#it
emu
psy
syn

USA. W biurze FBI dzwoni...

USA. W biurze FBI dzwoni telefon.
- Dzie┼ä dobry, nazywam si─Ö John. Chcia┼ébym z┼éo┼╝y─ç donos na mojego s─ůsiada, Toma. W drewnie, kt├│re le┼╝y obok jego kominka, s─ů ukryte narkotyki.
Po godzinie agenci FBI przyjechali do Toma z nakazem rewizji. Przeszukali skrupulatnie ca┼ée mieszkanie, rozci─Öli na ma┼ée cz─Ö┼Ťci ka┼╝de polano drewna znajduj─ůce si─Ö obok kominka, jednak nie znale┼║li ani ┼Ťladu narkotyk├│w. Wieczorem do Toma telefonuje John.
- Cze┼Ť─ç, by┼éo u ciebie FBI?
- Było.
- Por─ůbali ci drewno na opa┼é?
- Tak.
- Dobra, jutro ty donosisz na mnie. Kto┼Ť musi skopa─ç ogr├│dek.

Kolega podwozi koleg─Ö...

Kolega podwozi koleg─Ö nowym samochodem:
- nie wiesz, jak cz─Östo trzeba zmienia─ç olej?
- nie wiem, ale m├│j kolega zmienia co 5 lat.
- a co ma?
- bud─Ö z frytkami.

Robi─Ö remont i co mnie...

Robi─Ö remont i co mnie kto spotka, to pyta: "Jak si─Ö posuwaj─ů roboty?". A sk─ůd mam wiedzie─ç?! ┼╗ycie seksualne sztucznych form ┼╝ycia nigdy mnie specjalnie nie interesowa┼éo.

Przed synagog─ů taki oto...

Przed synagog─ů taki oto napis:
"Wej┼Ťcie do synagogi bez kapelusza to tak, jakby┼Ť cudzo┼éo┼╝y┼é."
Parę dni później jeden z wiernych podszedł do rabina i rzekł mu:
- Nie rozumiem tego napisu.
- A co tu jest do rozumienia? - odrzekł rabin.
Na to wierny:
- Rebe, popróbowałem i jednego, i drugiego.
- I co? - pyta z zaciekawieniem rabin.
- Szalona r├│┼╝nica!

Przed s─ůdem staje m─Ö┼╝czyzna....

Przed s─ůdem staje m─Ö┼╝czyzna. S─Ödzia pyta:
- Czy to prawda, ┼╝e oskar┼╝ony sprzedawa┼é sok pomidorowy w butelkach twierdz─ůc, ┼╝e to eliksir m┼éodo┼Ťci?
- Tak, wysoki s─ůdzie.
- A czy oskar┼╝ony by┼é ju┼╝ wcze┼Ťniej za to karany?
- Tak, w roku 1323, 1556 i 1728...

Rozmowa w sprawie pracy....

Rozmowa w sprawie pracy.
- Ile zna pan j─Özyk├│w?
- Cztery.
- Prosz─Ö wymieni─ç.
- Węgierski, francuski, włoski i angielski.
- Prosz─Ö powiedzie─ç co┼Ť po w─Ögiersku.
- Gutten tag.
- Ale to jest po niemiecku...
- W takim razie znam pi─Ö─ç.

Najlepszy spos├│b na zapami─Ötan...

Najlepszy spos├│b na zapami─Ötanie daty urodzin ┼╝ony?
- Raz o tym zapomnie─ç...

Mama przy obiedzie:...

Mama przy obiedzie:
- Ma─çku, jedz chlebek!
- Ale ja nie lubi─Ö chlebka!
- Jedz, a b─Ödziesz du┼╝y i silny.
- Ale po co mam by─ç du┼╝y i silny, mamo?
- ┼╗eby┼Ť m├│g┼é pracowa─ç i zarabia─ç na chlebek...
- No, ale ja ci m├│wi─Ö ┼╝e nie lubi─Ö chlebka!

Jedzie Natasza z lejtnantem...

Jedzie Natasza z lejtnantem w jednym przedziale. Porucznik czyta Prawdę, Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę:
- Tawariszcz lejtnant, jak nazywa si─Ö kamie┼ä w pa┼äskim pier┼Ťcionku?
- Ech, Nataszko... jako┼Ť mi si─Ö dzi┼Ť nie chce...