Dlaczego blondynka ma...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

BRZYDKIE S艁OWO...

BRZYDKIE S艁OWO

Ustroi艂am dom wielkanocnie. Miedzy innymi zawiesi艂am na plecionej lampie kolorowe kurczaki. No i dopiero z pod艂ogi zobaczy艂am, ze wygl膮daj膮 jak banda durnych wisielc贸w.
- Jezu, te kury wisz膮 idiotycznie - m贸wi臋 troch臋 do siebie, a troch臋 do dzieciaka
- Mamo - odezwa艂 si臋 dzieciak znad komiksu - Uwa偶am, 偶e nie powinna艣 przy mnie u偶ywa膰 takich s艂贸w jak k***iszon.

- Kochanie, co powiesz...

- Kochanie, co powiesz na szybki numerek?
- Niech ci b臋dzie. Zaraz wracam.
- Gdzie idziesz?
- Na kompa. Poprzegl膮da膰 jakie艣 porno.
- Ale mieli艣my si臋 kocha膰?
- No w艂a艣nie. Przecie偶 potrzebuj臋 do tego erekcji.

Wraca kura z imprezy...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

W korea艅skiej restauracji:...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Zgadza艂em si臋 na ka偶d膮...

Zgadza艂em si臋 na ka偶d膮 ofert臋 mailow膮 jaka przychodzi艂a mi na skrzynk臋. M贸j penis ma teraz 230 metr贸w d艂ugo艣ci

BUTY...

BUTY

Matka do nas wchodzi z prospektem Deichmann-a:
- Misiek. Zobacz, maj膮 fajne buty. Mo偶e co艣 by艣 sobie kupi艂?
- Nie chc臋... W butach z Deichmanna chodz膮 Rumuni!
Moje si臋 odzywa:
- Ja mam jedne kozaki z Deichmanna!
Ja:
- I Rumunki...
Matka:
- Oj nie przesadzaj, ja te偶 mam buty z Deichmanna!
Ja:
- I stare Rumunki...

Od dawna zastanawia艂em...

Od dawna zastanawia艂em si臋 gdzie moja 偶ona sp臋dza wieczory. Kt贸rego艣 dnia wr贸ci艂em wi臋c wcze艣niej z knajpy do domu i wiecie co? Tam w艂a艣nie by艂a.

艢WIADEK...

艢WIADEK

Ochroniarze w moim budynku s膮 boscy!
Schodz臋 na d贸艂. Na recepcji stoi Pan: bia艂a laska, niewidomy... Pyta:
- Do firmy HDI!
Ochroniarz:
- To nie to wej艣cie. Musi Pan wej艣膰 tym po lewej...
Chwytam go艣cia za 艂okie膰 i m贸wi臋:
- Niech Pan si臋 mnie trzyma zaprowadz臋...
Prowadz臋, i zaprowadzi艂em...
Wracam po kilkunastu minutach i widz臋 jak Pan stoi pod budynkiem a ochroniarz z nim rozmawia:
- To musi Pan i艣膰 prosto [tu ruch r臋k膮 prosto] i potem w prawo [tu ruch r臋k膮 w prawo]...
Przejmuj臋 Pana ponownie patrz膮c na ochroniarza jak na debila i odprowadzam Pana na przystanek. Pan mi dzi臋kuje, ale 艣mieje si臋 po drodze...
- Wie Pan. Syn mia艂 wypadek. Jechali艣my razem a samoch贸d jest te偶 na mnie, wi臋c co艣 tam mia艂em podpisa膰... No i za艂atwi艂em. Syna akurat nie m贸g艂 dojecha膰, ale ja sobie jako艣 radz臋. I ten ochroniarz, jak wyszed艂em, mnie si臋 zapyta艂, czy wszystko za艂atwi艂em. No to mu m贸wi臋, 偶e za艂atwi艂em. Bo wypadek by艂... A on si臋 zapyta艂:
- ALE PAN PROWADZI艁???
- Nie... NAOCZNYM 艢WIADKIEM BY艁EM!!

Jestem szcz臋艣liwy, 偶e...

Jestem szcz臋艣liwy, 偶e nie ma mo偶liwo艣ci, abym z艂apa艂 jaka艣 chorob臋 weneryczn膮.
呕adnej szansy.
Nawet najmniejszej.
Zero!
...
Smutno mi.