emu
psy
syn

SMAKOSZ...

SMAKOSZ

Jaki┼Ť czas temu si─Ö zdecydowa┼éem wyj┼Ť─ç za ┼╝on─Ö i w tym celu musia┼éem odby─ç tzw. nauki przedma┼é┼╝e┼äskie.
No i na jedno spotkanie pani poprosi┼éa, ┼╝eby przyj┼Ť─ç w parach. Moja narzeczona nie mog┼éa wi─Öc poszed┼éem z koleg─ů. Pani si─Ö troch─Ö zdziwi┼éa, pozosta┼ée pary r├│wnie┼╝. No i dosz┼éo do momentu, w kt├│rym pani wyja┼Ťnia┼éa jak rozpozna─ç, ┼╝e s─ů dni p┼éodne:
- Chodzi o to, ┼╝e dni p┼éodne poznajemy bo ┼Ťluz jest taki i taki.
Kolega nie omieszkał spytać:
- A jak pozna─ç po smaku?

Uprawia┼éem seks z moj─ů...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Jak tak patrz─Ö na pani─ů...

- Jak tak patrz─Ö na pani─ů i pani prac─Ö, to dochodz─Ö do wniosku, ┼╝e b─Öd─Ö musia┼é awansowa─ç pani─ů na inny sto┼éek.
- Naprawd─Ö panie prezesie?! A na jaki?!
- Na szerszy, pani Halinko. Na szerszy...

PALI SI─ś!...

PALI SI─ś!

Jaki┼Ť czas temu do┼Ťwiadczyli┼Ťmy niemi┼éej sytuacji - wybuch┼é sobie po┼╝ar. Zapali┼é si─Ö ┼Ťmietnik stoj─ůcy w pomieszczonku na dole bloku, czyli tam, gdzie spadaj─ů ┼Ťmieci z zsypu. Akurat Moje Kochanie wychodzi┼éo do pracy (przed 5.00 rano) i to On zauwa┼╝y┼é dym i p┼éomienie. Dzwoni do mnie, ┼╝ebym si─Ö obudzi┼éa i wyjrza┼éa przez okno, a sam poszed┼é budzi─ç s─ůsiad├│w z parteru; po zakrztuszeniu si─Ö dymem stwierdzi┼éam, ┼╝e mo┼╝e warto zadzwoni─ç po stra┼╝. Ognie boj─Ö si─Ö jak cholera, wi─Öc spanikowa┼éam:
- Dzień dobry, dzwonię, żeby zgłosić pożar, ulica Warszawska* 15 mieszkania 110... A nie, przepraszam... To nie u mnie się pali...

Ale Moje Kochanie było lepsze (w międzyczasie tez zadzwonił):
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Prosz─Ö pani, tu si─Ö pali!!!
- Ale gdzie?
- No na dole w zsypie!!!
- ...

* dane zmienione, nie szukajcie tam spalonych ┼Ťmietnik├│w

ODJAZDOWA NAZWA...

ODJAZDOWA NAZWA

Wprowadzenie:
W Lublinie jest kilkana┼Ťcie szk├│┼éek jazdy samochodem. Jedna z nich nosi nazw─Ö "Kleks".
Autentyk w┼éa┼Ťciwy:
Dzi┼Ť pada┼é deszcz, wi─Öc kole┼╝anka poprosi┼éa mnie ┼╝ebym podwi├│z┼é j─ů do domu, bo ma daleko. W sumie mam po drodze, wi─Öc stwierdzi┼éem ┼╝e no problem. Jako ┼╝e rozpada┼éo si─Ö ca┼ékiem, podwioz┼éem j─ů na parking tu┼╝ pod klatk─ů, a ┼╝e troch─Ö mi si─Ö spieszy┼éo, jecha┼éem do┼Ť─ç szybko. Dok┼éadnie w momencie, kiedy skr─Öca┼éem ┼╝eby wjecha─ç na rzeczony parking, wyje┼╝d┼╝a┼é z niego samoch├│d wymienionej we wprowadzeniu szk├│┼éki jazdy.
Biedna kole┼╝anka nie mog┼éa zrozumie─ç, dlaczego zacz─ů┼éem zanosi─ç si─Ö ┼Ťmiechem, kiedy krzykn─Ö┼éa:
- Uwa┼╝aj, bo walniesz Kleksa!

Moi rodzice i nauczyciele...

Moi rodzice i nauczyciele zawsze powtarzali, ┼╝e mog─Ö zosta─ç, kim tylko zechc─Ö. Teraz mam 29 lat i w dalszym ci─ůgu nie sta┼éem si─Ö gor─ůc─ů Azjatk─ů o imieniu Bang Bang...

- Co przywioz┼éa┼Ť sobie...

- Co przywioz┼éa┼Ť sobie z W┼éoch?
- Now─ů bielizn─Ö, stara si─Ö ju┼╝ wszystkim opatrzy┼éa.

- Wszystkie ch┼éopy chlej─ů!...

- Wszystkie ch┼éopy chlej─ů!
-Tak, a m├│j jeszcze i je!

Z GŁODU...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Lusia, no chod┼║......

- Lusia, no chod┼║...
- Nie mog─Ö, kiedy on patrzy!
- Kto?
- Kot.
Łaps. Kops. "Miau!"
- Zrobione, jest w kuchni. No chod┼║!
- Nie mog─Ö.
- No co jeszcze?
- Chomik.
- Ale jego klatka jest na szafie, on nic nie widzi!
- A ja chcę, żeby on patrzył.