Reporter stoi pod kolektur膮....

Reporter stoi pod kolektur膮. Podje偶d偶a trabant. Dziennikarz pyta kierowc臋:
-Co zrobi艂by pan z wygran膮?
-Mo偶e wi臋ksze mieszkanie, polonez, a reszta na konto.
Podje偶d偶a polonez. Dziennikarz pyta:
-Co pan zrobi艂by z pieni臋dzmi?
-No, jaki艣 dom, mercedes, a reszta na konto.
Na to samo pytanie odpowiada kierowca mercedesa:
-Sp艂aci艂bym skarbowy, potem ZUS...
-A reszta?
-Pozostali niech czekaj膮!

JEMU TO NIE PASUJE...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

NA ROWEREK NAD JEZIOREM...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Zesz艂ej nocy spa艂em bardzo...

Zesz艂ej nocy spa艂em bardzo kr贸tko. Rano jad膮c do szko艂y, zm臋czony wsiad艂em do tramwaju. Jak zwykle tramwaj za艂adowany po brzegi, przeciskam si臋 przez t艂umy i oczom nie wierz臋! Wolne miejsce po艣r贸d takiego t艂umu! Zm臋czony nieprzespan膮 noc膮, zadowolony, 偶e znalaz艂em miejsce, usiad艂em. Jakie偶 by艂o moje zdziwienie, kiedy nagle zrobi艂o mi si臋 mokro w ty艂ek i poczu艂em dziwny zapach... Przystanek temu na tym miejscu siedzia艂 jaki艣 偶ul, kt贸ry po pijanemu zeszcza艂 si臋 na siedzenie. To dlatego by艂o wolne... YAFUD

Mam 17 lat moja mama...

Mam 17 lat moja mama wczoraj pierwszy raz zostawi艂a mnie w domu sam膮. Napisa艂am do mojego ch艂opaka 偶e mam woln膮 chat臋 i mo偶emy to zrobi膰, a on na to sorry w艂a艣nie dosz艂em..

LEGENDA O SMOKU WAWELSKIM...

LEGENDA O SMOKU WAWELSKIM

Moja siostra b臋d膮c 3 mo偶e 4 letnim brzd膮cem, by艂a nie藕le wygadana. Rezolutne dziecko zadaj膮ce miliony pyta艅, oczywi艣cie samemu na nie odpowiadaj膮c. Kt贸rego艣 razu jecha艂a z babci膮 autobusem do centrum. Po drodze zainteresowa艂 j膮 Wawel,
no i oczywi艣cie zacz臋艂a sobie sama opowiada膰 bajk臋: 偶e w jamie mieszka艂 smok i 偶e szewczyk da艂 mu baranka nadzianego... i tu zacz臋艂a wymienia膰 odpowiednio g艂o艣no czym.
- Smok zjad艂 siark臋, i papryk臋, i s贸l, i pieprz....
Babcia podrajcowana, 偶e ludzie s艂uchaj膮 takiej g贸w**ary, zacz臋艂a dziecko naprowadza膰, co jeszcze ten smok zjad艂. W ko艅cu zabrak艂o pomys艂贸w. Wtedy babcia zada艂a kluczowe pytanie:
- I co by艂o dalej jak ju偶 si臋 najad艂, no co by艂o dalej?
Siostra:
- I smok si臋 ZESRA艁!

PSTRYKANIE ZDJ臉CIA...

PSTRYKANIE ZDJ臉CIA

Siedzimy sobie z kole偶ankami na tzw. grillu w ogrodzie przed domem. Pstrykamy fotki, a 偶e ju偶 ciemno si臋 zrobi艂o, to z fleszem je pstrykamy. Pstryku pstryku pstryk, nagle wychodzi s膮siadka i zaczyna zbiera膰 pranie ze sznurk贸w. Nietypowy widok, noc膮 si臋 prania nie zbiera, aleee...Nagle krzyczy do swojego m臋偶a:
- Ty stary to nie burza, to tu dziewuchy fotografie pstrykaj膮!

JAK JE殴DZI膯 NA ROWERZE?...

JAK JE殴DZI膯 NA ROWERZE?

Pracuje u nas pewna Pani... Pani Krysia. Stara konfidentka, kt贸ra zapisuje w podr臋cznym notatniku, kto si臋 sp贸藕ni艂, kto zachorowa艂 (cytat: "Kasia wr贸ci艂a po d艂ugiej nieobecno艣ci, po czym po godzinie wysz艂a - pewnie zatru艂a si臋 czere艣niami").]
Ma艂e toto, nie za m艂ode, upierdliwe, chowa swoje znaleziska w pud艂a podpisuj膮c "Skarby Krysi", raczy nas historiami o robieniu sobie lewatywy podczas g艂od贸wki, w szufladzie ma 3 kilogramy marchwi, kt贸r膮 ca艂y czas wpieprza...
Ot贸偶 Pani Krysia ma szczeg贸lne zdolno艣ci do rzucania zda艅 nieprzemy艣lanych i o wszelakim znaczeniu takich jak dzisiejsze po wej艣ciu do firmowej kuchni:
- Przysz艂am po co艣 mokrego, bo jecha艂am na rowerze i mi zasch艂o...
Ja te偶 je偶d偶臋 na rowerze, ale mnie tam nie zasycha... mo偶e to przychodzi z wiekiem?

Wczoraj w zak艂adzie pracy...

Wczoraj w zak艂adzie pracy odwiedzi艂 nas by艂y pracownik, z k贸rym od czasu jego zwolnienia (miesi膮c) nie utrzymywa艂em kontaktu. Mam 22 lata, on 26. Reszta za艂ogi to emeryci, lub ch艂opy w podesz艂ym wieku. Wszyscy oczywi艣cie wiedz膮 wszystko najlepiej, dlatego z kumplem trzymali艣my si臋 razem i nabijali艣my si臋 z tego ich przem膮drzania si臋. Kiedy jeszcze 26 pracowa艂 pewien go艣膰 ze starszyzny doni贸s艂 na mego kompana, 偶e ten spartaczy艂 jak膮艣 prac臋 za co 贸w kompan dosta艂 200z艂 kary dyscyplinarnej. Od tego czasu robi艂 im r贸偶ne, nazwijmy to "psikusy". I teraz puenta. Moja praca jest dosy膰 brudz膮ca, dlatego ka偶dy po skonczonej zmianie bierze prysznic. Kiedy kumpel odszed艂, zostawi艂 po sobie 偶el pod prysznic, szampon i krem do r膮k oraz twarzy. Stwierdzi艂em, 偶e szkoda wyrzuca膰 to do kosza. U偶ywa艂em tego ok 2 tygodni, a krem mia艂em do wczoraj. Podczas naszej rozmowy podczas jego odwiedzin us艂ysza艂em pytanie: "Kt贸ry艣 z dziadk贸w przygarn膮艂 sobie moje rzeczy pod prysznic? Bo wiesz, doda艂em co nieco do tego kremu" po czym chcia艂 sklei膰 ze mn膮 偶贸艂wia...31 dniowy YAFUD

Bo偶e Narodzenie...

Bo偶e Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupi膰 prezenty. Oznacza to, 偶e b臋d臋 lata艂 po sklepach, przepycha艂 si臋 przez spoconych ludzi z ob艂臋dem w oczach, 偶eby wyda膰 mn贸stwo kasy na jakie艣 pierdo艂y. Co gorsza, wszystko ju偶 kiedy艣 komu艣 kupi艂em. Wujek Edek dosta艂 w zesz艂ym roku flaszk臋, a przecie偶 nie kupi臋 mu w tym roku ksi膮偶ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta艂 nic ponad tekst na etykiecie p贸艂litr贸wki. <!--break--> Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa艂a si臋 kremem nawil偶aj膮cym, co go kupi艂em z przeceny, bo za tydzie艅 ko艅czy艂 si臋 termin wa偶no艣ci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by艂by krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 偶aden krem nie wyg艂adzi, a po drugie, przecie偶 nie wydam na kosmetyki ca艂ej kasy na Bo偶e Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mord臋 drze o jaki艣 nowy program komputerowy, cho膰 i tak wiadomo, 偶e przestanie si臋 nim zajmowa膰 po 2 godzinach, bo ka偶da gra jest dla tego p贸艂 m贸zga za trudna. 呕ona b臋dzie mia艂a jak zwykle pretensje, 偶e Kowalska z jej biura dostanie co艣 艂adniejszego. W rezultacie kupi臋 byle co, jak co roku. Potem 艣ledzik w pracy z lud藕mi, kt贸rych mordy s膮 mi nienawistne i patrzenie na m臋ki szefa, kt贸ry 偶yczy nam "du偶o pieni臋dzy", cho膰 wszyscy wiedz膮, 偶e dopiero wtedy by艂by szcz臋艣liwy, gdybym pracowa艂 za misk臋 zupy z brukwi przykuty 艂a艅cuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy si臋 nawal膮 jak szpaki, a pan Henio ob艣lini biust pani Bo偶eny z ksi臋gowo艣ci, zamkn膮 si臋 oboje w archiwum, bo oni zawsze wal膮 si臋 jak kr贸liki, kiedy s膮 naprani. Nast臋pnego dnia kac, w dodatku 偶ona b臋dzie robi膰 wym贸wki. Jeszcze tylko trzeba jebn膮膰 w baniak karpia, bo ma艂偶onka - uwa偶acie - wra偶liwa jest i na m臋ki zwierz膮tka nie mo偶e patrze膰, cho膰 mnie m臋czy od 15 lat bez zmru偶enia oka. Garbata owca. A jeszcze przynie艣膰 i przystroi膰 choink臋. Z dzieckiem, "偶eby mia艂o ciep艂e wspomnienia z dzieci艅stwa", a ono w dupie ma choink臋, mnie, Bo偶e Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo偶e mie膰 jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma膰 ich w t臋 i z powrotem. Jedna wielka m臋ka. Co za kutas wymy艣li艂 ten 艂zawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd膮 wszyscy ci, od kt贸rych na co dzie艅 trzymam si臋 z daleka z dobrym skutkiem. Usi膮dziemy za sto艂em... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b臋dzie si臋 k艂amliwie ucieszy膰, cho膰 z g贸ry wiem, 偶e ten chu**wy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk贸w dope艂ni艂by liczn膮 kolekcj臋 podobnych g贸wien, gdybym oczywi艣cie zawali艂 szaf臋 takim badziewiem, a nie zaraz nast臋pnego dnia wyrzuci艂 wszystko do 艣mietnika. Dostan臋 te偶 najta艅szy koniak i jakie艣 kosmetyki. Jakie? B臋d臋 wiedzia艂 ostatniego dnia przed Wigili膮, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn膮 wyprzedawa膰 to, czego nie uda艂o si臋 upchn膮膰 ludziom do wigilii. Po prezentach si臋 zacznie. Te same krety艅skie dowcipy wuja Bronka, zw艂aszcza, ku**a, ten o g膮sce Balbince. Wszyscy b臋d膮 dokarmia膰 mojego psa po to, 偶eby narzyga艂 w nocy na mnie i po艣ciel, bo przecie偶 wiadomo 偶e 艣pi臋 z psem. Ciotka za艂zawi si臋 po dw贸ch godzinach 偶ucia 偶arcia z wytrwa艂o艣ci膮 tapira i zacznie p艂aka膰, "jak to dobrze, 偶e trzymamy si臋 razem". G贸wno prawda akurat, co wyka偶膮 nast臋pne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si臋 ju偶, zacznie wyzywa膰 swojego 艣lubnego od z艂amanych chu**w. To oczywi艣cie prawda. Jedyna nadzieja, 偶e akurat w tym roku 6-letnia latoro艣l kuzynostwa z 艁odzi nie nawali w gacie w po艂owie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado艣nie jeszcze przed deserem. Bo to, 偶e co艣 wywali sobie na 艂eb ze sto艂u, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz臋 prze偶y膰 debilne gadki o polityce, przy kt贸rych wszyscy oczywi艣cie skocz膮 sobie do garde艂 i na siebie si臋 po obra偶aj膮. Na koniec ciotula Jadzia pu艣ci male艅kiego pawika na 艣cian臋 ko艂o swojego fotela i mo偶na b臋dzie odtr膮bi膰 koniec m臋czarni. A nie, by艂bym zapomnia艂. Kolejn膮 rozrywk膮 b臋dzie wyprawa na pasterk臋, bo to religijna rodzina. No to p贸jd臋, cho膰 nikt nigdy nie wyja艣ni艂, po nag艂膮 cho**r臋 t艂uc si臋 po nocy, 偶eby sta膰 na mrozie w bezruchu przez godzin臋 czy wi臋cej. Ciekawe, czy moja ma艂偶onka znowu wywinie or艂a na ryj na schodkach ko艣ci贸艂ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko艣ciele, je艣li tam si臋 dopcham, b臋dzie cuchn膮膰 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj膮 na w艂asnych nogach, bo za du偶y t艂ok, 偶eby upa艣膰. Czasem tylko kto艣 beknie albo pu艣ci g艂o艣no b膮ka, ale i tak nikt na to nie zwr贸ci uwagi, bo wszyscy drzemi膮 na stoj膮co. Wracaj膮c trzeba tylko b臋dzie uwa偶a膰 na ch艂opc贸w z osiedla, bo w Wigili臋 katolicka m艂odzie偶 szczeg贸lnie lubi wpi**doli膰 bli藕niemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa偶y艂, bo by艂 zalany w p艂askorze藕b臋. Wreszcie wychodz膮 z cha艂upy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt贸w jest najszcz臋艣liwsz膮 chwil膮 w moim 艣wi膮tecznym 偶yciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj膮 jak z bata strzeli艂, bo wielkimi krokami zbli偶a si臋 kolejny krety艅ski wynalazek...

Sylwester
Ludzie! Kto to kur**a wymy艣li艂?! Ju偶 od listopada 艣lubna wydala z siebie idiotyczne pomys艂y, 偶eby p贸j艣膰 na "jaki艣 bal". Jakby艣my srali pieni臋dzmi... Albo 偶eby gdzie艣 wyjecha膰, gdzie gor膮co. A niech se w艂膮czy farelk臋 pod fikusem, b臋dzie mia艂a tropiki w cha艂upie. I tak przecie偶 sko艅czy si臋 na balandze u Witka. Jasne, trzeba 艂adnie si臋 ubra膰, bo wszystkim si臋 wydaje, 偶e to jaki艣 uroczysty dzie艅. Czyli 偶ona najpierw pu艣ci w tr膮b臋 p贸艂 bud偶etu domowego na jak膮艣 kieck臋, w kt贸rej wygl膮da jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 偶e za to mo偶na by 偶ywi膰 jeden powiat w Somalii przez kwarta艂. Ja si臋 wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy艣li艂a, 偶e m臋偶czyzna wygl膮da dobrze, gdy wdzieje na siebie marynark臋, co pije pod pachami. Pod szyj膮 zawi膮偶臋 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag臋, bo prysn臋 na dzi贸b jak膮艣 wod臋 kolo艅sk膮 i jazda, a ma艂偶onka k艂adzie sobie tapety tyle, 偶e palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj膮. I zajmuje ze trzy godziny. 艁azienka, oczywi艣cie, zaj臋ta i wszyscy pozostali domownicy musz膮 szcza膰 do zlewu. Wiadomo mamusia si臋 szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si臋 co艣 nowego, na czym mo偶na by oko zawiesi膰. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia偶 Witu艣 ma du偶膮 cha艂up臋, to ryzyko za du偶e. Zreszt膮 ka偶da kobitka jeszcze przed p贸艂noc膮 doprowadza si臋 do stanu, w kt贸rym wygl膮da jak kupa. W tym dniu trzeba by膰 radosnym jak m艂ody pies, szczerzy膰 z臋by w u艣miechu i rusza膰 w tany, nawet je艣li "ni pyty" nie mam o tym poj臋cia. Zreszt膮 nikt nie ma, za to wszyscy miotaj膮 si臋 w konwulsjach i po kr贸tkim czasie cuchn膮, jak gdyby nie myli si臋 z tydzie艅. Baby w szczeg贸lno艣ci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju偶 ko艂o jedenastej s膮 pijani w sztok i be艂kocz膮 albo chc膮 rucha膰 wszystko, na co trafi膮. O p贸艂nocy trzeba obca艂owa膰 wszystkie te o艣linione i 艣mierdz膮ce w贸d膮 mordy, ob艂udnie 偶ycz膮c wszystkiego najlepszego, cho膰 jedyne, o czym wtedy my艣l臋, to 偶eby ich szlag trafi艂 czym pr臋dzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b贸lu - rozmazane makija偶e kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w艂a艣cicielka walnie mord膮 w sa艂atk臋), 艣pi膮cy pokotem faceci, jacy艣 zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywi艣cie, nawal臋 si臋 ju偶 przed p贸艂noc膮, 偶eby unikn膮膰 konieczno艣ci pota艅c贸wek i dialog贸w z w艂asn膮 偶on膮, bo co jej mo偶na nowego powiedzie膰 po 15 latach ma艂偶e艅stwa? Trzeba tylko doczeka膰 do rana, kiedy rusz膮 pierwsze autobusy, bo zam贸wienie taks贸wki graniczy z cudem. Pijany i 艣mierdz膮cy autobus dowiezie nas jako艣 do domu. Mo偶na spa膰. Prze偶y艂em. Do siego roku.