#it
emu
psy
syn

Praca z ładnymi kobietami...

Praca z ładnymi kobietami teoretycznie jest możliwa, a w praktyce -
wszystko stoi.

Syberia, ┼Ťrodek zimy....

Syberia, ┼Ťrodek zimy. Na przystanku autobusowym stoi ch┼éopak i z wyra┼║nym zniecierpliwieniem chodzi tam i z powrotem. Co chwila wyci─ůga co┼Ť z kieszeni, patrzy krytycznie, kiwa g┼éow─ů, chowa i znowu zaczyna chodzi─ç.
- Czeka pan na kogo┼Ť? - zagaduje ┼╝yczliwie jeden z czekaj─ůcych
- Taaaa.... - odparł chłopak
- Długo już tak?
- Noooo...
Po czym wyj─ů┼é z kieszeni termometr i powiedzia┼é:
- Jak nie przyjdzie do minus czterdziestu to wracam do domu.

Gówno z gównem się biło....

Gówno z gównem się biło. Podchodzi do niej sraka i się pyta:
- mog─Ö si─Ö do was do┼é─ůczy─ç?
Na to g├│wno:
- nie, bo to sport dla twardzieli!!!

Karol was kocha......

Karol was kocha...
Karol was słucha...
Karol was wszystkich w nocy...

Facet po 20 latach wychodzi...

Facet po 20 latach wychodzi z wi─Özienia. Dostaje ubranie z depozytu, a w kieszeni znajduje kwit od szewca.
Udaje się do zakładu i mówi:
- Witam, czy moge odebra─ç swoje buty?
Szewc podreptał na zaplecze, wraca i mówi:
- B─Öd─ů na czwartek.

Dzwoni j─ůka┼éa do Stacji...

Dzwoni j─ůka┼éa do Stacji Sanepidu:
- Cz czy czy czy t t to St Staacja S S Sa Sane Sanepidu?
- Tak. Słucham?
- Ja ja chc chc chcia chcia┼éem z zg zg┼é zg┼éosi─ç, ┼╝ ┼╝ ┼╝e na na m moj mojej u u ulicy le le le┼╝y zd zd zdech┼éy k k k ko┼ä, l le le┼╝y ju┼╝ od od k k kilku d dni i st st stra strasznie ┼Ť ┼Ťm ┼Ťmie ┼Ťmierdzi...
- A na jakiej ulicy Pan mieszka?
- Na na F F F...
- Floriańskiej?
- Nie, na F F ...
- Fiderkiewicza?
- Nie, na F.. F...
- A id┼║ Pan w choler─Ö...
Po godzinie ten sam j─ůka┼éa dzwoni do Stacji Sanepidu:
- Cz cz cz czy t t to Sta Sta Stacja S S San San Sanep Sanepidu?
-To znowu Pan, słucham?
- Ja ja chc chcia chcialem
- Wiem konia zdech┼éego chcia┼é Pan zg┼éosi─ç, ┼╝e na ulicy le┼╝y i ┼Ťmierdzi, a na jakiej ulicy le┼╝y ten ko┼ä?
- Na F F F F..
- Floriańskiej?
- T Tak, j już g go p p prz prz przep przepchałem ...

Szkot wsiada z du┼╝ym...

Szkot wsiada z du┼╝ym workiem do autobusu. Podchodzi do niego konduktor i m├│wi:
- Będzie pan musiał zapłacić również za bagaż.
Szkot rozwi─ůzuje worek i m├│wi:
- Wychodź, synku. Tak, czy owak trzeba zapłacić!

Przychodzi baba do lekarza...

Przychodzi baba do lekarza i m├│wi
- Panie doktorze mam mysz w cipce
- Co ?! mysz w cipce ?
- No tak... mysz. Czy m├│g┼éby an j─ů wyci─ůgn─ů─ç ?
- Ale mysz ?... no dobra niech Pani siada na "helikopter"
baba siada, k┼éadzie jedn─ů nog─Ö na lew─ů stron─Ö, drug─ů na praw─ů i lekarz m├│wi
- Ale proszę Pani, tam ma Pani cegłę
- No... a za ceg┼é─ů mysz

Przychodzi facet do restauracj...

Przychodzi facet do restauracji i zamawia:
- Barman, dla mnie setka, dla orkiestry setka i dla ciebie setka.
Gdy przyszło do płacenia okazuje się, ze facet nie ma pieniędzy, więc barman wyrzuca go kopniakami z lokalu. Na drugi dzień facet jak gdyby nigdy nic przychodzi i zamawia:
- Dla mnie setka i dla orkiestry setka.
- A dla mnie to ju┼╝ nie? - pyta si─Ö zgry┼║liwie barman.
- Dla ciebie nie, bo jak wypijesz to rozrabiasz.