#it
emu
psy
syn

- Ty mi nie rozkazuj,...

- Ty mi nie rozkazuj, nie jeste┼Ť moim szefem!
- Jestem twoim dyrektorem!
- Przepraszam, Iwanie Iwanowiczu, zamy┼Ťli┼éem si─Ö. Ma pan g┼éos jak moja te┼Ťciowa.

- Interes kwitnie - pomy┼Ťla┼é...

- Interes kwitnie - pomy┼Ťla┼é Zenon gdy zobaczy┼é zmiany chorobowe na swoim przyrodzeniu...Ksi─ůdz spowiada ga┼║dzin─Ö:
- A nie spali┼Ťcie ga┼║dzino z obcym ch┼éopem?
- A bo to, proszę księdza, obcy chłop da pospać?

GDY BRAK GRABARZA...

GDY BRAK GRABARZA

Na wichurze niedaleczko poza stolic─ů, zmar┼éo si─Ö jednemu ch┼éopinie. W parafii rejwach si─Ö zrobi┼é, bo stanowisko grabarza nieobsadzone i komu teraz pogrzeba─ç denata? Ksi─Ö┼╝ulo uradzi┼é pospo┼éu z op┼éakuj─ůc─ů famili─ů, ┼╝e trzeba si─Ö spieszy─ç, bo spiekota sprawi, ┼╝e procesy naturalne towarzysz─ůce zew┼éokowi mog─ů uprzykrzy─ç ┼╝ycie ca┼éej wsi. Stan─Ö┼éo na tym, ┼╝e najmie si─Ö miejscowe malinowe nosy, co by dolink─Ö zrobili, trumn─Ö przenie┼Ťli i j─ů potem zasypali... Wzi─Ö┼éy si─Ö by┼éy chopy do roboty...
Uroczysto┼Ť─ç pogrzebowa. Zewsz─ůd chlipanie zrozpaczonych i ksi─Ödzowe mod┼éy. Raz po raz nabo┼╝ny nastr├│j psuje owocowy fetor p┼éyn─ůcy z paszcz ┼╝ulowych - w ko┼äcu trzeba si─Ö uodparnia─ç, by ludzkie nieszcz─Ö┼Ťcie nie bola┼éo - i ┼Ťmiech czterech raczkuj─ůcych "grabarzy" (uodpornienie dzia┼éa jak si─Ö masz). ┼Ümiech to du┼╝o powiedziane? Czterog┼éos starych emaliowanych gar├│w lec─ůcych po schodach. Ksi─ůdz nie wytrzyma┼é i kiedy s─ůczony przez ┼╝ul├│w ekstrakt owocowy zacz─ů┼é zabija─ç ich w┼éa┼Ťciwo┼Ťci motoryczne, a wzmaga┼é rubaszny rechot przetykany nast─ů ku**─ů maci─ů, podszed┼é do pijackich hien i rzek┼é:
- Panowie, tak nie mo┼╝na, tu ludzie p┼éacz─ů, cierpi─ů, szanujcie┼╝ to...
Na to grabarzowy MCR z cwaniackim wyj─Öciem dymi─ůcego peta, z bezz─Öbnej paszcz─Öki:
- Jak ksi─ůdz... hyyyp... da po dychu... hyyyp, to jeszcze p┼éaka─ç b─Ödziem...

Kowalski budzi si─Ö rano...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Przy kraw─Ö┼╝niku stoi...

Przy kraw─Ö┼╝niku stoi facet i macha r─Ök─ů na przeje┼╝d┼╝aj─ůc─ů tax├│wke.
Taryfa się zatrzymała, gostek wsiadł, a szofer zagaja:
- Idealnie ┼╝e┼Ť pan na mnie trafi┼é. Zupe┼énie jak Heniek.
- Przepraszam, kto?
- Jak to kto? Heniek Kowalski. Niesamowity go┼Ť─ç, zawsze wszystko robi┼é porzadnie i na czas. Potrzebowa┼ée┼Ť pan tax├│wki akurat wtedy, kiedy bylem wolny i tedy przeje┼╝d┼╝a┼éem. Heniek taki fart to mia┼é za ka┼╝dym razem.
- No nie przesadzajmy... czysty przypadek.
- Dla He┼äka nie istnia┼éy "przypadki". On wszystko robi┼é profesjonalnie i perfekt. Spokojnie m├│g┼éby grac w tenisa albo w golfa z zawodowcami. Moglby tez bez wysi┼éku, jako gwiazda programu, ┼Ťpiewa─ç w operze albo ta┼äczy─ç w balecie.
- Hmm... to musiał być wybitnie uzdolniony człowiek!
- ┼╗eby┼Ť pan wiedzia┼é! Mia┼é niesamowit─ů pami─Ö─ç, pami─Öta┼é daty urodzin i imienin wszystkich cz┼éonk├│w swojej rodziny i wszystkie rodzinne rocznice. Wiedzia┼é wszystko o winach, no wiesz pan, kt├│re winko do jakiego dania, i w jakim kieliszku. W domu umia┼é wszystko naprawi─ç sam, lod├│wk─Ö, telewizor. Panie, nie to co ja, jak wymienia┼éem bezpiecznik to na ca┼éej ulicy by┼éo zaciemnienie.
- Mmm... jako┼Ť nie mog─Ö skojarzy─ç tak wybitnej osoby...
- No, ja tez nigdy go nie spotkałem.
- Jak to? To sk─ůd pan tyle o nim wie?!
- O┼╝eni┼éem si─Ö z wdow─ů po nim...

W pewnej stacji meteorologiczn...

W pewnej stacji meteorologicznej, z dala od ludzkich osiedli, samotny pracownik notowa┼é codziennie m.in. ilo┼Ť─ç opad├│w atmosferycznych. Pewnego dnia pomyli┼é si─Ö przy wpisywaniu danych do komputera i zamiast 8,45 cm deszczu wpisa┼é 8,45 m. Komputer d┼éu┼╝ej ni┼╝ zwykle przetwarza┼é te dane, ale okaza┼éo si─Ö ┼╝e programator przygotowa┼é go i na tak─ů ewentualno┼Ť─ç. Meteorolog przeczyta┼é ju┼╝ po chwili nast─Öpuj─ůce polecenie:
ÔÇ×Zbudujesz ┼é├│d┼║. Jej d┼éugo┼Ť─ç ma wynosi─ç trzysta ┼éokci a jej wysoko┼Ť─ç i szeroko┼Ť─ç trzydzie┼Ťci. Zabierzesz na ni─ů po parze zwierz─ůt z ka┼╝dego gatunku...ÔÇŁ

Wpada facet do burdelu....

Wpada facet do burdelu. Włos zmierzwiony, wzrok cichy. Od progu wrzeszczy:
- Ej, ja chcę tak jak jeszcze nikt nie chciał.
Dziewczyny sp┼éoszone chowaj─ů si─Ö po k─ůtach. Szefowa przybytku my┼Ťli:
- Kurcze, dziewczyny si─Ö boj─ů, wiadomo jaki to facet? Honor ratowa─ç musz─Ö... Chod┼║, pan ze mn─ů na g├│r─Ö.
Pozosta┼ée panienki pods┼éuchuj─ů pod drzwiami. Nagle s┼éycha─ç:
- Nie chc─Ö tak, zbocze┼äcu, nigdy przenigdy, won mi st─ůd chamie... Nie chc─Ö ! Nie chc─Ö !
Dziewczyny przera┼╝one, przecie┼╝ mamu┼Ťka taka do┼Ťwiadczona, co on jej chce robi─ç ? Za chwil─Ö wypada facet przez drzwi. Panienki wchodz─ů do pokoju, na ┼é├│┼╝ku roztrz─Ösiona szefowa.
- Szefowo, no jak on chciał, no jak?
- Pieprzony, na kredyt chciał...

Kiedy rozw┼Ťcieczony Heniek...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Dzwoni facet na sekslini─Ö....

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.