Rozmawiaj膮 dwaj ch艂opcy:...

Rozmawiaj膮 dwaj ch艂opcy:
- M贸j wujek, kt贸ry jest marynarzem omal nie zgin膮艂 przez o艣miornic臋!
- To jeszcze nic! M贸j, kt贸ry jest p艂etwonurkiem, omal nie zgin膮艂 przez dwunastnic臋!

Narkoman trafi艂 do piek艂a....

Narkoman trafi艂 do piek艂a. Patrzy, a tam ca艂e 艂any marichuany.Napalony biegnie i rwie ca艂e nar臋cza. Nagle s艂yszy g艂os diab艂a:
- I czego rwiesz jak tam pe艂no narwane.
Narkoman patrzy i rzeczywi艣cie. No to przerzuca 偶eby szybciej sch艂o. Nagle s艂yszy g艂os diab艂a:
- I po co suszysz jak tam pe艂no ususzone.
Narkoman patrzy i rzeczywi艣cie. No to zaczyna skr臋ca膰 skr臋ty. Skr臋ca, skr臋ca, a diabe艂 m贸wi:
- I po co skr臋casz jak tam pe艂no naskr臋cane.
Narkoman popatrzy艂 i rzeczywi艣cie. Bierze wi臋c najwi臋kszego skr臋ta i pyta diab艂a:
- Masz mo偶e ogie艅?
A diabe艂 z u艣michem:
- By艂by ogie艅, by艂by raj......

Dzwoni facet do firmy...

Dzwoni facet do firmy reklamuj膮cej odchudzanie i po kr贸tkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".
Nast臋pnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, oko艂o 20 lat i opr贸cz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawi艂a si臋 jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:
"Mam na imi臋 Kasia. Jak mnie z艂apiesz b臋d臋 Twoja!".
Facet rzuca si臋 bez namys艂u w po艣cig za blondynk膮. Po paru kilometrach i pewnych pocz膮tkowych trudno艣ciach, w ko艅cu 艂apie swoj膮 nagrod臋. Sytuacja powtarza si臋 przez kolejne 4 dni.
Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, 偶e rzeczywi艣cie schud艂 5 kilo! W takim razie zn贸w dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni".
Nast臋pnego dnia: w drzwiach staje zapieraj膮ca dech w piersiach kobieta, najpi臋kniejsza, najbardziej seksowna, jak膮 widzia艂 w 偶yciu. Na sobie nie ma nic opr贸cz but贸w sportowych i tabliczki na szyi:
"M贸w mi Ewa. Jak mnie z艂apiesz, b臋d臋 Twoja!"
Ta kobieta ma jednak tak膮 super kondycj臋, 偶e faciowi nie艂atwo jest j膮 z艂apa膰 od razu i gonitwa trwa znacznie d艂u偶ej. W ko艅cu jednak okazuje si臋 偶e nagroda warta jest nadludzkiego wysi艂ku.
Historia powtarza si臋 przez nast臋pne 4 dni i w ko艅cu facet staje na wadze i jest ca艂kowicie zadowolony: schud艂 obiecane 10 kilo!
W takim razie postanawia p贸j艣膰 na ca艂o艣膰 i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta:
- Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program!
Facet jest jednak g艂臋boko przekonany, 偶e tego w艂a艣nie chce.
- Ca艂e lata nie czu艂em si臋 tak wspaniale!
Nast臋pnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi pot臋偶ny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko r贸偶owe buty sportowe i tabliczk臋:
"Jestem Franek. Jak Ci臋 z艂api臋, b臋dziesz m贸j!"

Facet m贸wi do kobiety:...

Facet m贸wi do kobiety:
- Wolna jeste艣?
- Nie, zapie*dalam jak dyli偶ans!

By艂o trzech duch贸w...

By艂o trzech duch贸w
przyszed艂 pierwszy ca艂y zakrwawiony i m贸wi
- wyrzn膮艂em ca艂e Niemcy.
przychodzi drugi i m贸wi
- wyrzn膮艂em ca艂膮 Polsk臋.
przychodzi ostatni najm艂odszy i m贸wi
wyrzn膮艂em ale na schodach. XD

Ksi膮偶臋 elf贸w i jego oddzia艂...

Ksi膮偶臋 elf贸w i jego oddzia艂 roz艂o偶yli si臋 na polanie na spoczynek. W pewnym momencie zza krzak贸w dobieg艂o wo艂anie:
- Hej, wy, elfie pokraki! To ma by膰 wojsko?! I ob贸z?! Hahaha! To ja, Mocarny Krasnolud z was si臋 艣miej臋! I nie boj臋 si臋 cho膰 jestem sam! Wy艣lijcie tu do mnie kt贸rego艣 z was, jeden na jednego, honornie, a ja go pokonam!
Ksi膮偶臋 skin膮艂 palcem i za krzaki pobieg艂 jeden z wojownik贸w. Przez chwilk臋 s艂ycha膰 by艂o szamotanie, a p贸藕niej ten sam g艂os:
- Ale zdechlak! Kogo艣cie mi wys艂ali?! Przy艣lijcie swojego najlepszego wojownika!
Ksi膮偶臋 drugi raz skin膮艂 palcem i najdzielniejszy z elfich wojownik贸w pobieg艂 za krzaki. Szamotanie. Kr贸tki pisk. I g艂os:
- Ten by艂 najlepszy?! Jeste艣cie gorsi ni偶 my艣la艂em! Dawa膰 tu dziesi臋ciu z was!
Wkurzony ksi膮偶臋 machn膮艂 r臋k膮 i natychmiast dziesi臋ciu wojownik贸w pobieg艂o za krzaki. Po chwili pe艂nej trzask贸w, szcz臋ku broni, szumu i krzyk贸w jednak znowu rozleg艂 si臋 ten sam g艂os:
- E, traw臋 tylko 偶recie to i takie z was s艂abizny! z owcami wam si臋 zabawia膰, a nie walczy膰! Przyjd藕cie tu wszyscy!
Ksi膮偶臋 sykn膮艂 ze z艂o艣ci, zamacha艂 r臋kami i resztka jego oddzia艂u pop臋dzi艂a za krzaki. Po nied艂ugiej chwili szamotania i wrzask贸w krzaki rozchyli艂y si臋 i na polan臋 potykaj膮c si臋 wpad艂 pokrwawiony elfi wojownik:
- Ksi膮偶臋 p...panie! Zdrada! Osz...osz...oszukali nas! Ich tam jest dw贸ch!

Pewien 呕yd s艂yn膮艂 ze...

Pewien 呕yd s艂yn膮艂 ze sknerstwa. O艣ci膮 w oku by艂y mu wysokie rachunki za gaz i pr膮d. Zap艂aci艂 wi臋c pewnemu szemranemu fachowcowi z Nalewek, aby ten nauczy艂 go cofa膰 liczniki.
Umiej臋tno艣膰 ta wielce go ucieszy艂a, mo偶na nawet powiedzie膰, 偶e sta艂a si臋 jego nowym hobby.
Przyszed艂 wreszcie ten d艂ugo przez 呕yda oczekiwany dzie艅, kiedy pojawi艂 si臋 fachowiec z elektrociep艂owni w celu odczytania licznik贸w. Spisa艂, sprawdzi艂 wszystko dwa razy i powiedzia艂 ze z艂ym b艂yskiem w oku:
- Gratuluje panie Rozencwajg, jeste艣my panu winni 927 z艂 i 36 groszy...

By艂em w kawiarni z moj膮...

By艂em w kawiarni z moj膮 kole偶ank膮 ( 艂adna, normalna dziewczyna) i jej ch艂opakiem ( typowy dres, wymiary 2 na 2 ). Rozmawiamy sobie, mi艂o, sympatycznie. Musia艂em jednak wraca膰, 偶egnam si臋 z kole偶ank膮 i m贸wi臋, 偶e mo偶emy spotka膰 si臋 za tydzie艅, dodaj膮c: "Co na to Tw贸j napi臋ty harmonogram?". Nagle doskoczy艂 do mnie jej ch艂opak i m贸wi: "Kogo nazywasz harmonogramem , ty ch*ju!?!"