Przychodzi 偶ona do domu...

Przychodzi 偶ona do domu i m贸wi do m臋偶a:
- Kochanie! spotka艂am si臋 dzisiaj na skrzy偶owaniu z Ba艣k膮.
- A co mnie obchodz膮 wasze babskie sprawy
- To dobrze ale blacharz m贸wi, 偶e samoch贸d b臋dzie dopiero za 2 tygodnie.

W mieszkaniu w wie偶owcu...

W mieszkaniu w wie偶owcu m膮偶 zwraca si臋 do 偶ony:
-Wiesz, chodzi u nas w艣r贸d s膮siad贸w tak plotka, 偶e nasz listonosz mia艂 romans ze wszystkimi kobietami w naszym bloku opr贸cz jednej.
-To na pewno chodzi o t臋 okropn膮 Malinowsk膮 spod sz贸stki 鈥 stwierdza ze spokojem 偶ona.

呕ona wype艂nia kupon lotto...

呕ona wype艂nia kupon lotto i m贸wi do m臋偶a:
- Jak wygram to kupi臋 sobie futro z lis贸w.
- A jak nie wygrasz?
- To Ty mi je kupisz kochany.

Ciep艂ego wiosennego dnia...

Ciep艂ego wiosennego dnia m膮偶 zwraca si臋 do 偶ony:
-Sp贸jrz przez okno. Taka dzi艣 pi臋kna pogoda Wandziu, a ty m臋czysz si臋 myciem pod艂ogi.
-Niestety - wzdycha ma艂偶onka.
-Wysz艂aby艣 lepiej na dw贸r i umy艂a nasz samoch贸d..

Po ma艂偶e艅skiej k艂贸tni...

Po ma艂偶e艅skiej k艂贸tni m膮偶 k艂ad膮c si臋 do 艂贸偶ka m贸wi do 偶ony:
- Dobranoc matko o艣miorga wrzeszcz膮cych bachor贸w.
Na to 偶ona nie pozostaj膮c d艂u偶na odpowiada:
- Dobranoc ojcze jednego.

Kobieta na diecie wa偶y...

Kobieta na diecie wa偶y si臋 i widzi, 偶e kuracja nie przynosi oczekiwanego rezultatu.
- Skarbie - m贸wi do m臋偶a z nadziej膮 w g艂osie. Jaka 偶ona bardziej by Ci si臋 podoba艂a - szczup艂a i zrz臋dliwa czy gruba i weso艂a?
M膮偶 znad gazety pyta:
- A ile by艣 musia艂a przyty膰, 偶eby by膰 weso艂a?

Na rozprawie s臋dzia pyta...

Na rozprawie s臋dzia pyta oskar偶onego
- Dlaczego uciek艂 pan z wi臋zienia?
- Bo chcia艂em si臋 o偶eni膰.
- No to ma pan dziwne poczucie wolno艣ci.

Pewna para w wieku 85...

Pewna para w wieku 85 lat mia艂a 60-letni sta偶 ma艂偶e艅ski. Cho膰 nie byli bogaci, to dawali sobie rad臋, ostro偶nie gospodaruj膮c pieni臋dzmi. Cho膰 nie byli m艂odzi, byli dobrego zdrowia, w du偶ej mierze dzi臋ki naciskowi 偶ony na zdrowe jedzenie i 膰wiczenia przez ostatni膮 dekad臋. Pewnego dnia, podczas podr贸偶y na wakacje rozbi艂 si臋 ich samolot i trafili do nieba. Stan臋li przed niebia艅skimi wrotami i 艣w. Piotr poprowadzi艂 ich do wewn膮trz. Zabra艂 ich do pi臋knego dworku, umeblowanego w z艂oto i jedwabie, z w pe艂ni wyposa偶on膮 kuchni膮 i wodospadem w g艂贸wnej 艂azience. Zobaczyli
s艂u偶膮c膮 wieszaj膮c膮 ich ulubione ubrania w szafie. Westchn臋li oszo艂omieni, gdy Piotr powiedzia艂:
- Witamy w niebie. To b臋dzie teraz wasz dom.
Staruszek zapyta艂 Piotra ile to wszystko b臋dzie kosztowa膰.
- Ale偶, nic odpowiedzia艂 Piotr, pami臋tajcie, to wasza nagroda w niebie.
Staruszek wyjrza艂 przez okno i zobaczy艂 wielkie pole golfowe, wspanialsze ni偶 jakiekolwiek na ziemi...
- Jakie s膮 op艂aty? - mrukn膮艂.
To jest niebo - odpowiedzia艂 艣w. Piotr. Mo偶esz codziennie gra膰 za darmo.
Nast臋pnie udali si臋 do klubu i zobaczyli obficie zastawiony st贸艂, z kuchni膮, jak膮 sobie mo偶na wymarzy膰, od owoc贸w morza, poprzez steki a偶 do egzotycznych deser贸w oraz r贸偶nego rodzaju napoj贸w.
- Nawet nie pytaj - powiedzia艂 艣w. Piotr zwracaj膮c si臋 do staruszka. - To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie si臋.
Staruszek rozejrza艂 si臋 wok贸艂 i nerwowo spojrza艂 na 偶on臋.
- No c贸偶, a gdzie s膮 nisko t艂uszczowe i niskocholesterolowe potrawy, i bezkofeinowa herbata? - zapyta艂.
- To jest najlepsza cz臋艣膰, odpowiedzia艂 艣w. Piotr, mo偶ecie je艣膰 i pi膰 ile chcecie i nigdy nie b臋dziecie grubi ani chorzy. To jest niebo!
Staruszek naciska艂: "呕adnej gimnastyki, aby to zgubi膰?"
- Nie, chyba 偶e chcecie - pad艂a odpowied藕.
- Nie ma badania poziomu cukru ani ci艣nienia krwi?
- Ju偶 nigdy - rzek艂 Piotr. - Wszystko co tu robicie ma wam sprawia膰 rado艣膰.
Zaszokowany i wkurzony Staruszek spojrza艂 na 偶on臋 i powiedzia艂:
- Ty i te twoje pieprzne otr臋by !!!! Mogli艣my ju偶 tu by膰 dziesi臋膰 lat temu!!!!

- Kochanie, wyczy艣ci艂a艣...

- Kochanie, wyczy艣ci艂a艣 mi p艂aszcz?
- Taak
- A garnitur?
- Taak
- A buty?
- Cooooo, to one te偶 maja kieszenie?

- Panie Heniu, co pan...

- Panie Heniu, co pan sobie my艣li? Ja wiem, 偶e pan si臋 niedawno o偶eni艂, 偶e 偶ona pana jest bardzo atrakcyjna. Ale jak mo偶na si臋 tak nieskromnie zachowywa膰?!
- ???
- Mieszkasz pan na parterze, okien pan wieczorami nie zas艂aniasz i takie figle pan z 偶on膮 wyprawiasz po stole, wersalce, w ca艂ym mieszkaniu, ze od paru dni ludzie si臋 gromadz膮 przed pa艅skimi oknami. Nie wstyd panu?!
- Panie Kazimierzu, ale...
- No co?!
- Ja dopiero dzi艣 rano wr贸ci艂em z Gda艅ska...