Ale lipa! -Myszka.tv

Informatyk umar艂 i poszed艂...

Informatyk umar艂 i poszed艂 do piek艂a. Diabe艂 chytrze zapyta艂 go, czy chce i艣膰 do ?zwyk艂ego piek艂a?, czy do ?piek艂a dla informatyk贸w?. Informatyk przytomnie zapyta艂 ?A jaka jest r贸偶nica? Mog臋 to zobaczy膰??. Diabe艂 si臋 zgodzi艂.
Zwyk艂e piek艂o: wiadomo. Kot艂y, gor膮ca smo艂a, diab艂y z wid艂ami wrzucaj膮 do kot艂a grzeszne duszyczki? Za to piek艂o dla informatyk贸w? Wygodne stanowiska komputerowe, superszybki internet, po dwa wielkie panoramiczne monitory pod艂膮czone do ka偶dej stacji roboczej?
Informatyk bez wi臋kszego zastanowienia wybra艂 ?piek艂o dla informatyk贸w?. Jakie偶 by艂o jego zdziwienie, kiedy po przekroczeniu progu zasta艂 kot艂y, gor膮c膮 smo艂臋 i diab艂y z wid艂ami? S艂owem: zupe艂nie nie to, czego si臋 spodziewa艂. Niesiony na wid艂ach spojrza艂 pytaj膮cym wzrokiem na diab艂a, kt贸ry go tu przyprowadzi艂. A diabe艂 za艣mia艂 si臋 pod nosem i powiedzia艂: ?To by艂o DEMO, bracie, demo!?

Facet stara si臋 o prac臋....

Facet stara si臋 o prac臋.
- Zna pan angielski?
- Tak.
- Jak b臋dzie po angielsku "parking"?
- Parking.
- A "syn"?
- Son.
- Dobrze. A mo偶e pan u艂o偶y膰 jakie艣 zdanie z tymi s艂owami?
- Oczywi艣cie. Moja babcia ma parking-sona.
:krejzi:

Faceci s膮 jak papier...

Faceci s膮 jak papier toaletowy, klej膮 sie do ka偶dej dupy.

Przychodzi baba do adwokata...

Przychodzi baba do adwokata w sprawie rozwodu.
- Potrzebny jest jaki艣 pow贸d - m贸wi do niej adwokat. - Czy m膮偶 pije?
- Prawie tyle co nic, ja mam g艂ow臋 trzy razy mocniejsz膮 od niego.
- Mo偶e pieni臋dzy na 偶ycie nie daje?
- Tylko by spr贸bowa艂 grosz sobie zatrzyma膰!
- Bije pani膮?
- Niechby mnie tkn膮艂, to by oknem wyfrun膮艂!
- A jak tam z wierno艣ci膮 ma艂偶e艅sk膮?
- O, tu go mamy, panie mecenasie! Drugie dziecko nie jest jego!

P贸藕nym wieczorem na opustosza艂...

P贸藕nym wieczorem na opustosza艂ej praskiej ulicy kilku drab贸w zast臋puje przechodniowi drog臋.
- Ma pan zapa艂ki? - pyta jeden z nich.
- Prosz臋... mo偶e pan wzi膮膰 sobie ca艂e pude艂ko - przechodzie艅 oddycha z ulg膮.
- Kiedy nam s膮 potrzebne tylko trzy zapa艂ki. Chcemy rozlosowa膰, komu przypadnie pa艅ski portfel...

Na terytorium Indian...

Na terytorium Indian po艂o偶ono drog臋 偶elazn膮. W贸dz postanowi艂 osobi艣cie powita膰 pierwszy przyje偶d偶aj膮cy poci膮g. Stan膮艂 na torach podni贸s艂 r臋k臋 w ge艣cie powitania a lokomotywa nawet nie zwolni艂a i przejecha艂a po nim jak po 艂ysej kobyle. Ci臋偶ko ranny w贸dz odzyskuje przytomno艣膰 w swoim tipi, gdy nagle s艂yszy narastaj膮cy gwizd. Zrywa si臋 na r贸wne nogi, wyskakuje na zewn膮trz, patrzy a tu czajnik z gwizdkiem. Zrzuca go na ziemi臋, kopie, depcze, wali toporkiem. 呕ona wypada za nim wo艂aj膮c:
- Uspok贸j si臋, co robisz?
A w贸dz na to:
- Zabi膰 gnid臋 p贸ki ma艂y!

Mama przy obiedzie:...

Mama przy obiedzie:
- Ma膰ku, jedz chlebek!
- Ale ja nie lubi臋 chlebka!
- Jedz, a b臋dziesz du偶y i silny.
- Ale po co mam by膰 du偶y i silny, mamo?
- 呕eby艣 m贸g艂 pracowa膰 i zarabia膰 na chlebek...
- No, ale ja ci m贸wi臋 偶e nie lubi臋 chlebka!

呕ona odwiedzi艂a w wi臋zieniu...

呕ona odwiedzi艂a w wi臋zieniu m臋偶a.
- Jak si臋 czuje nasz Jasio? - pyta wi臋zie艅.
- Jasio czuje si臋 艣wietnie. Jest tylko zdziwiony, 偶e ta droga, kt贸r膮 budujesz w Afryce, jest taka strasznie d艂uga.

Do ksi臋garni wchodzi...

Do ksi臋garni wchodzi kobieta w 偶a艂obie, trzymaj膮c w r臋ku ksi膮偶k臋 鈥濭rzyby wok贸艂 nas鈥. Ksi臋garz 艣ciska jej r臋k臋:
- Szczere wyrazy wsp贸艂czucia, wydawnictwo ju偶 poprawi艂o te b艂臋dy!