emu
psy
syn

- Wiesz, że kankan był...

- Wiesz, ┼╝e kankan by┼é pierwotnie sztuk─ů walki, a nie ta┼äcem?
- Tak? Sztuk─ů walki wymy┼Ťlon─ů niby przez kogo?
- Przez francuskich złodziei, którym obcięto ręce.

ZDANY TEST...

ZDANY TEST

Siedz─Ö na nockach wi─Öc co robi─ç - ┼Ťmigam po Monsterze i "ty┼éy czytelnicze" nadrabiam. no i w┼éa┼Ťnie dosz┼éam w Autentykach do tego o Panu Tadeuszu.
No i nie wiele my┼Ťl─ůc rzuci┼éam do ch┼éopak├│w za plecami:
- Co jest na pocz─ůtku "Pana Tadeusza"?
Kurcze, na siedem odpowiedzi sze┼Ť─ç brzmia┼éo:
- NAKR─śTKA....

Przychodzi polityk do...

Przychodzi polityk do restauracji, siada.
- Co poda─ç? - pyta kelner.
- Stek.
- Jaki ten stek?
- M├│j ulubiony - stek bzdur.

- Konrad, potrzebna mi...

- Konrad, potrzebna mi twoja rada. Jako m─Ö┼╝czyzny.
- Dawaj, Asia.
- Dzi─Öki.

Wytatuowałem sobie jednorożca...

Wytatuowa┼éem sobie jednoro┼╝ca na penisie. Ju┼╝ widz─Ö miny policjant├│w na komisariacie, jak kobiety b─Öd─ů raportowa┼éy, ┼╝e zosta┼éy zgwa┼écone przez jednoro┼╝ca.

ODJAZDOWA NAZWA...

ODJAZDOWA NAZWA

Wprowadzenie:
W Lublinie jest kilkana┼Ťcie szk├│┼éek jazdy samochodem. Jedna z nich nosi nazw─Ö "Kleks".
Autentyk w┼éa┼Ťciwy:
Dzi┼Ť pada┼é deszcz, wi─Öc kole┼╝anka poprosi┼éa mnie ┼╝ebym podwi├│z┼é j─ů do domu, bo ma daleko. W sumie mam po drodze, wi─Öc stwierdzi┼éem ┼╝e no problem. Jako ┼╝e rozpada┼éo si─Ö ca┼ékiem, podwioz┼éem j─ů na parking tu┼╝ pod klatk─ů, a ┼╝e troch─Ö mi si─Ö spieszy┼éo, jecha┼éem do┼Ť─ç szybko. Dok┼éadnie w momencie, kiedy skr─Öca┼éem ┼╝eby wjecha─ç na rzeczony parking, wyje┼╝d┼╝a┼é z niego samoch├│d wymienionej we wprowadzeniu szk├│┼éki jazdy.
Biedna kole┼╝anka nie mog┼éa zrozumie─ç, dlaczego zacz─ů┼éem zanosi─ç si─Ö ┼Ťmiechem, kiedy krzykn─Ö┼éa:
- Uwa┼╝aj, bo walniesz Kleksa!

- Mnie ojciec z zagranicznej...

- Mnie ojciec z zagranicznej delegacji przywi├│z┼é papug─Ö za tysi─ůc baks├│w!
- Ładna?
- Bardzo!
- M├│wi?
- I to ile!
- A smaczna?

Pewien wierszokleta zorganizow...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Nie chciałbym się nadziać...

- Nie chcia┼ébym si─Ö nadzia─ç na Mosze Rabinowicza. Rok temu widzia┼éem go w Odessie i poprosi┼éem go, ┼╝eby po┼╝yczy┼é mi dwie┼Ťcie rubli.
- Odmówił?
- Gorzej, pożyczył...

Pewnego dnia, dawno,...

Pewnego dnia, dawno, dawno temu żyła sobie kobieta, która nie narzekała, nie gderała, ani na nic się nie skarżyła.
Ale to było dawno, dawno temu...
I to tylko tego jednego dnia...