#it
emu
psy
syn

Szukałem pracy. Wreszcie...

Szuka┼éem pracy. Wreszcie zosta┼éem zaproszony na rozmow─Ö kwalifikacyjn─ů. Podczas rozmowy prowadz─ůcy skupili si─Ö na tym, ┼╝e szukaj─ů sprzedawcy naprawd─Ö doskona┼éego, b─Öd─ůcego w stanie doprowadzi─ç ka┼╝d─ů transakcj─Ö do ko┼äca. Jeden z nich wzi─ů┼é pi├│ro i poda┼é mi je:
- Postaraj si─Ö je mi sprzeda─ç.
Zacz─ů┼éem m├│wi─ç o jego jako┼Ťci, ┼╝e nawet co┼Ť tak prostego jak pi├│ro, mo┼╝e oznacza─ç wiele, i tak dalej w tym samym duchu. W pewnym momencie prowadz─ůcy powiedzia┼é, ┼╝e s┼éysza┼é do┼Ť─ç i poprosi┼é, aby odda─ç mu pi├│ro. Odm├│wi┼éem, m├│wi─ůc, ┼╝e to pi├│ro kosztuje 5 dolar├│w. B┼éaga┼é, ale by┼éem uparty tak d┼éugo, a┼╝ zgodzi┼é si─Ö zap┼éaci─ç. W┼Ťciek┼éy, wyszed┼é z pokoju, trzaskaj─ůc drzwiami.
Dostałem pracę, ale ten facet przez długi czas patrzył na mnie z ukosa.

Wyobra┼║ sobie, ┼╝e jedziesz...

Wyobra┼║ sobie, ┼╝e jedziesz samochodem i nagle zauwa┼╝asz cygana na rowerze.
Dlaczego go nie przejedziesz?
Bo to mo┼╝e by─ç Tw├│j rower..

Dresy to najtroskliwsi...

Dresy to najtroskliwsi ludzie jakich do tej pory poznałem.
Za ka┼╝dym razem jak przechodz─Ö obok nich to pytaj─ů czy mam jaki┼Ť problem.

Jak prze┼╝y─ç katastrof─Ö...

Jak prze┼╝y─ç katastrof─Ö lotnicz─ů?
- Wle┼║─ç do czarnej skrzynki.

Pewien facet porwał duchownego...

Pewien facet porwa┼é duchownego prawos┼éawnego. zapakowa┼é go do pud┼éa z tektury, owin─ů┼é papierem i wst─ů┼╝k─ů ... ale zosta┼é postawiony przed s─ůdem. Zeznaje na t─Ö okoliczno┼Ť─ç:
- Wysoki s─ůdzie to wszystko dlatego, ┼╝e chcia┼éem du┼╝o i tanio gada─ç przez kom├│rk─Ö...
- Jak to?! Co duchowny ma wsp├│lnego z rozmowami przez telefon?
- Nie wiem, ale wsz─Ödzie media tr─ůbi┼éy "po┼é├│┼╝ popa pod choink─Ö, a b─Ödziesz mie─ç wi─Öcej tanich rozm├│w!"

Matematykowi zepsuł się...

Matematykowi zepsu┼é si─Ö kaloryfer. Wezwa┼é hydraulika, ten postuka┼é jakim┼Ť kluczem, pokr─Öci┼é i woda przesta┼éa ciekn─ů─ç. Rado┼Ť─ç matematyka szybko si─Ö sko┼äczy┼éa, gdy fachowiec poda┼é cen─Ö us┼éugi.
- Panie, ale to połowa tego, co zarabiam.
- A gdzie pan pracuje?
- Na uniwersytecie.
- No to przenie┼Ť si─Ö pan do naszej sp├│┼édzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym ca┼éym uniwersytecie. Musisz tylko pan p├│j┼Ť─ç do biura, z┼éo┼╝y─ç podanie i ju┼╝. Tylko podaj pan, ┼╝e masz pan siedem klas, bo wy┼╝sze wykszta┼écenie u nas nie pop┼éaca.
Matematyk zrobi┼é tak, jak poinstruowa┼é go fachowiec. Od tej pory jego dola wyra┼║nie si─Ö poprawi┼éa. Ale pewnego dnia przysz┼éo zarz─ůdzenie o podnoszeniu kwalifikacji za┼éogi i skierowano wszystkich, kt├│rzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ├│smej. Pierwsza lekcja - matematyka. Nauczycielka wita wszystkich:
- Dzie┼ä dobry, b─Ödziemy si─Ö uczy─ç matematyki, na pewno wszyscy dostan─ů ┼Ťwiadectwo uko┼äczenia ├│smej klasy. A na razie przypomnimy sobie, co pami─Ötamy jeszcze ze szko┼éy. Mo┼╝e napisze pan wz├│r na pole ko┼éa? - wskaza┼éa na matematyka.
Ten wsta┼é, podszed┼é do tablicy i zacz─ů┼é wyprowadza─ç, bo akurat zapomnia┼é wzoru. Wyprowadza, wyprowadza, zapisa┼é ju┼╝ ca┼é─ů tablic─Ö i w ko┼äcu otrzyma┼é wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu si─Ö nie podoba, wi─Öc liczy od nowa. Zmaza┼é tablic─Ö, znowu zapisuje wzorami i znowu wynik z minusem.
Zrezygnowany patrzy na klas─Ö oczekuj─ůc podpowiedzi, a wszyscy szepcz─ů:
- Zmień granicę całkowania...

To jest nie do zniesienia!...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Klient w ksi─Ögarni pyta...

Klient w ksi─Ögarni pyta sprzedawc─Ö:
- My┼Ťlicie, ┼╝e to si─Ö sprzeda, skoro tytu┼é m├│wi wszystko - powiedzia┼é, pokazuj─ůc na ok┼éadk─Ö krymina┼éu pod tytu┼éem "Fryzjer - morderca".
Sprzedawca, otwieraj─ůc ksi─ů┼╝k─Ö, czyta wst─Öp:
''Na ┼Ťwiatowym zje┼║dzie zjawi┼éo si─Ö ponad dwa tysi─ůce fryzjer├│w ze wszystkich kraj├│w...''

Wraca facet z delegacji...

Wraca facet z delegacji i zastaje w domu klasyczn─ů sytuacj─Ö. ┼╗ona z kochankiem. Kochanek zrywa si─Ö z ┼é├│┼╝ka wpada do ┼éazienki zdejmuje z wieszaka r─Öcznik i obwi─ůzuje sobie nim biodra. W tym momencie rozw┼Ťcieczony m─ů┼╝ wrzeszczy :
- Nieeeeeee !!!!!!!!!! - i wbiega za nim do łazienki
"Bo┼╝e on go zabije" my┼Ťli ┼╝ona i te┼╝ rzuca si─Ö za nimi.
Patrzy, a tam m─ů┼╝ szarpie za r─Öcznik, kt├│rym owin─ů┼é si─Ö kochanek i krzyczy:
- Ten jest do twarzy...