobietce) za mn膮 pasuje m贸j styl jazdy.
Na to moja po艂贸wka:
- Eeee... przesadzasz kochanie, pewnie chce sobie tylko troch臋 poje藕dzi膰 jak ciul.

Dlaczego blondynka zmienia...

Dlaczego blondynka zmienia swojemu dziecku pampersa raz na miesi膮c?
- Bo na opakowaniu jest napisane: "do 20 kg".

Blondynka wraca roztrz臋siona...

Blondynka wraca roztrz臋siona do domu i m贸wi do swojego ch艂opaka:
- W og贸le nie da si臋 je藕dzi膰 po tym mie艣cie! Skr臋cam w lewo - drzewo, zawracam - drzewo, wsz臋dzie drzewo. Naciskam hamulec, pr贸buj臋 cofn膮膰, odwracam si臋 - drzewo...
- Spokojnie kochanie, to tylko choinka zapachowa.

Dwie blondynki w kinie:...

Dwie blondynki w kinie:
- Facet obok mnie obci膮ga sobie!
- Zignoruj to.
- Nie mog臋. On u偶ywa mojej r臋ki!

Przychodzi blondynka...

Przychodzi blondynka do sklepu RTV:
- Poprosz臋 telewizor z lotnikiem.
- Chyba z pilotem?
- Nie wiem, jestem w tych sprawach zupe艂nym lajkonikiem.

呕YRAFY WCHODZ膭 DO SZAFY...

呕YRAFY WCHODZ膭 DO SZAFY

Stoimy sobie z Pushkinem "na bramce" w Venie i robimy "sito" pytaj膮c o has艂o. Nie艣wiadomych wysy艂amy wrednie z powrotem po schodach m贸wi膮c, 偶e jest napisane na kartce przy wej艣ciu.
Przysz艂y dwie osoby. Nie zna艂y has艂a. Zosta艂y wys艂ane na g贸r臋 z informacj膮 o kartce. Wracaj膮 i dumne z siebie informuj膮:
- ZATRUDNIMY KUCHARZA

- Prosz臋 powiedzie膰 doktorze,...

- Prosz臋 powiedzie膰 doktorze, jak on si臋 czuje?
- Jest 艣wiadomy, ale w szoku, stan og贸lny bardzo ci臋偶ki, oczekujemy prze艂omu...
- Mog臋 z nim porozmawia膰?
- Niestety, nie.
- Ale to bardzo wa偶ne, doktorze!
- Wykluczone. Prosz臋 mi przekaza膰 wiadomo艣膰 do niego, jak jego stan si臋 polepszy, to mu przeka偶臋 t臋 wiadomo艣膰 osobi艣cie.
- Dobrze... Niech Pan go spyta doktorze, czy zda艂am ten egzamin na prawo jazdy...

ON DZWONI ZAWSZE DWA RAZY...

ON DZWONI ZAWSZE DWA RAZY

Dzisiaj po po艂udniu prze偶y艂em zaskakuj膮ce zdarzenie, ale po kolei (albo po szynach, jak kto woli).
Przyszed艂 nieoczekiwanie pocz膮tek roku i z tego tytu艂u, moje kierownictwo stwierdzi艂o, 偶e posiadam jaki艣 tam zaleg艂y urlop. Nie zwa偶aj膮c na protesty, wyeksmitowali mnie na przymusowe lenistwo, co skutkuje byczeniem si臋 w domu. Leniuchuje sobie ju偶 drugi dzie艅, gazetki zaleg艂e czytam, z 鈥檕sobist膮鈥 widuj臋 si臋 d艂u偶ej ni偶 4 godziny dziennie, s艂owem - sielanka.
Nagle s艂ysz臋 dzwonek do drzwi. Otwieram, a za drzwiami stoi listonosz i odzywa si臋 do mnie w te s艂owa:
- O, dzie艅 dobry, a nie spodziewa艂em si臋 pana zasta膰 o tej porze w domu (SIC!).
I tu nasz艂y mnie dwa pytania:
1. Dlaczego zadzwoni艂 tylko raz - powinien skubany zadzwoni膰 dwa razy.
2. Co on, cholera mia艂 na my艣li?
鈥橭sobista鈥 twierdzi, 偶e jest tylko prywatna, hmmm... chyba powinienem kupi膰 strzelb臋. Albo lepiej psa. Pitbula?