#it
emu
psy
syn

AGT - Jaja ze stali

Sanitariusze wioz─ů karetk─ů...

Sanitariusze wioz─ů karetk─ů pacjenta.
- Dok─ůd jedziemy? - pyta pacjent.
- Do kostnicy - odpowiada sanitariusz.
- Ale ja jeszcze nie umarłem.
- A my jeszcze nie dojechali┼Ťmy.

- Czego brakuje rudym...

- Czego brakuje rudym na naprawd─Ö ┼Ťwietnej imprezie?
- Zaproszenia.

Prosz─Ö bilet do Krakowa.-m├│wi...

Prosz─Ö bilet do Krakowa.-m├│wi dresiarz.
-Normalny?
-A co? Wygl─ůdam na idiot─Ö?!

Ma┼éa wioska gdzie┼Ť na...

Ma┼éa wioska gdzie┼Ť na Kaukazie, zamieszkana i przez prawos┼éawnych, i przez muzu┼éman├│w. W czasie modlitwy wchodzi pop do meczetu. Pop ca┼éy zakrwawiony, ledwo si─Ö na nogach trzyma, ale m├│wi:
- Jest jaki┼Ť odwa┼╝ny muzu┼émanin?
Muzu┼émanie patrz─ů si─Ö po sobie, po d┼éu┼╝szej chwili wychodzi jeden chwacko zbudowany. Wychodz─ů z popem przed meczet. Tam pop t┼éumaczy:
- Wczoraj u nas by┼éo ┼Ťwi─Öto i my┼Ťmy sobie troszk─Ö popili. Dzisiaj ┼╝ona m├│wi: "Zar┼╝nij barana". Pr├│bowa┼éem, ale tylko go naci─ů┼éem. Krwi─ů wszystko zachlapa┼é, wyrwa┼é si─Ö, biega po wybiegu. Sam go nie z┼éapi─Ö. ┼╗ona poradzi┼éa, ┼╝ebym muzu┼émanina do pomocy poszuka┼é, bo wy nie pijecie.
Poszli razem. Biega wielki baran po obej┼Ťciu, pr├│buj─ů go to tak, to siak z┼éapa─ç. Par─Ö razy by┼éo ju┼╝ prawie-prawie, ale si─Ö nie uda┼éo, tylko ich obu juch─ů pobrudzi┼é jeszcze bardziej. W ko┼äcu muzu┼émanin m├│wi do popa:
- Sami nie damy rady. Trzeba jeszcze kogo┼Ť do pomocy. Id┼║ do meczetu.
Pop poszedł. Wchodzi do meczetu. Jeszcze bardziej okrwawiony, jeszcze bardziej zdyszany... i sam. I pyta:
- Jest jaki┼Ť odwa┼╝ny muzu┼émanin?
Muzu┼émanie patrz─ů si─Ö po sobie, po d┼éu┼╝szej chwili wychodzi najstarszy z nich, kl─Öka przed popem i m├│wi:
- Ty ┼╝e┼Ť ostatniego zareza┼é. My┼Ťmy tu wszyscy na chrzest ju┼╝ gotowi.

Prezydent Kaczyński u...

Prezydent Kaczy┼äski u kr├│lowej brytyjskiej, trwa uroczysta kolacja w pa┼éacu. W pewnym momencie kto┼Ť wznosi toast za zdrowie kr├│lowej. Wszyscy wstaj─ů, tylko Kaczy┼äski nie. Kto┼Ť go delikatnie szturcha, szepc─ůc:
- Panie prezydencie, trzeba wsta─ç, gdy jest toast za zdrowie kr├│lowej.
Na to Kaczyński:
- No przecież już pół godziny stoję!

Rozmowa w wi─Özieniu:...

Rozmowa w wi─Özieniu:
- Za co siedzisz?
- Za nic.
- Jak to za nic?
- Byłem magazynierem dużego składu.
- I co?
- Przyjechali kontrolerzy i niczego nie znale┼║li.

Siedzi facet na peronie...

Siedzi facet na peronie i miesza g├│wno z piaskiem.
Podchodzi do niego konduktor i pyta:
- Panie, co Pan robisz?
- Mieszam g├│wno z piaskiem.
- A co z tego bedzie?
- Kolejarz.
Kolejarz sie wkurzyl nieziemsko, polecial po kierownika stacji, ┼╝e tu jakis menel czlowieka pracy obra┼╝a.
Podchodzi wiec kierownik:
- Panie, co pan robisz?
- Mieszam g├│wno z piaskiem.
- A co z tego bedzie?
- Kierownik stacji.
Kierownik także się zdenerwował że beszczelnie proletariat obraża. Postanowił wezwac policję.
Przyjecha┼é radiow├│z, kolejarze opowiedzieli niebieskiemu ca┼é─ů sytuacje. Podchodzi wi─Öc do faceta:
- Panie, co pan robisz?
- Mieszam g├│wno z piaskiem.
- I co, b─Ödzie z tego policjant - prowokuje go glina.
- Nie, za mało gówna.

Przychodzi facet do okulisty,...

Przychodzi facet do okulisty, ten pyta w czym problem, a facet m├│wi tak:
Niech pan doktorze popatrzy, i ┼Ťci─ůga spodnie, rozchyla po┼Ťladki...
A doktor m├│wi: panie, z takimi problemami to do innego specjalisty ja jestem okulist─ů, ale facet prosi o cierpliwo┼Ť─ç rozchyla po┼Ťladki i pyta:
Widzi pan te ma┼ée br─ůzowe kuleczki??
Widz─Ö, i co??
No w┼éa┼Ťnie jak za nie ci─ůgn─Ö, to mi oczy ┼ézawi─ů.

Niedaleko otwarto nowy...

Niedaleko otwarto nowy supermarket. Jest w nim automatyczny zraszacz, kt├│ry pomaga utrzyma─ç produkty w ┼Ťwie┼╝o┼Ťci. Jak tylko zacznie pracowa─ç, s┼éyszysz odg┼éos oddalaj─ůcej si─Ö burzy i szmer wiosennego deszczu...
Kiedy przechodzisz obok nabiału, słychać ciche muczenie krów...
Gdy mijasz dzia┼é mi─Ösny, roznosi si─Ö zapach grillowanych kie┼ébasek z boczkiem i cebulk─ů...
Kiedy jeste┼Ť przy stoisku z jajkami, s┼éycha─ç gdakanie kur i czu─ç w powietrzu zapach sma┼╝onych jajek...
Z miejscowej piekarni powala zapach ┼Ťwie┼╝o wypieczonego chleba i ciasteczek...
Ale nigdy wi─Öcej nie kupi─Ö tam papieru toaletowego...