Przez pierwsze trzy dni...

Przez pierwsze trzy dni ma艂偶e艅stwa by艂em przekonany, 偶e mam najlepsz膮
te艣ciow膮 na 艣wiecie. Bo to i mecz razem obejrzeli艣my, o samochodach
pogadali艣my, nawet na ryby wybra艂a si臋 ze mn膮. No i tam wreszcie
wytrze藕wia艂em po weselu, patrz臋 a to nie te艣ciowa a te艣膰.

- Interes kwitnie - pomy艣la艂...

- Interes kwitnie - pomy艣la艂 Zenon gdy zobaczy艂 zmiany chorobowe na swoim przyrodzeniu...Ksi膮dz spowiada ga藕dzin臋:
- A nie spali艣cie ga藕dzino z obcym ch艂opem?
- A bo to, prosz臋 ksi臋dza, obcy ch艂op da pospa膰?

Przychodzi Zenek do sklepu...

Przychodzi Zenek do sklepu zoologicznego.
- Poprosz臋 papug臋. Du偶膮. I kanarka. I chomika. Ryb臋 jak膮艣. I robala. Rurk臋, patyk, torb臋 s艂onecznika i 偶wirek. Dzi臋kuj臋.
- Prosz臋. Po co to panu?
- Sklep zoologiczny zak艂adam.

W艂a艣ciciel krematorium...

W艂a艣ciciel krematorium dziwnie na mnie popatrzy艂, a potem przem贸wi艂:
- Przykro mi. Musi pan pokry膰 straty.
- Ale dlaczego ja? Prosz臋 wini膰 mojego ojca. To on chcia艂, 偶ebym w艂o偶y艂 mu do trumny rzeczy, kt贸re kocha艂 za 偶ycia.
- No, ok. Ale fajerwerki?

Pewnego razu autobus...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Przychodzi facet do dyrektora...

Przychodzi facet do dyrektora cyrku:
- Panie dyrektorze. Mam pierwszorz臋dny numer. Wci膮gaj膮 mnie tu偶 pod kopu艂臋 cyrku, a ja, z tej wysoko艣ci, skacz臋 - bez 偶adnych zabezpiecze艅 - g艂ow膮 w d贸艂. Wstaj臋 z areny, pozdrawiam publik臋, wychodz臋. Podoba si臋?
- A ile pan chce?
- Trzysta baks贸w za skok.
- No, mo偶na popatrze膰.
Wyst臋p. Wychodzi facet na aren臋, wci膮gaj膮 go pod kopu艂臋, skacze w d贸艂. Rozlega si臋 straszny huk, lec膮 trociny z areny, facet, zataczaj膮c si臋, podnosi, pozdrawia publik臋, wychodzi.
Za kulisami dyrektor podchodzi do niego i m贸wi:
- No, ca艂kiem interesuj膮ce. Znaczy, m贸wicie, trzysta baks贸w?
- Trzy tysi膮ce.
- Jakie trzy tysi膮ce? Przed wyst臋pem m贸wili艣cie - trzysta!
- Wtedy to ja jeszcze tego nie pr贸bowa艂em.

Leci w samolocie w jednym...

Leci w samolocie w jednym rz臋dzie: 2 Arab贸w (od strony okna) i 呕yd (od przej艣cia). 呕yd w jarmu艂ce, pejsy - wyluzowany kompletnie - rozpi膮艂 ko艂nierzyk, zdj膮艂 buty. Arabowie patrz膮 na niego nienawistnie. Po godzinie lotu jeden z nich wstaje i m贸wi:
- Id臋 po Col臋.
呕yd na to:
- Ale偶 nie, ja p贸jd臋, po co si臋 przeciska膰.
I poszed艂. W tym czasie Arab naplu艂 mu do buta. 呕yd wraca, daje Col臋 Arabowi. Po kolejnej godzinie drugi Arab m贸wi:
- Id臋 po Col臋.
呕yd jak poprzednio:
- Ja p贸jd臋.
I poszed艂. Drugi Arab naplu艂 mu do drugiego buta. 呕yd wraca, daje Cole Arabowi. Po godzinie samolot l膮duje, 呕yd zbiera si臋 zapina ko艂nierzyk, za艂o偶y艂 jednego buta, skrzywi艂 si臋 i m贸wi:
- Znowu ta straszna nienawi艣膰 mi臋dzy naszymi narodami - to plucie do but贸w, to szczanie do Coli...

Czym si臋 r贸偶ni te艣ciowa...

Czym si臋 r贸偶ni te艣ciowa od Rotwajlera?
Szmink膮 na ustach.