#it
emu
psy
syn

┼╗ona przychodzi z pracy...

┼╗ona przychodzi z pracy do domu.M─ů┼╝ siedzi ot─Öpia┼éy,┼╝ona pyta si─Ö wi─Öc :
-Co taki dziwny jeste┼Ť?
M─ů┼╝ odpowiada:
-A posmutnoł żem sobie w ch**

Idzie niewidomy z psem...

Idzie niewidomy z psem przewodnikiem! Pies by┼é kiepski, bo wprowadzi┼é go w najgorszy ruch, prosto na ulice. Auta hamuj─ů, pisk opon, zamieszanie. Facet w ko┼äcu przeszed┼é. Stan─ů┼é na brzegu chodnika i daje psu ciastko. Kto┼Ť to zauwa┼╝y┼é i dziwi si─Ö:
- Co, pan głupi? Pies mało pana nie zabił a pan mu daje ciastko.
- Jak mu daje ciastko to wiem gdzie ma g┼éow─Ö i wiem, ┼╝e mam go z drugiej strony w dup─Ö kopn─ů─ç.

Po półrocznym pobycie...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Małżeństwo na zakupach....

Ma┼é┼╝e┼ästwo na zakupach. ┼╗ona zatrzymuje si─Ö przed witryn─ů sklepu z futrami:
- Kochanie, chcia┼éabym mie─ç takie pi─Ökne futro, wzdycha znacz─ůco w kierunku m─Ö┼╝a.
- To jedz whiskas ...

W autobusie kontroler...

W autobusie kontroler pokazuje pasa┼╝erom legitymacje i m├│wi:
-Bileciki do kontroli!
-Spadaj,─çwoku!-krzycz─ů stoj─ůcy najbli┼╝ej niego skini.
Kontroler rezygnuje ze sprawdzenia bilet├│w skinom i podchodzi do siedz─ůcego obok staruszka.
-Poprosz─Ö bilet do kontroli.
-Nie s┼éysza┼ée┼Ť,─çwoku,co koledzy m├│wili?

-M─ů┼╝ z ┼╝on─ů rozmawia...

-M─ů┼╝ z ┼╝on─ů rozmawia o eutanazji,o wyborze miedzy ┼╝yciem a ┼Ťmierci─ů.
--M─ů┼╝ m├│wi : Nie pozw├│l mi ┼╝y─ç w takim stanie,bym by┼é zale┼╝ny od jakichkolwiek urz─ůdze┼ä lub jakiej┼Ť rurki z butelki.Je┼Ťli przyjdzie mi znale┼║─ç si─Ö w takiej sytuacji,lepiej od┼é─ůcz mnie od urz─ůdze┼ä,kt├│re trzymaj─ů mnie przy ┼╝yciu.

--┼╗ona wsta┼éa,wy┼é─ůczy┼éa telewizor,komputer,a piwo....wyla┼éa do zlewu

Co powie ┼╗yd w niemieckiej...

Co powie ┼╗yd w niemieckiej taks├│wce?
- Panie kierowco - gazu!

Porod├│wka, m─Ö┼╝czyzna...

Porod├│wka, m─Ö┼╝czyzna czeka spi─Öty, bo jego ┼╝ona rodzi w sali obok. Pot na czole, nerwy, papieros w dr┼╝─ůcej d┼éoni. Czeka.
Po chwili wychodzi lekarz z dzieckiem na r─Ökach. M─Ö┼╝czyzna wstaje z miejsca, ucieszony, podnosi r─Öce do g├│ry w ge┼Ťcie rado┼Ťci. W tej samej chwili lekarz rzuca dziecko o pod┼éog─Ö. Podnosi z ziemi, rzuca o ┼Ťcian─Ö. Kopie trzy razy, uderza pi─Ö┼Ťci─ů. Po tym odzywa si─Ö do m─Ö┼╝czyzny:
- Żartowałem, zmarło przy porodzie.

M─ů┼╝ rano patrzy w lustro...

M─ů┼╝ rano patrzy w lustro i m├│wi do ┼╝ony:
- Co sobie pomy┼Ťla┼éa┼Ť wczoraj, jak przyszed┼éem pijany do domu z tym si┼äcem?
┼╗ona:
- Jak przyszed┼ée┼Ť to go jeszcze nie mia┼ée┼Ť.